Horror katowanego przez ojczyma Kamila. Szkoła tłumaczy, co się działo
Horror katowanego przez ojczyma Kamila. Szkoła tłumaczy, co się działo Fot. Śląska.policja.pl

Sprawa katowanego przez ojczyma 8-letniego Kamilka wstrząsnęła całą Polską. Wiemy już, że ojczym chłopca przebywa w areszcie, a dziecko jest w stanie śpiączki farmakologicznej. Na jaw wychodzą nowe fakty, tak jak to, że chłopiec do szkoły przyszedł ze złamaną ręką i pękniętą wargą. Szkoła tłumaczy, jak zareagowała na to wydarzenie.

REKLAMA
  • Kamil przyszedł do szkoły po skatowaniu przez ojczyma ze złamaną ręką
  • Dyrekcja szkoły zareagowała, kontaktując się z matką Kamila, zorganizowano nawet spotkanie z psychologiem i poinformowano o wszystkim pracownika socjalnego
  • Kobieta kazała chodzić dziecku do szkoły, mimo tego, że skarżył się na ból
  • Dyrekcja szkoły tłumaczy, co działo się z Kamilkiem

    O sprawie bitego i maltretowanego Kamilka pisaliśmy niejednokrotnie w naTemat. Przypomnijmy, że ośmiolatek pochodzący z Częstochowy był przez ojczyma bity, przypalany na piecu czy polewany wrzątkiem. Gehenna dziecka musiała trwać od dawna. Trwa wyjaśnianie sprawy, a wszyscy chcą znać odpowiedź na pytanie, czy tragedii można było zapobiec?

    Pytanie w tej sprawie zostało skierowane przez "Super Express" do szkoły, w której uczyło się dziecko. Wcześniej profil "Szczyty Alienacji Rodzicielskiej" na Facebooku opublikował dwa zdjęcia 8-latka. Mają pochodzić z marca tego roku. Na jednym z nich chłopczyk stoi smutny z pękniętą wargą. Na drugim ma rękę w gipsie. W takim stanie Kamil chodził do szkoły.

    Dyrekcja szkoły odpowiedziała, przyznając, że Kamil faktycznie przyszedł do szkoły z rozciętą wargą i ręką w gipsie 8 marca 2023 roku. Dyrektor szkoły dokładnie znała tę datę, ponieważ skontaktowała się z matką Kamila w tej sprawie. Nie tylko dlatego, że dziecko było nie w pełni sprawne, ale również dlatego, że nadal skarżyło się na ból.

    Matka złożyła więc szkole pisemne wyjaśnienie, że: "dziecko potknęło się o próg i przewróciło przed wyjściem do szkoły stąd te obrażenia". Następnego dnia na zajęciach chłopiec również skarżył się na ból ręki. Dlatego wychowawczyni chłopca miała zobowiązać matkę do pilnej konsultacji lekarskiej. Matka przekazała szkole, że 8-latek "ma założony gips i nie ma przeciwwskazań, żeby chodził do szkoły".

    Szkoła poinformowała pracownika socjalnego

    Co więcej, szkoła dopilnowała, by Kamil wziął po wszystkim udział w zajęciach z psychologiem, a matka musiała podpisać specjalną notatkę. 17 marca wychowawca klasy miał przekazać informacje o sytuacji Kamila pracownikowi socjalnemu. Gips został zdjęty 21 marca, jak przekazuje szkoła. Placówka wyjaśniła też, że była to jedyna sytuacja związana z Kamilem, która wymagała interwencji. Zachowanie Kamila natomiast nie wzbudziło podejrzeń, chętnie uczestniczył w zajęciach i był aktywny.   W tej sprawie cały czas trwa śledztwo. Jak przekazał "Super Expressowi" rzecznik prokuratury, "będzie wyjaśniane, czy pracownicy MOPS w Częstochowie i Olkuszu właściwie wykonywali swoje obowiązki". Przypomnijmy, że 27-letni ojczym, który maltretował dziecko, przebywa w areszcie, gdzie więźniowie powitali go wyzwiskami. 35-letniej matce chłopca zarzucono narażanie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, a także udzielenie pomocy mężowi w znęcaniu się nad chłopcem.