
Mała dziewczynka przerwała spotkanie Donalda Tuska w Kartuzach. Wiktoria podeszła do lidera PO i wręczyła mu upominek. Miała też do byłego premiera jedną prośbę.
Lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk w piątek 19 maja spotkał się z mieszkańcami miejscowości Kartuzy w województwie pomorskim. Polityk na spotkaniu mówił o dzietności Pomorzan, problemach z ukraińskich zbożem i partii rządzącej.
W pewnym momencie spotkanie zostało przerwane. Do przewodniczącego PO podeszła mała dziewczynka. Mała Wiktoria podarowała byłemu premierowi drobny prezent – małą figurkę słonika.
– To na szczęście – powiedziała.
Wtedy polityk wręczył Wiktorii mikrofon. Dziewczynka powiedziała, że chciałaby, żeby Donald Tusk porozmawiał z jej dziadkiem. Słowa dziecka wywołały na sali poruszenie i brawa.
– Dostałem słonia na szczęście i w sumie cena niewielka, bo w zamian mam porozmawiać z dziadkiem. Dziękuję ci bardzo za to - powiedział Donald Tusk, chwaląc Wiktorię za odwagę. Dodał też, że "nie ma wyjścia" i "musi porozmawiać z dziadkiem".
Następnie były premier nawiązał do domniemanych działań partii rządzącej, które mają na celu zdyskredytowanie go w oczach wyborców oraz do słów prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego dotyczących kandydatów do jesiennych wyborów.
– On chyba wczoraj powiedział, że jak ktoś jest powiązany z jakąś aferą, to nie będzie kandydował z list PiS. To, kto tam będzie kandydował? – pytał ironicznie Tusk. Jak dodał, lidera PiS "trzeba trzymać za słowo".
– Jak się włączy telewizję publiczną, można się dowiedzieć wszystkiego o moich zbrodniach. Mają Pegasusy i wszystkie inne narzędzia, jakimi dysponuje władza totalitarna i nie znaleźli nic. I dlatego w nich narasta irytacja – stwierdził.