Jak w czasach internetu zachęcić najmłodszych do czytania? Pomoże Adam Małysz, Harry Potter i YouTube?

Jak powinno się w dzisiejszych czasach uczyć najmłodszych o literaturze i zachęcać ich do czytania?
Jak powinno się w dzisiejszych czasach uczyć najmłodszych o literaturze i zachęcać ich do czytania? Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja
Do "Wesela" przez rozmowę o sukniach ślubnych i modzie weselnej, do Gombrowicza przez piosenkę "Chcemy być sobą" – tak nauczyciele starają się skłonić młodych ludzi do czytania. – Młodzież trzeba "wkręcić" w temat – mówią. Czy takie zachęty wystarczą?


– Lekcje, na których okazuje się, że nikt nie przeczytał zadanej lektury, a jedynym “egzemplarzem” książki jest plik ściągnięty na smartfona, nie należą wcale do rzadkości – mówi prof. Witold Bobiński z Wydziału Polonistyki UJ, który otwarcie mówi o zapaści czytelnictwa wśród młodych Polaków. – Z badań prowadzonych przez studentów w szkołach wynika, że do czytania książek przyznaje się tylko ok 30% uczniów. Ilu rzeczywiście czyta, trudno powiedzieć – mówi Bobiński. Czy można wskazać przyczynę tego stanu rzeczy?


Kanon szkolny do lamusa
Wydaje się, że w dzisiejszych czasach, gdy uwaga młodych ludzi w sposób naturalny kieruje się ku internetowi, telewizji, czy kolorowej prasie, trudno oczekiwać, że znajdą oni czas na trudne, ambitne lektury. W natłoku informacji bombardujących nas z każdej strony, młodzi ludzie są skazani na wybór. W dyskusji o dzisiejszych inteligentach, jaka wywiązała się na łamach naTemat, tak pisał o tym w imieniu młodego pokolenia jeden z naszych czytelników:


Marcin Wójcik

Urodziliśmy się w czasach, gdy mieliśmy wybór. Wybieraliśmy między kilkoma różnymi rodzajami cukierków, decydowaliśmy, jakie chcemy oglądać bajki, czy na którym placu zabaw się pobawić. Tak zostaliśmy wychowani, żeby wybierać. W szkole, sklepie, domu czy w pracy. Nasi rodzice chcieli dla nas jak najlepiej. Chcieli dać nam więcej niż sami mieli. Nie możemy ich za to winić. CZYTAJ WIĘCEJ


Jakie książki wybierają więc młodzi ludzie? – Trzeba pamiętać, że choć szkolny kanon jest z definicji kontestowany, a samo słowo “lektura” dyskwalifikuje w opinii wielu młodych osób daną książkę, to jednak młodzież wciąż czyta – przekonuje prof. Bobiński. Opowiada o licznych literackich modach, którym ulegają nastolatkowie: – Najpierw był Harry Potter, później “Zmierzch”, dziś jest choćby seria “Felix, Net i Nika”. Nie można też zapominać o Tolkienie. To są książki, które naprawdę nieźle się sprzedają – ocenia polonista.


Czytaj też: "Wielka kultura to już była", czyli śmierć polskiego inteligenta

Nie wszyscy będą czytać "Lalkę"
Fantastyka, powieści dla dzieci i młodzieży – niezbyt ambitny zestaw? Zdaniem Bobińskiego, jeśli zależy nam na masowym czytelnictwie wśród młodych Polaków, trzeba uszanować to, że sięgają oni po takie książki. – Nie mamy prawa oczekiwać, że nagle wszyscy jak jeden mąż z wypiekami na twarzy czytać będą “Lalkę” lub “Zbrodnię i karę” – mówi.

Z opinią prof. Bobińskiego zgadza się Michalina Butkiewicz, edukatorka teatralna i przewodnicząca Zarządu Głównego Stowarzyszenia Nauczycieli Polonistów. – Wiele osób wychodzi z założenia, że kultura masowa jest czymś niegodnym, o czym nie powinno się uczyć w szkole. Ale tak nie jest. Według mnie młody człowiek ma prawo czytać kryminały czy młodzieżowe powieści, ważne jest tylko, aby nauczyciel o tych tekstach z nim rozmawiał, a przy tej okazji podsunął ambitniejsze książki – mówi Butkiewicz.

