
Redakcja "Kultury Liberalnej" wydała oświadczenie, w którym sprzeciwia się "radykalnemu językowi" debaty publicznej. "KL" dowodzi też, że prawica używa pogardliwego języka, a "zamykanie na to oczu nie prowadzi do rozwiązania problemu, tylko jego rozpowszechnienia".
Redakcja Kultury Liberalnej protestuje przeciwko rozprzestrzenianiu się pogardy w debacie publicznej, a także radykalnemu językowi, którego używa polska prawica, a który "uwłacza godności innych".
W oświadczeniu KL pisze, że ostatnia debata w Sejmie na temat związków partnerskich "jest miernikiem poziomu debaty publicznej". Ponieważ omawiany temat budzi emocje, tym bardziej ważne jest zachowanie zasad kultury, bo "nie sztuka być powściągliwym w sprawach, które nas mało obchodzą".
Redakcja wykazuje, że chociaż wiele osób uważa prawicowe wypowiedzi za "wybryk" niegodny uwagi, to jednak jest to poważny problem. A "zamykanie oczu" nie prowadzi do jego rozwiązania, tylko do "rozpowszechniania problemu".
Kultura Liberalna jako przykład przytacza rozmowę swojego dziennikarza Łukasza Pawłowskiego z prawicowcem Tomaszem Sommerem na antenie Polsat News.
Redakcja Kultury Liberalnej
Na kontrargumenty Pawłowskiego, że Anna Grodzka została wybrana demokratycznie, Sommer stwierdził, że "Hitler też został wybrany demokratycznie". To również wzbudza oburzenie redakcji KL. Na tym jednak nie koniec.
Redakcja Kultury Liberalnej
Redakcja podkreśla w oświadczeniu, że wszystkie te porównania i słowa padły "tylko dlatego, że ci ludzie nieco się różnią" od Sommera. "Na tak radykalny język w polskiej debacie publicznej nie można się zgodzić" – stwierdza zespół "Kultury...".
Redakcja Kultury Liberalnej
Na koniec zaś redakcja zaznacza, że do dyskusji "szacunek to absolutne minimum". Dopiero później zaś należałoby się wziąć za dyskusję.
Źródło: TOK FM
