
Kontrowersyjny wpis Kuby Wojewódzkiego poruszył internautów. Celebryta napisał o odrzuceniu przez redakcję tygodnika "Polityka" jego komentarza na temat wyroku skazującego Dorotę Rabczewską na karę pięciu tysięcy złotych za obrażanie uczuć religijnych. Dziennikarz we wpisie pyta: "Czy ktoś mi powie dlaczego?". W rozmowie z redakcją dowiedzieliśmy się, że "Pan Wojewódzki pisze to po to, by szokować".
REKLAMA
Wojewódzki sugeruje cenzurę w swojej redakcji. Nie mówi tego wprost, ale zadaje jednoznaczne pytanie: "Tygodnik Polityka nie zdecydował zamieścić się mojego komentarza na temat sprawy Doda kontra autorzy Biblii. Czy ktoś mi powie dlaczego??"
We fragmencie odrzuconym przez "Politykę" napisał: "Zapadł wyrok skazujący wokalistkę Dorotę Rabczewską na 5 tysięcy złotych za obrazę uczuć religijnych dwóch osób. Doda dokonała subiektywnej analizy Biblii twierdząc że napisali ją autorzy "napruci winem i ziołami". Niestety okazało się, że nie ma prawa do własnego zdania. Prawdę mówiąc, historii o rozstąpieniu morza, mannie z nieba czy Jonaszu ocalonym przez wielką rybę ja bym bez wspomagania nie wymyślił".
W sprawię wpisu dzwonimy do redakcji "Polityki". Zdzisław Pietrasik, szef działu Kultury, dla NaTemat komentuje całe zdarzenie krótko - "Pan Wojewódzki szuka sensacji".
O relacji jaka jest między "Polityką" a Wojewódzkim, Pietrasik mówi tak: "Mamy z tym Panem umowę, w ramach której przysyła do naszej redakcji raz w tygodniu kilkanaście komentarzy. Zawsze jest ich więcej niż ukazuje się w numerze. Dlatego przeprowadzamy selekcję według dwóch kryteriów: jakości i świeżości. Wspomniana notka była po prostu sprawą, że tak powiem, przedawnioną".
O zarzutach wobec nierzetelnego działania redakcji pisma mówi: "Pan Wojewódzki zarzuca nam cenzurę. On nie odróżnia pracy redakcyjnej od cenzury. My po to jesteśmy by wybrać najciekawsze i najbardziej aktualne fragmenty jego twórczości". Sprawa według niego nie jest zabarwiona etycznie, a wyłącznie merytorycznie. Notka została odrzucona z technicznego punktu widzenia.
Dzwoniliśmy w tej sprawie do Kuby Wojewódzkiego. Niestety w rozmowie z nami nie chce jednak komentować wydarzenia. Stwierdza jedynie krótko: "Podzieliłem się ciekawostką i nie mam w tej sprawie nic do dodania. Takich wydarzeń nie komentuje". Odżegnuje się też od słowa "cenzura": "Ja takiego stwierdzenia nie użyłem. Takie stwierdzenia są już prywatną interpretacją każdego czytelnika" - dodaje.
Pozostaje jednak pytanie o granice wyrażania swoich poglądów. Niezależnie od relacji łączącej Wojewódzkiego z redakcją "Polityki", nadal zastanawiam się, czemu kierowanie się względami etycznymi w tym przypadku miałoby szokować?
Nie tylko konwenanse, ale często prawo zabrania ludziom zwierzać się ze swoich przekonań religijnych. To w co wierzysz, jak wierzysz i z kim wierzysz jest twoją prywatną sprawą. Możesz o tym dyskutować? Chyba tak. Możesz się ze swoimi przekonaniami obnosić? Zdecydowanie nie. W złym tonie są wszelkie krzyżyki, hasła, przyśpiewki i inne bardziej lub mniej harmonijne mantry. Ktoś gdzieś jednak doszedł do wniosku, że polemika to po cichu, aklamacja to w zaciszu a krytyka głośno na świeczniku. Gdzieś logika wiary, z którą nie powinieneś się obnosić i pomyj, które ktoś ci może bezkarnie wylać na głowę, nie mieści się w mojej prywatnej racjonalności. Nie jestem katolikiem, ale biedaków prostacko opluwanych jest mi szkoda. I do tego wdzięczny akompaniament Kuby Wojewódzkiego. Pysznie.
Nie tylko konwenanse, ale często prawo zabrania ludziom zwierzać się ze swoich przekonań religijnych. To w co wierzysz, jak wierzysz i z kim wierzysz jest twoją prywatną sprawą. Możesz o tym dyskutować? Chyba tak. Możesz się ze swoimi przekonaniami obnosić? Zdecydowanie nie. W złym tonie są wszelkie krzyżyki, hasła, przyśpiewki i inne bardziej lub mniej harmonijne mantry. Ktoś gdzieś jednak doszedł do wniosku, że polemika to po cichu, aklamacja to w zaciszu a krytyka głośno na świeczniku. Gdzieś logika wiary, z którą nie powinieneś się obnosić i pomyj, które ktoś ci może bezkarnie wylać na głowę, nie mieści się w mojej prywatnej racjonalności. Nie jestem katolikiem, ale biedaków prostacko opluwanych jest mi szkoda. I do tego wdzięczny akompaniament Kuby Wojewódzkiego. Pysznie.