Tragedią z Inowrocławia od kilku dni żyje cała Polska.
Tragedią z Inowrocławia od kilku dni żyje cała Polska. Fot. Adam Burakowski/REPORTER // Fot. Facebook / Kuchenne rewolucje

Od kilku dni cała Polska żyje tragedią, która wydarzyła się w sobotę (21 stycznia) w Inowrocławiu. Aleksander M. zabił swoją 10-letnią córkę, po czym miał zadzwonić na policje. Zanim funkcjonariusze przyjechali na miejsce, mężczyzna skoczył z 4. piętra. Nie udało się go uratować. Co wiemy o zmarłym 52-latku?

REKLAMA
  • Do dramatycznych scen doszło w jednym z mieszkań w Inowrocławiu. Aleksander M. zabił swoją najmłodszą pociechę
  • Co o mężczyźnie mówi rodzina i sąsiedzi? Te relacje zdradzają wiele o jego życiu
  • W sobotni poranek prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza dodał post w mediach społecznościowych, w którym przekazał dramatyczne wieści. "Ojciec zamordował 10-letnią córkę. Nie mogę uwierzyć, że to mogło się wydarzyć w Inowrocławiu - w naszym Inowrocławiu, wśród nas... Łączę się w bólu z tymi, którzy zostali bezpośrednio dotknięci tą tragedią" - napisał Brejza.

    Chodziło o Aleksandra M., który miał zadać wiele ran kłutych swojej 10-letniej córce. Dziewczynka zmarła, a mężczyzna miał zadzwonić na policję, aby przyznać się do winy. Potem wyskoczył z okna mieszkania, które znajdowało się na czwartym piętrze. Zmarł w szpitalu kilka godzin później.

    Co wiadomo o 52-letnim restauratorze, który zabił swoją córkę w Inowrocławiu?

    Na jaw wychodzą kolejne fakty o mężczyźnie. Aleksander M. ponoć mieszkał w Inowrocławiu od dziecka. W latach 80. wprowadził się razem z rodzicami i rodzeństwem. Reszta jego bliskich miała wyjechać później do Włoch. Tylko on został w rodzinnym mieście – podaje Wirtualna Polska.

    Z relacji sąsiadki wynika, że Aleksander M. przed laty mężczyzna "wybudował się z pierwszą żoną pod Inowrocławiem, ale po rozstaniu założył nową rodzinę". Potem miał się związać z Iwoną. Para doczekała się dwójki dzieci – (zamordowanej) 10-latki i 15-latki. Kobieta z poprzedniego związku miała też pełnoletnią córkę.

    W wychowywaniu dzieci pomagała im mama pani Iwony. Kiedy zajmowali się sprawami zawodowymi, ona pilnowała dziewczynek, odrabiała z nimi lekcje, bawiła się. Ostatnio jednak seniorka chorowała i rzadko mogła wychodzić z domu.

    Po tragicznych wydarzeniach z soboty wyszło na jaw, że Aleksander M. w ubiegłym roku brał udział w programie "Kuchenne rewolucje". Nie szło mu pomyślnie prowadzenie restauracji "Masters", więc poprosił o pomoc Magdę Gessler.

    "Kiedyś było inaczej, nie był taki nerwowy. Było normalnie" – wspominała w programie pani Iwona, życiowa partnerka właściciela lokalu. W trakcie odcinka kobieta zebrała się na szczere wyznanie, przyznając, że się go boi. "Dlaczego wy tu jeszcze jesteście? Co was trzyma? Iwona?" – pytała zszokowana prowadząca. "Syndrom sztokholmski ci się kłania, Iwonko. Bo on cię rani, a ty dalej jesteś" – oceniła sytuację Gessler, zwracając się do współwłaścicielki lokalu.

    Jedna z pracownic zdradziła, że pani Iwona jest "niszczona" przez Aleksandra M. Podobnego zdania byli internauci. Mimo wszystko właściciel lokalu nie miał sobie nic do zarzucenia.

    Magda Gessler wymusiła na nim, by nie pojawiał się w lokalu na czas metamorfozy. "Ja naprawdę bardzo cię proszę, żeby one miały spokój, żeby twoja żona nie trzęsła się ze strachu przed tobą, żeby ciebie nie było" – powiedziała Magda Gessler. Z medialnych relacji wynika, że w tamtym czasie mężczyzna trafił do szpitala psychiatrycznego.

    Po zakończeniu "rewolucji" i stworzeniu miejsca "Z gęsią po drodze" nadal biznes się nie kręcił. – Na osiedlu mówi się, że słabo mu szło w tej restauracji po "Kuchennych rewolucjach". Kiedyś prowadził sklep obuwniczy na tzw. Manhattanie. Od zawsze chciał prowadzić swój biznes - mówiła dla WP sąsiadka Halina.

    Z kolei brat i bratowa mężczyzny w rozmowie z tym samym portalem przekonywali, że Aleksander M. dbał o córki: – On by dla nich zrobił dosłownie wszystko. Nigdy nie stała im się krzywda. Bardzo je kochał i chciał dla nich jak najlepiej. Nie wiemy, co tam się mogło wydarzyć i dlaczego doszło do takiej tragedii. Jesteśmy wstrząśnięci tym wszystkim.

    Znajdujesz się w trudnej sytuacji, przeżywasz kryzys, masz myśli samobójcze?

    – Telefon interwencyjny dla osób w trudnej sytuacji życiowej Kryzysowy Telefon Zaufania – wsparcie psychologiczne: 116 123 czynny codziennie od 14:00 do 22:00 – Całodobowe centrum Wsparcia dla osób w kryzysie emocjonalnym: 800 70 22 22 – Bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111 – Jeśli w związku z myślami samobójczymi lub próbą samobójczą występuje zagrożenie życia, w celu natychmiastowej interwencji kryzysowej zadzwoń pod numer 112 lub udaj się na oddział pogotowia do miejscowego szpitala psychiatrycznego.