Sprawdził się najczarniejszy scenariusz dla Marcina Lewandowskiego - upadł podczas półfinałowego biegu
Sprawdził się najczarniejszy scenariusz dla Marcina Lewandowskiego - upadł podczas półfinałowego biegu Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Początek ostatniego okrążenia, Marcin Lewandowski potyka się o nogi rywala, upada i sprawdza się najczarniejszy z możliwych scenariuszy. Na mistrzostwach świata w biegu na 800 m w Stambule odpada już w półfinale. Teraz pozostaje nam liczyć na Adama Kszczota. A przecież to nie jedyny upadek znanego sportowca, który towarzyszy nam w ostatnim czasie. Historia pamięta też takie upadki, które dla polskich kibiców były symboliczne, a czasem nawet sprawiały niekwestionowaną radość…

REKLAMA
- Widocznie tak miało być – tak krótko, Marcin Lewandowski skomentował to co się stało na hali w Stambule. Po chwili dodał : - Czasu się nie cofnie. Trzeba się skupić na przygotowaniach do olimpijskiego startu. Co, poza odpadnięciem w przedbiegu, bo chyba tak można nazwać w przypadku Marcina Lewandowskiego bieg półfinałowy, oznacza ten upadek dla naszego biegacza? Jak mówi jego brat, Tomasz – To zdarzenie sprawi, że będziemy musieli nieco zweryfikować misternie ułożony plan przygotowań do igrzysk w Londynie. Zakładaliśmy trzy biegi w Stambule - eliminacje, półfinał i finał; potem lekkie podładowanie "akumulatora" i rozpoczęcie kolejnej, ciężkiej pracy. Teraz trzeba będzie chyba wprowadzić małe zmiany. Być może nieco szybciej polecimy na dwa tygodnie do Kenii, a następnie do RPA – wyjaśniał (źródło – PAP).

Medalowa szansa Kszczota (PAP)

Do niedzielnego finału awansował drugi z reprezentantów Polski, podopieczny Stanisława Jaszczaka, Adam Kszczot (RKS Łódź). Wynikiem 1.47,90 zajął w swej półfinałowej serii drugie miejsce, pozwalając się wyprzedzić na ostatnich metrach Holusie - 1.47,23. Kszczot ma najlepszy w tym sezonie czas na świecie na 800 m - 1.44,57, a Lewandowski trzeci - 1.45,41.


Skoro już jesteśmy przy upadkach i sporcie, to grzechem byłoby nie wspomnieć tego co przytrafiło się ostatnio Justynie Kowalczyk. Upadki, najpierw w Lahti, potem w Trondheim bardzo oddaliły naszą biegaczkę od upragnionej Kryształowej Kuli. 118 punktów straty to dużo. Jeżeli Marit Bjoergen nic się nie przytrafi to prawdopodobnie zdobędzie Kryształową Kulę.
ale ….
Cofnijmy się do 2002 roku, trwa mordercza rywalizacja Adama Małysza z Niemcem Svenem Hannavaldem. Czas na Salt Lake City. Zimowe Igrzyska Olimpijskie, druga seria skoków na dużej skoczni. W grze po pierwszej serii pozostają: wspomniana dwójka i będący w niewiarygodnej formie Szwajcar, Simon Amman. Skacze Małysz i spokojnie obejmuje prowadzenie. Po nim kolej na Szwajcara i jeszcze dalej – to on teraz prowadzi, a większość kibiców w Poslce jest zrezygnowana, pogodzona z myślą, że owszem medal będzie, ale brązowy. Hannavald skacze daleko, ale nagle – wybuch radości w polskich domach - podpiera skok i sędziowie klasyfikują to jako upadek. Małysz wicemistrzem olimpijskim, a i zwycięstwo Ammana jakoś tak bliższe sercu polskich kibiców niż gdyby znowu miał wygrać Hannavald…
Upadki? To specjalność skoczków narciarskich
Upadki, podobnie jak w biegach, są właściwie wpisane w dyscyplinę skoków narciarskich. Kolejny z nich, już może mniej radosny, ale jakże symboliczny obejrzeliśmy w ubiegłym sezonie w Zakopanem. Adam Małysz w pierwszej serii konkursu właśnie upada i zawody kończy w towarzystwie i z pomocą ratowników, kibice żegnają go brawami. Konkurs staje się o tyle symboliczny , że zwycięża go inny z Polaków, Kamil Stoch. Ostatni pucharowy skok Małysza przed pulską publicznością i zarazem pierwsze zwycięstwo przed nią, Kamila Stocha. A jego słowa: – Spełniło się moje największe marzenie. Usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego, stojąc na najwyższym stopniu podium to coś niesamowitego. Jestem szczęśliwy – pamiętają kibice nie tylko w Zakopanem. W środowisku zarówno kibiców, jak i ekspertów coraz częściej daje się wtedy usłyszeć: - Coś się kończy, ale na szczęście zaczyna się też coś nowego.

Ale Zakopane pamięta też inny upadek, tragiczny w skutkach. Po tym skoku Jana Mazocha wielu długo nie mogło ze spokojem oglądać zmagań skoczków narciarskich…

Rzeczywiście, skoki, biegi czy to narciarskie czy na hali to dyscypliny w których na upadki jesteśmy wręcz skazani. Ale nie tylko…

Nam pozostaje mieć nadzieję, że naszych sportowców opuści pech i, że zarówno Justyna Kowalczyk jak i Marcin Lewandowski czy Kamil Stoch, pokażą na co ich stać i w tych decydujących próbach nic nie stanie im na przeszkodzie w osiągnięciu najlepszych rezultatów.
A wam które upadki polskich sportowców najbardziej utkwiły w pamięci?