
Julia Wieniawa ma dopiero 24 lata, ale swoim CV i dokonaniami mogłabym obdzielić kilka osób. Jest dziś nie tylko aktorką i piosenkarką, ale też bizneswoman. Wiele zawdzięcza swojej "mamadżerce", ale jeszcze więcej samej sobie. Do wszystkiego potrzebny jest upór i ciężka praca. Gwiazda pokusiła o szczere podsumowanie minionych dwunastu miesięcy. Bywały krytyczne momenty.
Julia Wieniawa bez ogródek o 2022 roku. "Hektolitry łez"
Grafik Julii Wieniawy od kilku lat jest wypchany po brzegi. Gwiazda jest influencerką, zajmuje się aktorstwem, a od jakiegoś czasu postawiła na muzykę. Wydała debiutancki krążek "Omamy", który zebrał pozytywne recenzje.
Artystka w 2022 roku dała niejeden koncert, który cieszył się spory wzięciem. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze bardziej nagrała apetytu na to, żeby rozwijać muzyczną stronę.
Ponadto Wieniawa jest też bizneswoman. Dwa lata temu założyła własną markę odzieżową. Stroje, które oferuje, są przeznaczone przede wszystkim do uprawiania jogi, ale również po prostu do ćwiczeń czy na co dzień.
W październiku wydarzyła się tragedia. Znajdujący się na warszawskim Żoliborzu magazyn i biura stanęły w płomieniach. W rozmowie z naTemat celebrytka przyznała, że była wstrząśnięta tą wiadomością.
– Myślę, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ale na początku to był taki cios, że nie mogłyśmy się pozbierać, no bo nasza ponad dwuletnia praca poszła do kosza – podkreśliła.
A jaka była przyczyna pożaru? – Ktoś kręcił teledysk w tym samym budynku, tam są też różne studia fotograficzne itp. I budowali scenografię – taką słyszałam przynajmniej wersję, zobaczymy, co prokuratura ustali, bo ona teraz ogarnia te sprawy – i iskra po prostu poleciała do jakiegoś pokoju, gdzie było dużo łatwopalnych rzeczy (scenograficznych). I ten budynek zaczął płonąć w sekundę – opisała Julia.
2022 rok przyniósł Wieniawie także rozstanie. Artystka i Nikodem Rozbicki, będąc w Londynie, przekazali, że podjęli decyzję o zakończeniu dwuletniego związku. "Tak, nie jesteśmy już razem, ale mamy dla siebie ocean dobroci i międzygalaktyczną więź. Pozdro z Londynu!" – napisali na Instagramie.
Tymczasem w poniedziałek (2 grudnia) Julia Wieniawa, wracając z Sylwestra w Indonezji, pokusiła się o spisanie swoich noworocznych refleksji, a właściwie podsumowanie tego, co wydarzyło się w jej zabieganym życiu przez ostatnie dwanaście miesięcy.
"Podczas tych 18. godz. lotu miałam sporo czasu na przemyślenia. To był naprawdę ciężki rok. Jak parę ton" – podkreśliła na wstępie. Dodała, że świat social mediów to jedno, a to, co przeżywa w głębi siebie i z czym się mierzy na co dzień, to coś zupełnie innego.
Przyznała, że stara się chwalić tymi radosnymi momentami, ale prawda jest taka, że w 2022 roku wylała morze łez i nie zawsze wszystko układało się po jej myśli.
"To, co widzicie u mnie na Instagramie to tylko ziarenko tego, co naprawdę przeżywałam. Jestem wdzięczna za wszystko. I za hektolitry łez i za ból brzucha ze śmiechu. Za pot, stres, adrenalin. I za szczęście, spełnienie i odwagę. W 2022 r. spełniłam tyle marzeń, że aż sama nie dowierzam w to, czym obdarował mnie świat" – napisała.
Nie zabrakło podziękowania dla fanów. "Dziękuję wszystkim ludziom, którzy mnie w tym roku otaczali i sprawili, że na mojej buzi rysował się banan. Kocham was" – podsumowała.
Zobacz także
