Putin nie odpuści nawet na święta. "Szykują ok. 200 tys. nowych żołnierzy".
Putin nie odpuści nawet na święta. "Szykują ok. 200 tys. nowych żołnierzy". Fot. Vladimir Voronin/Associated Press/East News

Jakiś czas temu prezydent Ukrainy Wołydymyr Zełenski wezwał Rosjan do świątecznego zawieszenia broni. Odpowiedź Kremla w tej sprawie jest jednak jednoznaczna. Obecnie taka możliwość nie jest dyskutowana. Co więcej, kolejne jednostki wojskowe mają zostać wysłane do Ukrainy przed kolejnym atakiem na stolicę.

REKLAMA
  • Nie ma żadnych szans na zawieszenie broni w Ukrainie w tym roku.
  • Wojna bez żadnych przerw w działaniach wojennych ma przeciągnąć się na zimę 2023 roku.
  • Rosjanie mają ponownie zaatakować Kijów.
  • Świątecznego zawieszenia broni nie będzie

    Wojna w Ukrainie trwa już prawie trzysta dni. Rosja nie chce przerwać walk nawet na okres świąteczny. Kreml jest zdeterminowany, aby osiągnąć swój cel, próbują osłabić morale swojego przeciwnika.

    – Proponuję Rosji przynajmniej spróbować udowodnić, że jest w stanie odstąpić od agresji. Słuszne byłoby rozpoczęcie wycofywania wojsk rosyjskich z uznanego przez społeczność międzynarodową terytorium Ukrainy w te święta Bożego Narodzenia – proponował niedawno prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

    Jak dodał "odpowiedź Moskwy pokaże, czego tak naprawdę chcą Rosjanie: pokoju czy wojny". – Okupant musi odejść. To z pewnością nastąpi. Nie widzę powodu, dla którego Rosja nie miałaby tego zrobić teraz – stwierdził. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nie pozostawia wątpliwości w tej kwestii: Takiego tematu nie ma w porządku obrad.

    Jak podaje "The Guardian" Moskwa twierdzi, że po prawie 10 miesiącach wojny na Ukrainie nie było mowy o "świątecznym zawieszeniu broni", a walki prawdopodobnie przeciągną się przez zimę. – Od nikogo nie otrzymano takich ofert. Tego tematu nie ma w porządku – stwierdził cytowany przez "The Guardian" Dmitrij Pieskow. Jak dodał, że "pokoju nie będzie, dopóki Zełenski nie zaakceptuje 'rzeczywistości', czyli rosyjskiej kontroli nad częścią terytorium Ukrainy".

    "Znowu ruszą na Kijów"

    Z kolei naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Walerij Załużny w rozmowie z brytyjskim tygodnikiem "The Economist" przekazał, że Rosjanie przygotowują około 200 tysięcy nowych żołnierzy, którzy mogą przypuścić ponowny atak na stolicę Ukrainy.- Nie mam wątpliwości, że znowu ruszą na Kijów - stwierdził.

    Przypomnijmy, że w środę nad ranem Rosjanie już przeprowadzili atak w Kijowie. Wykorzystano do niego irańskie bezzałogowce. Reporterzy BBC usłyszeli głośne eksplozje krótko po tym, jak w mieście rozbrzmiały syreny alarmowe. Natomiast generał Załużny prognozuje, że już w styczniu Rosja może rozpocząć wielką ofensywę z Donbasu, z południa Ukrainy, a nawet z Białorusi. Ukraińscy urzędnicy prognozują, że Rosja może podjąć próbę uruchomienia na dużą skalę ofensywy w pierwszych miesiącach 2023 r.

    Jak informowaliśmy w naTemat.pl minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba przekazał 13 grudnia, że ​​ogłoszenie poboru, powszechna mobilizacja i przemieszczanie się transportów z ciężkim sprzętem sugerują, że Rosja może przygotowywać się do ofensywy na dużą skalę w styczniu i lutym 2023 r.

    Wypowiedź Kułeby jest zgodna z wieloletnią oceną ISW, że zimowe miesiące zwiększą tempo działań po obu stronach. Teren całej Ukrainy będzie prawdopodobnie sprzyjał działaniom ofensywnym.