Uczestnicy rajdu przygodowego jadą w 4-osobowych zespołach. W ich skład wchodzi przynajmniej jedna kobieta.
Uczestnicy rajdu przygodowego jadą w 4-osobowych zespołach. W ich skład wchodzi przynajmniej jedna kobieta. Fot. exmedio.pl

Mistrzostwa Europy w rajdach przygodowych po raz pierwszy odbywają się w Polsce. W Beskidzie Niskim do pokonania jest 500 km - biegiem, na rowerze, na nartach. Do tego zadania wysokościowe na linach i zadania logiczne. Na koniec odcinek specjalny - jazda konna. W sumie około 80 h walki. Rywalizacja trwa non stop - można się zatrzymać, odpocząć w punkcie kontrolnym, ale w tym czasie rywale mogą się przemieszczać. Równie ważna jak siła fizyczna jest inteligencja, spryt, zdolności nawigacyjne. W składach 4-osobowych zespołów musi być co najmniej jedna kobieta.

REKLAMA
Nie istnieje federacja rajdów przygodowych, dlatego organizatorzy imprez mają dużą swobodę. – Wszyscy się starają, by ich rajd miał w sobie coś charakterystycznego, co przyciągnie uczestników – mówi w rozmowie z naTemat Dariusz Urbanowicz, rzecznik prasowy ME. – W tym roku wprowadziliśmy krótki odcinek jazdy konnej. Wydaje mi się, że od 2004 r. i rajdu w Argentynie takiej konkurencji w rajdach nie było – dodaje. Trasę wyznaczają punkty kontrolne, zaznaczone na mapie. Nawigacja jest równie ważna co wytrzymałość i inne cechy fizyczne. Drużyny nie muszą trzymać się szlaku. Punkty kontrolne są ustawione w takich miejscach, aby zawodnicy mieli kilka wariantów tras. Nie mogą korzystać z GPS-a, ale i tak niewiele by im pomógł, gdy na przykład przemieszczają się w ciemnym lesie.
Zimowy Rajd Timex 360 Stopni - Beskid Śląski 2011

Odpoczynek w biegu, praca zespołowa
Trudność trasy wymusza na zawodnikach podejmowanie tysięcy decyzji. Ważna jest odpowiednia strategia i dobranie odpowiedniego sprzętu. Trzeba się zastanowić, czy robić przerwy krótkie i częste, czy może sporadyczne, ale długie. Gdy rajd odbywa się w lecie, można w każdym miejscu rzucić kurtkę na ziemię, położyć się i chwilę odpocząć. W zimie to niemożliwe. Przerwy można robić wyłącznie w punktach kontrolnych. Organizatorzy starają się zapewnić w nich coś ciepłego do picia i do jedzenia - kluski, kaszę, bigos. Przerwy nie mają jednak nic wspólnego z przyjemnym postojem w karczmie, znanej amatorom górskich szlaków. – Odpoczynkiem jest to, że przesiadamy się z roweru na bieg pieszy – mówi w rozmowie z naTemat Ireneusz Waluga, jeden z uczestników mistrzostw. – Jedną ręką wiążę buta, w drugiej trzymam kanapkę, a cały zespół zastanawia się, jaką wybrać drogę – opowiada.
W składzie każdego zespołu musi być przynajmniej jedna kobieta. Organizatorzy wprowadzili taki wymóg, by zobowiązać mężczyzn do wciągania pań w ten sport i popularyzowania go wśród przedstawicielek płci pięknej. Choć mogłoby się wydawać, że kobiety są najsłabszym ogniwem w swoich zespołach, Irek Waluga zapewnia, że wcale tak nie jest: – Każda kobieta jest w czymś dobra i zdarza się, że w dyscyplinie, z której się wywodzi, jest lepsza od mężczyzn. Ponadto kobiety mają dobry wpływ na zespół, są
Ireneusz Waluga

Każda kobieta jest w czymś dobra i zdarza się, że w dyscyplinie, z której się wywodzi, jest lepsza od mężczyzn. Ponadto kobiety mają dobry wpływ na zespół, są mocne psychicznie, czasami nawet przejmują dowodzenie.

