
Natalia Kukulska chętnie dzieli się rodzinnymi kadrami w mediach społecznościowych. Do tej pory jednak unikała publikacji wizerunku swojej najmłodszej pociechy, córki Laury. Tym razem wokalistka zrobiła wyjątek.
Rodzinne zdjęcie Natalii Kukulskiej. Ujawniła twarz córki Laury
Kukulska od 2000 roku jest żoną perkusisty Michała Dąbrówki. Para doczekała się dzieci: 21-letniego Jana, 16-letniej Ani i najmłodszej, 5-letniej Laury. Choć córka Anny Jantar od małego jest w show-biznesie, to starała się strzec swojej prywatności.
Nie pokazywała twarzy najmłodszej pociechy, aż do ostatniego wpisu na swoim instagramowym koncie. Podzieliła się z fanami kadrem zrobionym po swoim koncercie w Warszawie.
"Warszawa da się lubić! Ale się działo. Będzie relacjonowane! Dziękuję ludzie kochani… zanim podzielę się zdjęciami ze sceny ze wspaniałą publicznością i czadowymi gośćmi, dzielę się fotą tuż po koncercie z najbliższą mojemu sercu drużyną! Byliśmy w komplecie" – napisała.
Na zdjęciu możemy zobaczyć całą rodzinę Natalii Kukulskiej. Nie zabrakło tam również 5-letniej Laury, która skradła serca internautów w sieci. "Cudowna drużyna! A Laurka jest przeuroczą dziewczynką, Anię na żywo też widziałam. A koncert był mega" – czytamy.
Natalia Kukulska o macierzyństwie i traumie po stracie matki
Przypomnijmy, że Kukulska swoją mamę straciła, kiedy miała zaledwie 4-latka. Anna Jantar zginęła w katastrofie lotniczej. Piosenkarka w jednej z ostatnich rozmów z "Twoim Stylem" wyznała, że przy każdym dziecku wyczekiwała tego momentu, kiedy sama została półsierotą.
– Patrzyłam na mojego czteroletniego syna, a potem córki i myślałam: "Aha, to taka byłam, kiedy mama zmarła. Boże, a gdyby teraz coś się stało, to mój syn czy córka nie będzie mnie pamiętać. Tak jak ja nie pamiętam mamy". A potem pojawiała się myśl: "Przecież to niemożliwe, żeby dziecko mnie nie pamiętało, skoro jesteśmy ze sobą tak blisko". I przerażenie: "To dlaczego ja nie pamiętam mojej mamy?!" – zastanawiała się.
– Rozumiałam, że istnieją mechanizmy obronne, które mają dziecko chronić przed traumą i pozwolić żyć dalej. Ale nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Patrzyłam na dzieci, porównywałam ze swoim życiem i to był błąd. Dowiedziałam się, że dziedziczymy traumy naszych przodków przez wiele pokoleń. Nie chciałam tego kontynuować – przyznała.
Dodała, że jej pokolenie nie zawsze umiało rozmawiać o emocjach. – (...) Jesteśmy z pokolenia, które nie zawsze potrafi rozmawiać z bliskimi o emocjach. Popularne w Ameryce seanse na kozetce u terapeuty zbywaliśmy śmiechem. Uważaliśmy to za fanaberię nowobogackiego świata. Czy oni nie mają tam przyjaciół? Czy nie lepiej pójść po poradę do księdza? - pytaliśmy ironicznie. Dbamy o higienę ciała, a terapia jest dbałością o higienę psychiczną – stwierdziła.
Zobacz także
