Maciej Rybus gra w Rosji takiej koszulce
Maciej Rybus gra w Rosji takiej koszulce Fot. Zrzut ekranu / Twitter / Fabio Alexio

Rosjanie rozgrywają mundial na własnych warunkach. W czasie niedzielnego spotkania w krajowym pucharze doszło do potężnej awantury na boisku. W bójce uczestniczył także Maciej Rybus. Przy okazji uwieczniono jego nazwisko na koszulce, które zapisano cyrylicą. Internet już zareagował.

REKLAMA

Nazwisko Rybusa na klubowej koszulce zapisano cyrylicą

W trakcie niedzielnego meczu w Pucharze Rosji doszło do gigantycznej awantury na boisku. Pod koniec spotkania Spartak Moskwa – Zenit Sankt Petersburg piłkarze rzucili się na siebie. Doszło do bójki, a jednym z najbardziej zaangażowanych zawodników w walkę był Maciej Rybus, obrońca Spartaka.

Przy okazji meczowej bijatyki kamery uwieczniły nazwisko polskiego piłkarza na koszulce. Otóż zapisano je... cyrylicą. "Rybus, coś ty zrobił ze swoją karierą"; "Jest i on – 'nieobecny' Rybus z numerem 13 Spartaka"; "Ot, słowiańska krew. Teraz to już nikt z nim po polsku nie pogada!!!" – czytamy w komentarzach. Niektórzy 66-krotnego reprezentanta seniorskiej kadry nazywają także "ruską onucą".

Przypomnijmy, że w czasie rozgrywania mundialu w Katarze piłkarskie rozgrywki nie zostały zawieszone w Rosji. Zarówno piłkarska reprezentacja, jak i drużyny klubowe, nie mogą jednak uczestniczyć w rywalizacji w Lidze Mistrzów oraz największych imprezach rangi mistrzostw świata czy Europy. Powodem jest wykluczenie Rosjan przez inwazję tego kraju na Ukrainę.

Potężna bójka piłkarzy, sześć czerwonych kartek

Mimo że UEFA i FIFA zawiesiły Rosję w międzynarodowych rozgrywkach, w kraju tym – w tym samym czasie co MŚ – rozgrywany jest m.in. krajowy puchar. W niedzielę zagrały ze sobą Zenit Sankt Petersburg i Spartak Moskwa.

Pojedynek na Gazprom Arena był bardzo wyrównany, a o rozstrzygnięciu zadecydował konkurs rzutów karnych. Ostatecznie górą był Zenit, który po bezbramkowym remisie zwyciężył w konkursie jedenastek 4:2. Wynik rywalizacji zszedł jednak zdecydowanie na dalszy plan.

Obie drużyny wyraźnie nie wytrzymały ciśnienia. Sędzia musiał pokazać aż sześć czerwonych kartek, a niewykluczone, że to i tak za mało, patrząc na boiskowe wydarzenia. Piłkarze wręcz rzucili się sobie do gardeł, a całą bijatykę wywołała dwójka piłkarzy: Quincy Promes oraz Wilmar Barrios.

Nagranie z Gazprom Areny poniosło się mocno w mediach społecznościowych. Internauci komentują m.in. jakość ciosów wyprowadzonych przez poszczególnych zawodników. Co również ciekawe, spośród wyrzuconych za czerwone kartki zawodników było jedynie dwóch Rosjan. Zamieszani byli za to np. Jamajczyk Shamar Nicholson, Kolumbijczyk Wilmar Barrios czy Brazylijczyk Malcolm.