Poruszająca historia ojca pani Grażyny. "Przez rok ukrywał Żyda pod podłogą, narażał całą rodzinę"

– Ojciec ma przeszłość nieprawdopodobną. Był niesamowicie mądry, on po prostu czuł interesy. Zdarzył mu się taki przypadek, że uratował Żyda. To była niesamowita historia dla naszej rodziny – mówi Grażyna Gorzelany, właścicielka legendarnej restauracji Grzybek w Pcimiu. To właśnie jej ojciec Zygmunt założył to wyjątkowe miejsce. Pani Grażyna podzieliła się tą historią po raz pierwszy w rozmowie z Tomkiem Golonką. Jak sama przyznała, jej ojciec był tak skromny, że powtarzał, iż nie powinno się o tym mówić, że w czasie okupacji uratował Żyda. Mężczyzna, którego ukrywał przez rok pod podłogą w miejscu dla świń, miał na imię Marian. Była sytuacja, kiedy ich rodzina została wyprowadzona z domu karabinami. Ukrywającego się Mariana jednak nikt nie zauważył. – Często się zdarza, że przyjeżdżają tu Żydzi, są na przykład wycieczki. Przed drzwiami napisane jest właśnie, że ojciec uratował jednego z nich. Oni potrafią klęczeć przed tym i się modlić. Są tym wzruszeni. (...) Mają nieprawdopodobny szacunek do tych, którzy uratowali im życie. Ojciec narażał całą rodzinę i wszystkich po kolei, a nie miał nawet broni – wspominała. To dzięki mężowi pani Grażyny jej ojciec został uhonorowany tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. – Po wojnie mój ojciec miał z Marianem kontakt, nawet się odwiedzali. Marian już nie żyje od dwóch lat, ostatnio był u nas 10 lat temu – dodała pani Grażyna. Zapraszamy do obejrzenia całego wywiadu z właścicielką restauracji Grzybek. Jutro z kolei na stronie naTemat.pl kolejny odcinek "Po co jechać do..." i relacja z całego wyjazdu naszej ekipy do Pcimia.