
Łódź, przynajmniej według polskich stereotypów, uchodzi za jedno z najdziwniejszych miast w Polsce. To tam mają mieć miejsce najbardziej kuriozalne przestępstwa, osobliwe zachowania czy wypadki. I na pewno po tym zdarzeniu, o którym jest już głośno w całym kraju, ta obiegowa opinia się nie zmieni.
Internauci pokazują nagrania, na których widzimy, jak ktoś wkłada pręt w dziurę w jezdni, z pozoru wyglądającą niegroźnie. Tylko że pręt zagłębia się na... prawie metr i prawie cały zanurza się w dziurze. Ubytek, jak wynika z pomiaru, miał około 80-90 centymetrów głębokości.
Zakład Wodociągów i Kanalizacji przekazał, że dziura powstała w związku z awarią wodociągu i została już usunięta. Sama naprawa jezdni na ulicy Biegańskiego może potrwać kilka dni. Do tego czasu skrzyżowanie miało zostać wyłączone z ruchu.
Film pokazujący ogromną dziurę w jezdni opublikowało w mediach społecznościowych stowarzyszenie LDZ Zmotoryzowani Łodzianie. – Zgłosił się do nas kierowca, który wpadł w ogromną dziurę i uszkodził poważnie samochód. Z tego, co wiemy, auto zostało zabrane z miejsca zdarzenia lawetą. W pojeździe wystrzeliły dwie poduszki – opisał Jarosław Kostrzewa ze stowarzyszenia LDZ Zmotoryzowani Łodzianie. Działacz społeczny zaznaczył, że kierowca zmierzył głębokość dziury i miała ona 80-90 centymetrów. – Myślę, że małe dziecko – gdyby tam wpadło – to mogłoby się nawet utopić w tej dziurze – dodał Jarosław Kostrzewa. Sprawę starał się wyjaśnić rzecznik Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi Tomasz Andrzejewski. – Na ulicy Biegańskiego doszło do podmycia gruntu, co skutkowało zapadnięciem się terenu w miejscu jezdni. Na miejscu pracował Zakład Wodociągów i Kanalizacji, aby usunąć awarię – powiedział w wypowiedzi, którą cytuje TVN24.
Zobacz także
"Wypływająca z uszkodzonej rury woda pod ciśnieniem wymyła podbudowę jezdni. Utworzyła się głęboka zapadlina. Po dotarciu na miejsce zdarzenia pracownicy ZWiK ogrodzili miejsce awarii. Niestety, wcześniej kilku kierowców wjechało samochodami w zapadlinę. Uszkodzili pojazdy. Odszkodowania zostaną wypłacone z polisy ZWiK ŁÓDŹ. Awaria została wczoraj (1 lutego - red.) wieczorem usunięta. Odtwarzana jest obecnie nawierzchnia jezdni. Do czasu zakończenia prac skrzyżowanie ulic Biegańskiego z Głogową jest wyłączone z ruchu" – dodał rzecznik łódzkiej spółki w oświadczeniu przesłanym TVN24.
Piaszczystą drogę łatano... asfaltem
Media społecznościowe obiegają też inne osobliwe zdjęcia z Łodzi, tym razem z ulicy Herbowej. Fotografię opublikował między innymi urbanista Kosma Nykiel. Widzimy na niej gruntową drogę, w której dziury miały zostać prowizorycznie załatane asfaltem. Ulica Herbowa na Starych Moskulach ma prawie 800 metrów długości. Na większości jej odcinka mieszkańcy mogą poruszać się po asfalcie. Wyjątek to około 100-metrowy fragment w pobliżu skrzyżowania z ulicą Koniakowską – podaje "Gazeta Wyborcza". To właśnie tam ulica wygląda jak ser szwajcarski. Trudno tamtędy przejechać samochodem, a także iść pieszo.