Michał Brański, pomysłodawca serwisu Pudelek.pl
Michał Brański, pomysłodawca serwisu Pudelek.pl Youtube.com

Wiele osób narzeka na niski poziom dowcipu w polskim internecie. Pomimo to, branża ma się bardzo dobrze, a połowa internautów regularnie odwiedza serwisy z humorem. Według Michała Brańskiego z grupy O2, nie możemy zrzucać całej winy na oczekiwania odbiorców. – Aura nie jest dobra, segment jest "na kacu" – mówi nam Michał Brański, pomysłodawca serwisu Pudelek.pl

REKLAMA
Jak pan ocenia poziom dowcipu polskiego internetu? Czy coś pana szczególnie drażni w poziomie tych żartów?
Michał Brański, współtwórca Pudelka, jeden z szefów o2.pl: Segment nie jest jednorodny, są różne jakościowo podnurty humoru. Średni poziom dowcipu jest dobry, jesteśmy inteligentną nacją, w której mieszają się ewidentne przywary z przymiotami, nie tu się zasadza problem.
Czy internet jest po prostu odzwierciedleniem tego, co śmieszy Polaków?
Polaków śmieszy to, co śmieszy redaktorów/moderatorów/liderów opinii, których koniunkturalnie "śmieszy" to, co "śmieszy" Polaków, których "śmieszy" to, co "śmieszy"… ad infinitum. W tym sprzężeniu nie ma świeżości, zabawa przestała być autentyczna, stąd ten cudzysłów. Szybko reprodukowalnym, tanim humorem podpiera się serwisy biznesowe i z poważną publicystyką, niewiele brakuje, aby prezenterzy któregoś z głównych wydań wiadomości zatańczyli "Gangnam Style".
Nie wierzę w stawianą przez ludzi mediów tezę, że wina stoi po stronie odbiorcy. Rolą mediów pierwszoligowych jest pewna elitarność, kręcenie nosem na banalne gusta. Ale wszystkim nam puszczają nerwy, gonimy za wynikiem, chodzimy na skróty, marzymy o ekspansji, nikt nie lubi być w "niszy", albo w "stagnującym segmencie rynku".
Może to przymus ekonomiczny i konieczność "przebicia X milionów odbiorców miesięcznie", a może "trawa jest zieleńsza po drugiej stronie płotu", więc poważne media, widząc sukces rozrywkowych witryn, chcą dołączyć do zabawy, która nie okazuje się tak "ekstra", jak można było sądzić, bo tam, gdzie graczy było 3, jest już 25. Segment humoru świetnie to ilustruje. Weszły portale, poważne koncerny medialne, wysypały się dziesiątki studenckich inicjatyw.
Czy według Pana polski humor internetowy będzie zmierzał w kierunku wyższej jakości dowcipów?
Jakość dowcipu nie odgrywa roli w całym procesie, jest on zwyczajnie w takiej a nie innej fazie "cyklu życia produktu". Został uprzemysłowiony, rozpędzony i przemieniony w narzędzie zarabiania. Ludzie to czują, aura nie jest dobra, segment jest "na kacu". To jest cykliczne, przypomina choćby ewolucję takich prehistorycznych serwisów jak Maxior.pl i nasz Smog.pl, kiedyś ważnych, ale po 2 latach względnej koniunktury zdegradowanych do 3. ligi internetu.
Prawdziwe sprawdziany serwisu contentowego lub społecznościowego to 1. i 3. rok istnienia. Pierwszy związany z udowodnieniem, że ludzie to "czują" i idea jest skalowalna, a drugi, że formuła nie nudzi się przy mniejszej świeżości, gdy coś się opatrzyło w mainstreamie. "Reguła Brańskiego".