
Co powinni zrobić "dziennikarze niezależni", żeby zaliczyć tournée po tak znienawidzonych przez nich mediach mainstreamu? – Im głupsza wypowiedź, im bardziej chamski atak, im głośniejszy wrzask, tym większa szansa… – pisze w felietonie na łamach serwisu Polityka.pl dyrektor Instytutu Obywatelskiego Jarosław Makowski.
Dziennikarze niepokorni lubią podkreślać swoją niezależność. Jednak żeby ich działalność budziła współczucie, muszą przedstawić się w roli ofiary – zauważa Jarosław Makowski. Jak to zrobić? Najlepiej biegać po tak znienawidzonym mainstreamie i opowiadać o tym, jak bardzo są przez wszystkich dyskryminowani. Zobacz też: Niepokorni organizują bal. Konkurencję dla Charytatywnego Balu Dziennikarza?
Żeby jednak trafić do mainstreamu, trzeba coś zrobić. Co? Dyrektor Instytutu Obywatelskiego wyjaśnia, że na zaproszenie mogą liczyć po jak najgłupszych wypowiedziach, "chamskich atakach i głośnych wrzaskach".
Makowski bardzo trafnie zauważa, że w prawicowych mediach nie znajdzie się nikogo, kto nie podziela poglądów ich właścicieli. Co na to poradzić? Zdaniem autora tekstu "dziennikarze mainstreamu" powinni rozważyć głośne mówienie o tym, że są "dyskryminowani przez główne media prawicowe".
Prawicowi dziennikarze, szczególnie ci skupieni wokół "Gazety Polskiej" i braci Karnowskich, spotkają się w lutym na "Balu Niepokornych". Nieprzypadkowa jest też data, bo tego samego dnia organizowany jest Charytatywny Bal Dziennikarza, czyli impreza medialnego "mainstreamu". Niepokorna impreza to karnawałowa zabawa organizowana w krakowskim Grand Hotelu, by promować "konserwatywne i prawicowe wartości". Jednak dostać się tam nie jest łatwo - trzeba przejść procedurę rejestracyjną na stronie.
źródło: makowski.blog.polityka.pl
