
Początek ostatniego okrążenia, Marcin Lewandowski potyka się o nogi rywala, upada i sprawdza się najczarniejszy z możliwych scenariuszy. Na mistrzostwach świata w biegu na 800 m w Stambule odpada już w półfinale. Teraz pozostaje nam liczyć na Adama Kszczota. A przecież to nie jedyny upadek znanego sportowca, który towarzyszy nam w ostatnim czasie. Historia pamięta też takie upadki, które dla polskich kibiców były symboliczne, a czasem nawet sprawiały niekwestionowaną radość…
Medalowa szansa Kszczota (PAP)
Do niedzielnego finału awansował drugi z reprezentantów Polski, podopieczny Stanisława Jaszczaka, Adam Kszczot (RKS Łódź). Wynikiem 1.47,90 zajął w swej półfinałowej serii drugie miejsce, pozwalając się wyprzedzić na ostatnich metrach Holusie - 1.47,23. Kszczot ma najlepszy w tym sezonie czas na świecie na 800 m - 1.44,57, a Lewandowski trzeci - 1.45,41.
Skoro już jesteśmy przy upadkach i sporcie, to grzechem byłoby nie wspomnieć tego co przytrafiło się ostatnio Justynie Kowalczyk. Upadki, najpierw w Lahti, potem w Trondheim bardzo oddaliły naszą biegaczkę od upragnionej Kryształowej Kuli. 118 punktów straty to dużo. Jeżeli Marit Bjoergen nic się nie przytrafi to prawdopodobnie zdobędzie Kryształową Kulę.
Ale Zakopane pamięta też inny upadek, tragiczny w skutkach. Po tym skoku Jana Mazocha wielu długo nie mogło ze spokojem oglądać zmagań skoczków narciarskich…
Rzeczywiście, skoki, biegi czy to narciarskie czy na hali to dyscypliny w których na upadki jesteśmy wręcz skazani. Ale nie tylko…
Nam pozostaje mieć nadzieję, że naszych sportowców opuści pech i, że zarówno Justyna Kowalczyk jak i Marcin Lewandowski czy Kamil Stoch, pokażą na co ich stać i w tych decydujących próbach nic nie stanie im na przeszkodzie w osiągnięciu najlepszych rezultatów.