Podróżnik Jamie McDonald pobił rekord świata!
Podróżnik Jamie McDonald pobił rekord świata! Fot. Instagram.com / adventureman

Brytyjczyk Jamie McDonald zapisał się niedawno w Księdze Rekordów Guinnessa. Podróżnik wziął udział w wyzwaniu i w ciągu niecałych 7 dni odwiedził nowe siedem cudów świata. W tym celu pokonał 13 odcinków samolotem, 16 taksówką, 9 autobusem, 4 razy pociągiem i jeden...po torze saneczkowym.

REKLAMA

Jamie McDonald to jeden z bardziej rozpoznawalnych brytyjskich podróżników. Do jego bardziej spektakularnych wyczynów zaliczyć można podróż rowerem z Bangkoku do swojego domu w Wielkiej Brytanii oraz pokonanie jednośladem trasy przez Kanadę i USA.

Teraz jednak wszystko to przyćmi jego najnowsze osiągnięcie. McDonald wziął udział w wyzwaniu firmy Travelport, która zorganizowała mu podróż dookoła świata. Brytyjczyk miał w niecałe 7 dni odwiedzić nowe siedem cudów świata.

Oczywiście podróżnik podniósł rzuconą mu rękawicę i wyposażony zaledwie w plecak wyruszył w podróż. Zajęła mu ona sześć dni, 16 godzin i 14 minut. W tym czasie odwiedził Wielki Mur Chiński, Taj Mahal, starożytne miasto Petra w Jordanii, Koloseum w Rzymie, pomnik Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro, Machu Picchu w Peru i Chichén Itzá w Meksyku.

Żeby się tam znaleźć, odbył 13 lotów, 16 razy jechał taksówką, dziewięć razy autobusem, cztery razy pociągiem, a raz pokonał drogę na torze saneczkowym. Łącznie pokonał ponad 36,7 tys. kilometrów. Jego wyczyn został już wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa.

Oczywiście McDonald musiał przestrzegać pewnych zasad. Przede wszystkim musiał korzystać ze zorganizowanego transportu zbiorowego oraz licencjonowanych taksówek, które nie mogły poruszać się szybciej niż 50 km/h.

Całość trasy była monitorowana przez GPS, a on sam musiał prowadzić dziennik i dokumentować każdy odcinek drogi.

Brytyjczyk w rozmowie z Euronews.com wyznał, że nie może doczekać się, żeby zobaczyć inne cuda świata, ale nie poleca tak skondensowanej podróży.

– Musiałem przespać 12 godzin w ciągu siedmiu dni. (...) To jak sen. To jest jak "czy to się naprawdę wydarzyło"? – powiedział portalowi.

Podczas jego podróży nie obyło się bez komplikacji. – W pewnym momencie zgubiłem się w terminalu i przegapiłem lot z Rzymu do Lizbony i pomyślałem, że to wszystko. To był koniec – wspomina Jamie.

Miał szczęście, że to nie on był organizatorem wyzwania. Firma Travelport zarezerwowała miejsce na następny lot i tym samym uratowała jego próbę bicia rekordu. Ale to nie wszystko, ponieważ dzięki pobitemu rekordowi za przebyte przez podróżnika mile organizator przeleje tyle samo pieniędzy na wyznaczone przez niego cele charytatywne. Brawo!