
Marsze z okazji święta pracy we Francji przerodziły się w zamieszki. Policja musiała aż użyć gazu łzawiącego. Francuzi są niezadowoleni z reformy wieku emerytalnego.
Associated Press relacjonuje, że w całej Francji tysiące osób maszerowało w – jak mają nadzieję związki zawodowe – w największych od lat demonstracjach pierwszomajowych w kraju.
Zamieszki we Francji podczas pochodów pierwszomajowych
Pochody pierwszomajowe przerodził się tam jednak w protest przeciwko niedawnej decyzji prezydenta Emmanuela Macrona, aby podnieść wiek emerytalny z 62 do 64 lat. Organizatorzy francuskich marszy postrzegają reformę emerytalną jako zagrożenie dla ciężko wywalczonych praw pracowniczych. Prezydent Macron twierdzi, że jest ona ekonomicznie konieczna, ponieważ społeczeństwo się starzeje.
W większości przypadków demonstranci byli spokojni, ale niestety doszło też do zamieszek. Grupy agresywnych demonstrantów wybijały szyby w sklepach i bankach w Paryżu. Musiała interweniować policja, która użyła gazu łzawiącego. Policja filmowała zamieszki dronami.
Jak podają agencje prasowe, paryska policja zatrzymała około 60 osób, a starcia odnotowano także w Lyonie i Nantes.
Na przemarszach pojawili się też aktywiści sprzeciwiający się igrzyskom olimpijskim w Paryżu w 2024 roku i ich wpływowi na społeczeństwo i środowisko.
Reforma emerytalna we Francji
Główne założenia reformy to podwyższenie wieku emerytalnego z 62 do 64 lat i zlikwidowanie przywilejów emerytalnych. Już w czasie zeszłorocznej kampanii wyborczej Emmanuel Macron zapowiadał, że wśród jego planów na kolejną kadencję będzie reforma systemu emerytalnego. Francuskie władze tłumaczyły, że starzejące się społeczeństwo Francji sprawia, że obecny system emerytalny jest nieopłacalny.
I tak premierka Elisabeth Borne, przy wsparciu Macrona, powołała się w marcu na kontrowersyjny artykuł 49.3 konstytucji, by "przepchnąć" reformę emerytalną przez parlament bez głosowania w zawieszonej izbie niższej.
Proponowane zmiany nie zyskały jednak aprobaty społeczeństwa. W Unii Europejskiej Francja należała (przed reformą) do krajów, w których najwcześniej odchodziło się na emeryturę.
Zobacz także
– Prawo zostało uchwalone, ale nie zostało zaakceptowane, istnieje chęć pokojowego okazania niezadowolenia – powiedziała France 24 37-letnia Celine Bertoni z Clermont- Ferranda, która brała udział 1 maja w marszu. I dodała: – Wciąż mam nadzieję, że powiedzą nam, że zostanie wycofana.
A 45-letnia Karine Catteau z Rennes przekonywała telewizję, że "Macron ma wrażenie, że skoro został wybrany, ma całą władzę! Ale chcę, żeby oddał swoje miejsce narodowi.
Macron wygrał w zeszłym roku wybory prezydencie, ale stracił większość parlamentarną w czerwcowych wyborach. France 24 przypomina też, że premierka Borne zobowiązała się w zeszłym tygodniu do zmniejszenia bezrobocia i uczynienia przemysłu bardziej ekologicznym.
