Siedziba rządu Albanii obrzucona koktajlami Mołotowa. Chcą dymisji premiera
Siedziba rządu Albanii obrzucona koktajlami Mołotowa. Chcą dymisji premiera ADNAN BECI/AFP/East News

Tysiące demonstrantów domaga się dymisji albańskiego szefa rządu Ediego Ramy. Obywatele wyszli na ulicę, bo według nich premier odpowiedzialny jest za korupcję i złą sytuację gospodarczą kraju. Sytuacja wymknęła się jednak spod kontroli. W ruch poszły bomby dymne i koktajle Mołotowa.

REKLAMA
  • W sobotę 11 lutego obywatele Albanii wyszli na ulice i udali się przed siedzibę rządu, by wyrazić swoje niezadowolenie z działań premiera Ediego Ramy
  • Obywatele zarzucają mu szerzenie korupcji i gospodarczy upadek, który zmusza młodych ludzi do emigracji
  • Budynek rządu został obrzucony koktajlami Mołotowa, balonami z farbą i bombami dymnymi
  • Albania – siedziba rządu obrzucona koktajlami Mołotowa

    Jak relacjonował portal Radia Wolna Europa, w protestach udział wzięli nie tylko zwykli obywatele, lecz także były prezydent i premier Albanii Sali Berisza z opozycyjnej Demokratycznej Partii Albanii oraz były prezydent Ilir Meta z Partii Wolności, także opozycyjnego wobec rządów premiera Ramy ugrupowania.

    – Nadszedł czas, żeby ta rewolucja przemieniła skorumpowane majątki w większe płace i emerytury – powiedział Sali Berisza, przemawiając przed zgromadzonymi w Tiranie demonstrantami. Były prezydent zwrócił się do USA i Unii Europejskiej o zbadanie afer korupcyjnych, o które opozycja oskarża albańskie władze. Gdy tylko rozpoczęły się protesty, siedziba albańskiego rządu została zabezpieczona przez kordony policji i barykady. To jednak nie powstrzymało protestujących, którzy zaczęli rzucać w siedzibę rządu butelkami z koktajlami Mołotowa i bombami dymnymi. W ruch poszły także wypełnione czerwoną farbą balony.

    Tłum był wściekły i zdeterminowany, by pokazać rządzącym, co o nich myśli. Obywatele obarczają premiera odpowiedzialnością m.in. za masowe opuszczanie kraju przez młodych Albańczyków poszukujących pracy w krajach zachodniej Europy. W sobotę mówiło się o tysiącach protestujących, ale to jeszcze nie koniec demonstracji. Sali Berisza wezwał demonstrantów do kolejnych protestów w najbliższy poniedziałek.

    Protesty przeciw premierowi trwają od lat

    Aktualna sytuacja przypomina protesty z roku 2019, kiedy obywatele także wyszli na ulice, by protestować przeciwko premierowi Ediemu Ramie. Na wezwanie opozycyjnej Partii Demokratycznej demonstranci próbowali wtedy wtargnąć do siedziby rządu w Tiranie, domagając się dymisji socjalistycznego premiera Albanii, którego rząd oskarżają o korupcję.

    Także i wtedy w ruch poszły koktajle Mołotowa i inna broń domowej roboty. Policja odpowiadała granatami z gazem łzawiącym. Czterech demonstrantów i dwóch policjantów przewieziono do szpitala z lekkimi obrażeniami.

    Lulzim Basha, przywódca centroprawicowej Albańskiej Partii Demokratycznej (PDSh), głównej partii opozycyjnej, mówił wtedy, że policja celowo pozwoliła demonstrantom podejść blisko siedziby rządu, "prowokując ich do przemocy", by następnie premier mógł "rzucać oskarżenia na opozycję". W protesty z roku 2019 zaangażowało się kilkadziesiąt tysięcy obywateli. Według organizatorów demonstracji antyrządowych do Tirany zjechało wtedy z całego kraju specjalnie wynajętymi autobusami ok. 50 tys. osób, które – podobnie jak w sobotę – zarzucały premierowi korupcję i działanie na szkodę obywateli.