Pomnik Violetty Villas za niemal 100 tys. zł. Syn nie był na odsłonięciu
Pomnik Violetty Villas za niemal 100 tys. zł. Syn nie był na odsłonięciu Fot. MONKPRESS/East News; PATRYK PTAK/REPORTER

Violetta Villas była wybitną artystką, której głos podziwiały miliony słuchaczy na całym świecie. Jako jedna z niewielu Polek osiągnęła olbrzymi sukces w Europie i Stanach Zjednoczonych. W rocznicę 85. urodzin artystki odbyło się uroczyste odsłonięcie pomnika w Lewinie Kłodzkim. Syn wokalistki nie zjawił się na uroczystości.

REKLAMA

Pomnik Violetty Villas za niemal 100 tys. zł. Syn nie był na odsłonięciu

10 czerwca w Lewinie Kłodzkim odbyło się uroczyste odsłonięcie pomnika Violetty Villas. Stowarzyszenie Obywatelskie "Kulturalny Zakątek" jest inicjatorem tego pomysłu i zbierało pieniądze na ten cel.

Jak przekazał "Fakt" figura, która kosztowała niemal 100 tys. zł (dokładnie 96 tys. zł) i powstawała przez trzy miesiące, ma 170 cm wysokości i jest wykonana z brązu. Waży prawie ćwierć tony.

Na uroczystości w rocznicę 85. urodzin artystki pojawili się reprezentanci władz gminy, proboszcz parafii, mieszkańcy Lewina i fani gwiazdy. Obecna była również przyjaciółka śpiewaczki Barbara Szymańska.

Syn Violetty Villas nie był natomiast na odsłonięciu pomnika. Przypomnijmy, że już w marcu tego roku Krzysztof Gospodarek w bardzo nieprzychylnych słowach wypowiedział się na temat inicjatorów pomysłu oraz samego wykonania rzeźby, która przedstawia wizerunek jego matki.

– Postawiono mnie przed faktami dokonanymi i z tym się nie zgadzam. Nie wiem, na jakim to jest etapie, bo nie dostaję żadnych informacji. To jest właśnie polska kultura, że robi się coś, nie konsultując, nie pytając. To zwykłe kołtuństwo – stwierdził w rozmowie z "Faktem". Nadmieńmy, że to Gospodarek jest jedyną osobą uprawnioną do rozporządzania dziełami i wizerunkiem zmarłej matki. – Są ludzie, którzy uważają, że mają większe prawa ode mnie w decydowaniu o jej spuściźnie i o pamięci o mojej matce. Kultura wymaga, by choć ze mną to konsultować. Każdy może powiedzieć, że chce wyrzeźbić Violettę Villas, ale nie może być tak, że powstaje pomnik mojej matki, a ja nie mam nic do powiedzenia – zagrzmiał syn gwiazdy.

– Gdyby to rzeczywiście był piękny pomnik, to nie miałbym powodu, by się nie zgodzić, ale to, co jest zaproponowane, ani nie jest piękne, ani nawet podobne do mojej mamy. Nawet róża w jej ręku nie pasuje, bo to nie był jej ulubiony kwiat – oznajmiła na łamach gazety.

Doda o pomniku Villas

Co ciekawe, Doda na Instagramie podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat pomnika zmarłej w 2011 r. wokalistki. Odwołała się do tego, jak traktowano Villas w ostatnich latach życia.

– Żadne pomniki, żadne nazwane ulice czy niesamowite odznaczenia po śmierci nikogo nie obchodzą. Artyści pragną być docenieni za życia. Zwłaszcza taki przypadek Violetty Villas, kiedy nikt nie zainterweniował, gdy w ostatnich latach życia każdy wiedział, w jak tragicznej sytuacji się znajduje. Tym pomnikiem można chyba tylko wyciszyć wyrzuty sumienia żyjących. Doceniajmy ludzi za życia, pomagajmy artystom za życia, bo naprawdę, martwy nie wie, że jest martwy – powiedziała Rabczewska.

Śmierć Violetty Villas

Choć Villas była zdolna (mogła pochwalić się czterooktawową skalą głosu), piękna i jedyna w swoim rodzaju, nie miała łatwego życia. Jej odejście także było usłane wielkim cierpieniem. Elżbieta B. przez lata była uznawana za najlepszą przyjaciółkę gwiazdy. To właśnie jej zapisała swój cały majątek, ale prawda na temat ich znajomości jest brutalna.

Gosposia została uznana przez sąd winną znęcania się nad piosenkarką. 30 października 2019 roku odbyła się rozprawa apelacyjna. Sąd w Świdnicy podtrzymał wyrok, a Elżbieta B. została prawomocnie skazana na 1,5 roku więzienia za przedstawione jej zarzuty. "Gazeta Wyborcza" dotarła do akt sprawy, w których można dowiedzieć się, jak okropne były ostatnie lata życia Villas. Artystka była coraz bardziej schorowana i pozostawała pod wpływem Elżbiety B. Jedna z sąsiadek zeznała, że Villas żyła w strasznych warunkach. – Miała spuchnięte nogi, była schorowana. Snuła się po pokojach – mówiła.

Kiedy lekarz pogotowia przyjechał 5 grudnia 2011 r. do domu, w którym artystka zmarła, napisał: "W pomieszczeniu było zimno i brudno, czuć było zapach moczu. Zmarła leżała w pozycji nienaturalnej na baczność. Była brudna". Zgon artystki zgłosiła Elżbieta B., ale policjanci nie mogli jej wtedy przesłuchać, ponieważ kobieta była pijana. Miała ponad trzy promile alkoholu we krwi.

Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że śmierć Violetty Villas poprzedziła co najmniej kilkunastogodzinna agonia. Była odwodniona, cierpiała na uogólnioną miażdżycę, marskość wątroby z niewielką żółtaczką i powiększoną śledzionę, na płacie potylicznym prawej półkuli mózgu miała dużą jamę udarową.