Do eksplozji w Przewodowie doszło 15 listopada
Do eksplozji w Przewodowie doszło 15 listopada Fot. AA / ABACA / Abaca / East News

Amerykańska agencja Associated Press zwolniła reportera, który informował o wybuchach w Przewodowie. W swojej relacji zasugerował, że rakietę, która spadła na Polskę, wystrzelili Rosjanie.

REKLAMA
  • Do wybuchu w Przewodowie doszło w ubiegły wtorek 15 listopada, zginęło dwóch Polaków
  • Według najnowszych ustaleń na suszarnię zboża spadła rakieta ukraińskiej obrony przeciwlotniczej
  • Tuż po eksplozji Associated Press podała, że na Polskę spadła rakieta, którą wystrzelili Rosjanie
  • Tydzień temu na Przewodów tuż przy granicy polsko-ukraińskiej spadła rakieta. Pocisk uderzył w miejscową suszarnię zbóż, zabijając dwóch mężczyzn. Tego samego dnia wojska rosyjskie przeprowadziły zmasowany atak rakietowy na ukraińskie miejscowości, stąd też początkowo uznawano, że na Polskę spadła rakieta, którą wystrzelili Rosjanie.

    Tak AP relacjonowała wydarzenia z Przewodowa

    W czasie, kiedy polski rząd nie chciał nic mówić o eksplozji, a polski premier w trybie pilnym zwoływał Komitet Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych, o tym, co zaszło w Przewodowie, zaczęły informować światowe media.

    Na stronie amerykańskiej agencji Associated Press pojawił się artykuł, w którym poinformowano o rakietach, które spadły kilka kilometrów od granicy. "Wysoki urzędnik amerykańskiego wywiadu twierdzi, że rosyjskie rakiety doleciały do Polski, zabijając 2 osoby" – przekazała AP.

    Sytuacja była poważna, bo mówiono o uruchomieniu art. 5 NATO, a polskie władze rozważały też uruchomienie art. 4 tego traktatu. Jak podał "The Washington Post", informacja AP "wysłana do tysięcy serwisów informacyjnych na całym świecie sugerowała nową, tragiczną eskalację rosyjskiej inwazji w Ukrainie".

    "Polska jest członkiem NATO, a rosyjski atak na jej terytorium mógł wywołać zachodnią odpowiedź wojskową w ramach postanowień art. 5" – czytamy na stronie amerykańskiej gazety.

    Dzień po tragedii agencja AP zaktualizowała informację, podając, iż z danych wywiadowczych USA wynika, że na Polskę spadł pocisk wystrzelony przez ukraińską obronę przeciwlotniczą w kierunku rosyjskiej rakiety.

    Reporter AP zwolniony za relację ws. Przewodowa

    W poniedziałek Associated Press zakończyła współpracę z reporterem, który w pierwszej wersji artykułu powołał się na urzędnika amerykańskiego wywiadu. Jak donosi "The Washington Post", 35-letni James LaPorta został zwolniony.

    – Rygorystyczne standardy Associated Press mają kluczowe znaczenie dla misji AP jako niezależnej organizacji informacyjnej. Aby zapewnić, że nasze raporty są dokładne, uczciwe i oparte na faktach, przestrzegamy i egzekwujemy te standardy, w tym dotyczące korzystania z anonimowych źródeł. W przypadku naruszenia standardów musimy podjąć kroki niezbędne do ochrony integralności doniesień prasowych – napisała w oświadczeniu Lauren Easton, rzeczniczka AP.

    Lauren Easton

    rzeczniczka AP

    Lauren Easton dodała, że agencja "nie podejmuje decyzji pochopnie ani nie opiera się na pojedynczych incydentach". Zwolniony dziennikarz odmówił komentarza w tej sprawie.

    James LaPorta to były żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej, który służył w Afganistanie. Do AP dołączył w kwietniu 2020 roku, po kilku latach pracy jako niezależny reporter. Zajmował się sprawami wojskowymi i kwestiami bezpieczeństwa narodowego.

    "The Washington Post" wskazuje na zamieszanie, jakie panowało w dniu wybuchu w Przewodowie. LaPorta miał zapytać przełożonych, czy do tę informację trzeba jeszcze gdzieś potwierdzić, np. w Polsce. W odpowiedzi miał usłyszeć, że informację można opublikować, bo "nie jest możliwe, by urzędnik wywiadu USA mylił się w tej sprawie".