
Europoseł PJN Marek Migalski zdaje się być oburzony postawą Gerarda Depardieu. Chodzi nie tyle o ucieczkę przed podatkami we Francji, lecz również o słowa aktora, który stwierdził, że Rosja jest "wielką demokracją". Polski polityk wysłał do Depardieu list, w którym pisze, że aktor "przekroczył wszelkie granice".
Europoseł PJN Marek Migalski ostro skrytykował świeżo upieczonego obywatela rosyjskiego – aktora Gerard Depardieu, który nazwał Rosję "wielką demokracją".
Marek Migalski w liście otwartym do aktora tłumaczy, że Rosji daleko do demokracji. Do pisma dołączył raport organizacji Human Rights Watch, która zajmuje się monitorowaniem państw, w których łamane są prawa człowieka.
Marek Migalski
w liście do Gerarda Depardieu
Marek Migalski zasiada w Delegacji PE do Komisji Współpracy Parlamentarnej Unia-Rosja. W liście do Depardieu poruszył też sprawę prawnika i obrońcy praw człowieka Siergieja Magnickiego, który torturowany zmarł w rosyjskim więzieniu. Do listu dołączył film dokumentalny, by aktor sam mógł wyrobić sobie zdanie. Europoseł w rozmowie z onet.pl zaznaczył, że w tej kwestii Rosji nie można odpuścić. – Powinniśmy domagać się wprowadzenia przez UE sankcji wobec Rosji – podkreśla i dodaje, że nie będzie to łatwe, bo Unia jak do tej pory nie ustosunkowała się do tej sprawy.
Marek Migalski
europoseł PJN w rozmowie z onet.pl