Michalina Butkiewicz
nauczycielka j. polskiego

Lekcję dotyczącą Gombrowicza zaczynam od wysłuchania piosenki “Chcemy być sobą” i analizy jej tekstu. To przecież poezja.

Polonistka podkreśla, że jej zdaniem znajomość kanonu to nie wszystko, bo czytanie nie może się kończyć wraz z maturą. – Krytykowanie z powodu nieznajomości lektur zrazi młodych do czytania książek w ogóle. Pozwólmy młodzieży poznawać także mniej ambitne teksty. Będą jeszcze mieli w życiu czas, żeby nadrobić zaległości – ocenia Butkiewicz. Naprzeciw takim oczekiwaniom wychodzi nowa podstawa programowa – zawarta w niej lista obowiązkowych lektur dla liceum, swoiste “serce literatury”, zawiera niewiele pozycji. Resztę nauczyciel może dobrać sam. Podobnie jest z książkami w gimnazjum i podstawówce.

– Tylko kilka tekstów jest “nieomijalnych”. Dobór reszty nauczyciele mogą dość swobodnie modyfikować – dopowiada Bobiński. Jego zdaniem ważne jest, aby do świata ambitnej literatury zapraszać uczniów stopniowo, zaczynając od mniej wymagających treści. – Wiele zależy od pomysłowości i warsztatu samych nauczycieli – dodaje.

Zachęcić Małyszem
– Lekcję dotyczącą Gombrowicza zaczynam od wysłuchania piosenki “Chcemy być sobą” i analizy jej tekstu. To przecież poezja – mówi Michalina Butkiewicz. – W ten sposób chcę “otworzyć” ich na twórczość pisarza, który pokazuje, jak bardzo sobą nie jesteśmy – tłumaczy.

Inny przykład? – W technikum w klasie mam samych chłopców. Wiadomo, że w ich życiu ogromnie ważny jest sport. Dlatego zanim poproszę ich o napisanie charakterystyki Wokulskiego, zlecę im charakterystykę Adama Małysza, w której dokonają refleksji nad dążeniem do mistrzostwa czy motywacjami sportowców – opowiada Butkiewicz.

Odpowiedni “klucz” można znaleźć nawet dla trudnych tekstów: – Weźmy chociażby “Wesele”. Jeśli zależy mi, aby zainteresować młodzież tym dramatem, nie powinnam zaczynać od filozoficznej, narodowej podbudowy dzieła. Lepszym pomysłem jest rozpoczęcie lekcji np. od rozmowy o sukniach ślubnych, modzie weselnej, a dopiero potem zaprosić uczniów do dziewiętnastowiecznej chaty opisanej przez Wyspiańskiego – opowiada Butkiewicz. – Młodzież trzeba “wkręcić” w temat – dodaje.

Zobacz: Czytelnik odpowiada: Intelektualiści umierają, ale my żyjemy

Wyrobić nawyki
Moi rozmówcy podkreślają także, że niezwykle istotne jest odwoływanie się na lekcjach do innych tekstów kultury: filmów, piosenek, a nawet gier komputerowych. – Jeśli uczniowie używają Youtube’a, to czemu nie wykorzystać go na lekcjach? Nauczyciel powinien szukać ciekawych treści razem z uczniami. Skończyły się już czasy, kiedy wszechwładny belfer wychodził przed klasę i mówił, co jest ważne. Dziś trzeba pokazać młodym ludziom, jak sami mogą docierać do wartościowych książek, filmów czy artykułów – mówi Michalina Butkiewicz

Okazuje się więc, że kluczem do sukcesu edukacyjnego nie jest egzekwowanie drobiazgowej znajomości kanonu, ale przekazanie uczniom pewnego zestawu umiejętności i pasji czytania. – Chodzi o wyrobienie nawyku i ochoty sięgania po książki. To jest najważniejsze wyzwanie stojące dzisiaj przed nauczycielami polskiego – ocenia Bobiński.