
Jakiś czas temu prezydent Ukrainy Wołydymyr Zełenski wezwał Rosjan do świątecznego zawieszenia broni. Odpowiedź Kremla w tej sprawie jest jednak jednoznaczna. Obecnie taka możliwość nie jest dyskutowana. Co więcej, kolejne jednostki wojskowe mają zostać wysłane do Ukrainy przed kolejnym atakiem na stolicę.
Świątecznego zawieszenia broni nie będzie
Wojna w Ukrainie trwa już prawie trzysta dni. Rosja nie chce przerwać walk nawet na okres świąteczny. Kreml jest zdeterminowany, aby osiągnąć swój cel, próbują osłabić morale swojego przeciwnika.
– Proponuję Rosji przynajmniej spróbować udowodnić, że jest w stanie odstąpić od agresji. Słuszne byłoby rozpoczęcie wycofywania wojsk rosyjskich z uznanego przez społeczność międzynarodową terytorium Ukrainy w te święta Bożego Narodzenia – proponował niedawno prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Jak dodał "odpowiedź Moskwy pokaże, czego tak naprawdę chcą Rosjanie: pokoju czy wojny". – Okupant musi odejść. To z pewnością nastąpi. Nie widzę powodu, dla którego Rosja nie miałaby tego zrobić teraz – stwierdził. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nie pozostawia wątpliwości w tej kwestii: Takiego tematu nie ma w porządku obrad.
Jak podaje "The Guardian" Moskwa twierdzi, że po prawie 10 miesiącach wojny na Ukrainie nie było mowy o "świątecznym zawieszeniu broni", a walki prawdopodobnie przeciągną się przez zimę. – Od nikogo nie otrzymano takich ofert. Tego tematu nie ma w porządku – stwierdził cytowany przez "The Guardian" Dmitrij Pieskow. Jak dodał, że "pokoju nie będzie, dopóki Zełenski nie zaakceptuje 'rzeczywistości', czyli rosyjskiej kontroli nad częścią terytorium Ukrainy".
"Znowu ruszą na Kijów"
Z kolei naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Walerij Załużny w rozmowie z brytyjskim tygodnikiem "The Economist" przekazał, że Rosjanie przygotowują około 200 tysięcy nowych żołnierzy, którzy mogą przypuścić ponowny atak na stolicę Ukrainy.- Nie mam wątpliwości, że znowu ruszą na Kijów - stwierdził.
Przypomnijmy, że w środę nad ranem Rosjanie już przeprowadzili atak w Kijowie. Wykorzystano do niego irańskie bezzałogowce. Reporterzy BBC usłyszeli głośne eksplozje krótko po tym, jak w mieście rozbrzmiały syreny alarmowe. Natomiast generał Załużny prognozuje, że już w styczniu Rosja może rozpocząć wielką ofensywę z Donbasu, z południa Ukrainy, a nawet z Białorusi. Ukraińscy urzędnicy prognozują, że Rosja może podjąć próbę uruchomienia na dużą skalę ofensywy w pierwszych miesiącach 2023 r.
Jak informowaliśmy w naTemat.pl minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba przekazał 13 grudnia, że ogłoszenie poboru, powszechna mobilizacja i przemieszczanie się transportów z ciężkim sprzętem sugerują, że Rosja może przygotowywać się do ofensywy na dużą skalę w styczniu i lutym 2023 r.
Wypowiedź Kułeby jest zgodna z wieloletnią oceną ISW, że zimowe miesiące zwiększą tempo działań po obu stronach. Teren całej Ukrainy będzie prawdopodobnie sprzyjał działaniom ofensywnym.
