George Pell nie żyje
George Pell nie żyje fot. Gregorio Borgia/Associated Press/East News

W wieku 81 lat zmarł George Pell, kardynał i były współpracownik papieża Franciszka. W przeszłości skazano go za seksualną napaść na dwóch chłopców. Później wyrok uchylono, ale duchowny spędził w więzieniu o zaostrzonym rygorze ponad rok. Ojciec Tadeusz Rydzyk twierdził, że był on "współczesnym męczennikiem".

REKLAMA
  • George Pell w ostatnich dniach uczestniczył jeszcze w pogrzebie emerytowanego papieża Benedykta XVI
  • W 2020 roku został uniewinniony od zarzutów ws. napaści seksualnej na nastoletnich chłopców
  • W ostatnich latach Tadeusz Rydzyk nazywał go "współczesnym męczennikiem" i zapraszał do Torunia
  • Australijski kardynał George Pell zmarł w wieku 81 lat w Rzymie. Informację o jego śmierci przekazała m.in. włoska agencja Ansa. Jak podano, przyczyną śmierci były komplikacje po operacji stawu biodrowego, którą niedawno przeszedł.

    Kardynał Pell nie żyje. Siedział w więzieniu o zaostrzonym rygorze

    George Pell urodził się 8 czerwca 1941 – w latach 1987-1996 był biskupem pomocniczym Melbourne, a w latach 2001-2014 arcybiskupem metropolitą Sydney. Na kardynała został mianowany w 2003 roku przez Jana Pawła II.

    Pell był także watykańskim skarbnikiem i członkiem Rady Kardynałów oraz bliskim współpracownikiem papieża Franciszka i prefektem Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej.

    W 2017 roku Pell został oskarżony o molestowanie seksualne dwóch 13-letnich chłopców z chóru w katedrze świętego Patryka w Melbourne, a dokładniej: w zakrystii. W sprawie przesłuchano 50 świadków. 2019 roku skazano go za ten czyn na 6 lat więzienia i osadzono w więzieniu o zaostrzonym rygorze.

    Duchowny odwołał się od wyroku, ale sąd apelacyjny nie uwzględnił jego żądań. Jednak Pell zaskarżył wyrok do australijskiego Sądu Najwyższego. W kwietniu 2020 roku, gdy spędził w więzieniu już 13 miesięcy, oczyszczono go z zarzutów.

    Jak informowano, materiał dowodowy jednoznacznie nie wskazywał na sprawstwo Pella. Zeznania jednego z poszkodowanych miały nie być zbieżne z relacjami świadków powołanych przez obronę.

    Ceremoniarz katedry w Melbourne, który zeznawał w sprawie, przekonywał, że w zakrystii, w której miało dojść do molestowania chłopców, po uroczystej mszy panuje "duży ruch", działania Pella zostałyby wręcz zauważone.

    Po trzech latach Pell spotkał się z papieżem. Do śmierci pozostał w Watykanie. W ostatnich latach Tadeusz Rydzyk nazywał go "współczesnym męczennikiem" i zapraszał do Torunia.