mocne psychicznie, czasami nawet przejmują dowodzenie – tłumaczy Waluga. Ważne, że drużyna całą trasę musi przemierzać wspólnie, zawodnicy nie mogą się rozdzielać.
"Brak sprzętu to słabe usprawiedliwienie"
Uczestnicy mogą korzystać wyłącznie z własnego ekwipunku, który posiadają na starcie lub w strefie zmian. Regulamin ściśle określa wyposażenie, który każdy sportowiec musi mieć przy sobie. Wśród obowiązkowych przedmiotów są m.in. scyzoryk, gwizdek, latarka i migające światło. Do etapów alpinistycznych konieczny jest pełny sprzęt wspinaczkowy. Zawodnicy muszą też wziąć ze sobą wodę i jedzenie. Oczywiście trzeba je przenosić w odpowiednich pojemnikach, bo inaczej zamarzną. – Dotyczy to zarówno wody, jak i np. czekolady – mówi Urbanowicz. Ujemne temperatury są największą bolączką uczestników. Zdarza się, że zawodnicy oddają mocz na zamarznięty mechanizm obrotowy w rowerze, by go rozgrzać. – Wymiana łańcucha w ujemnej temperaturze to jakiś koszmar – mówi rzecznik ME.
Temperatura w skrajnych przypadkach osiąga nawet minus 35 stopni. – Nie da się ogrzać nóg jadąc na rowerze, czasami dochodzi do odmrożeń – mówi Waluga. Choć wypadki należą do rzadkości, zdarzają się. – Kiedyś uczestnik wypiął się z uprzęży i uratował się tylko dlatego, że zdołał się utrzymać siłą własnych mięśni – mówi Urbanowicz. O sukcesie nie zawsze decyduje jednak wytrzymałość, ale również doświadczenie. Mistrzostwo Świata potrafią zdobyć drużyny o średniej wieku 50. lat. Zawodnicy wywodzą się z kolarstwa, biegów przełajowych i na orientację, ze sportów walki, kajakarstwa, wielobojów.
Nie oznacza to jednak, że w swoich sił w rajdach nie mogą spróbować amatorzy. 23 stycznia ruszyły ME, ale dwa dni później rozpoczyna się rajd z krótszą trasą, 160-kilometrową. – Robimy takie rajdy, w których sami chcielibyśmy uczestniczyć – mówi Urbanowicz. – Uważam, że brak sprzętu to słabe usprawiedliwienie do tego, by nie wziąć udziału w imprezie – dodaje. Dlatego organizatorzy zawsze szukają partnerów, którzy dostarczają sprzęt dla chętnych. To spory atut dla amatorów, którzy chcieliby poznać smak rajdu, a np. nie mogą sobie pozwolić na zakup nart biegowych. Uczestnicy muszą mieć jednak własny rower.
Zdarza się, że temperatura spada do minus 35 stopni.
Zdarza się, że temperatura spada do minus 35 stopni. Fot. exmedio.pl

Siła i intelekt
Bardzo trudne warunki kuszą wielbicieli dużych wyzwań. – Przyciąga charakter tych zawodów - tłumaczy Waluga. – To jest impreza łącząca wysiłek fizyczny i intelektualny, trzeba się wykazać pewnym sprytem, wiedzieć, co zabrać, w co się ubrać – mówi. Dariusz Urbanowicz podkreśla, że w społeczeństwie rośnie "świadomość outdoorowa", czyli takie poczucie, by coś robić, by się ruszać. Dostrzega też pewną zależność: – Gdy biegamy już trochę czasu, chcemy wziąć udział w maratonie. Gdy pokonamy maraton, przerzucamy się na trudniejsze biegi górskie. Apetyt wciąż rośnie – obrazuje rzecznik ME. Właśnie ta chęć sięgania po więcej sprawia, że uczestnicy innych imprez wytrzymałościowych w końcu docierają do rajdów przygodowych. – "Bieg rzeźnika" wygrywają rajdowcy, bo w porównaniu z naszą imprezą jest to delikatna zabawa – kończy Urbanowicz.
Zwycięzcom ME organizatorzy opłacą udział w Mistrzostwach Świata.
Fragment tekstu na portalu www.zima_2013.team360.pl

(...) To co się od środy będzie działo w Beskidzie Niskim podczas Mistrzostw Europy w Rajdach Przygodowych o masochizm zapewne się w jakiś sposób ociera. A skoro ociera, to i froteryzmem pachnie... Jak zwał, tak zwał, bo dziwaków (by nie napisać – dewiantów) w najbliższych dniach w Gorlicach i okolicach zacznie przybywać. No, bo jak to tak, w zimie, kapcie zzuwać i po górach grasować? Zimno jest, ciągnie po plecach, z nosa kapie i nie tylko. A jednak znamy Takich, pamiętamy o Nich i staramy się, coby Oni zapamiętali nas dobrze.