
Młodzież Wszechpolska zasiądzie w poselskich ławach w Brukseli? Niewykluczone. Jej szef przyznaje, że temat wyborów pojawia się w rozmowach między członkami, a były poseł LPR ma sondować, czy dawni koledzy nie chcieliby stanąć w wyborczym wyścigu do Europarlamentu. Potrzeba 130 osób.
Działacze Ruchu Narodowego myślą nad startem w wyborach do Europarlamentu. Chcieliby powtórzyć sukces Ligi Polskich Rodzin z 2004 roku, kiedy ugrupowanie wprowadziło do Brukseli dziesięciu delegatów, by ci "pilnowali narodowych interesów" – przewiduje "Gazeta Wyborcza".
Jak pisze dziennikarka "GW", narodowcy chcą zacząć od przeliczenia swoich szeregów. Mają to zrobić na wiosennym kongresie. W planach jest także powołanie think tanku. Póki co papierkiem lakmusowym jest dla nich strona na Facebooku. Narodowcy mają więcej fanów niż kancelaria premiera, czy Prawo i Sprawiedliwość.
O wyborach myślą też sami działacze Młodzieży Wszechpolskiej. Lider organizacji, Robert Winnicki, przyznaje w rozmowie z "Gazetą", że temat pojawia się "w bardzo luźnych dyskusjach".
Co w Parlamencie robiliby narodowcy? Na liście ich zadań figuruje między innymi "uświadamianie narodu polskiego o dyktacie Brukseli i utracie suwerenności Polski po zdradzieckim traktacie z Lizbony".
Cały artykuł w "Gazecie Wyborczej"
