Edyta Górniak zaśpiewała na gali Miss Polonia cover "Nothing Else Matters" zespołu Metallica
Edyta Górniak zaśpiewała na gali Miss Polonia cover "Nothing Else Matters" zespołu Metallica Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

"Never care for what I sing", "Boga nie ma" – tak przyjęto "Nothing Else Matters" Metalliki w wykonaniu Edyty Górniak. Skąd tak duże emocje? Czy to zwykła polska zawiść? Niechęć do piosenkarki? A może po prostu niektórych piosenek nie powinno się "coverować"?

REKLAMA
Trudno powiedzieć, czy Edyta Górniak spodziewała się, że piosenką zaśpiewaną na gali Miss Polonia, wywoła aż taką burzę. Faktem jest jednak, że internet zakipiał od oburzenia. Nagranie z sobotniego występu piosenkarki szybko rozniosło się po sieci, i jak pokazuje portal fejs.pl, także w poniedziałek jest w absolutnej czołówce najczęściej udostępnianych linków na polskim Facebooku.

Kultowa ballada Metalliki zaśpiewana przez Górniak wzbudziła skrajne emocje. W komentarzach pod naszym artykułem na ten temat jedni odsądzali artystkę od czci i godności, inni zaciekle bronili, wyrzucając krytykom małostkowość, zawiść czy brak kompetencji muzycznych.
Piotr

Dla mnie wykonanie tragiczne, jestem fanem Metalliki i tym wykonaniem w/w wokalistka potwierdza, że umiejętności wokalne ma słabiutkie.


Górniak to zdolna wokalistka, ale pewne utwory sprawdzają się tylko w określonej stylistyce, opracowane na konkretny aranż. "Nothing Else Matters" to przykład takiego utworu, który w nierockowym aranżu brzmi wątło, wymuszenie i słabiutko. Case'ów takich, jak ten jest jednak mnóstwo.


Świetnie zaśpiewane. Podobnie jak Hymn przed laty. Kobieta ma głos, jak dzwon, a do tego jeszcze wygląda. To cały problem (grzech ) Edyty Górniak.


Janusz

Janusz Kompletnie nie rozumiem, dlaczego się czepiacie. Jeśli cover ma brzmieć jak oryginał, to trzeba słuchać oryginału. Po prostu. Nie ma nic gorszego, niż cover udający oryginał. A Górniak zaśpiewała to czyściutko, w swoim stylu i naprawdę dobrze. I oby chociaż 50% wokalistek śpiewało tak czysto, jak ona.


"Never care for what I sing"
– Ostatnia rzecz, jaką można powiedzieć o Edycie Górniak, to że nie umie śpiewać – twierdzi nasza blogerka Karolina Korwin-Piotrowska. – W tym sensie trwająca właśnie burza wokół niej jest zupełnie niemerytoryczna. Sama mam krytyczne zdanie na temat jej wizerunku, ale powinniśmy oddzielić kwestie muzyczne od jej medialnej obecności – mówi Korwin-Piotrowska. I rzeczywiście, chociaż ludzie profesjonalnie zajmujący się muzyką, często nie szczędzą Górniak słów krytyki, są gotowi przyznać, że talentu i umiejętności jej nie brakuje.
Na czym więc polega problem? Być może wiele osób zdenerwowała dezynwoltura, z jaką Górniak potraktowała kultową piosenkę, podobnie jak było wtedy, gdy na Mistrzostwach Świata w Korei bardzo swobodnie zinterpretowała Mazurka Dąbrowskiego. “Zepsuła już drugi hymn”, pisał jeden z komentatorów przypominając o wyjątkowym statusie utworu “Nothing Else Matters”, uznawanego za absolutną klasykę rocka. Czy świętości nie powinno się tykać?
“ Metallica skończyła się na ‘Kill 'Em All’ “
– To forma artystycznej gry. Wszyscy wiemy, że jako osoba śpiewająca w estetyce pop, Górniak “nie pasuje” do tej piosenki – mówi Krzysztof Skiba, muzyk “Big Cyc”. – Ale osobiście uważam, że takie estetyczne prowokacje, przekraczanie gatunkowych barier, dają często ciekawe efekty – mówi Skiba. Dodaje jednak, że każdy artysta idący w tę stronę musi liczyć się z falą krytyki ze strony wiernych fanów twórcy, którego utwór jest przerabiany. Zwłaszcza, jeśli mówimy o Metallice.

– Ten zespół ma wyjątkowo ortodoksyjnych wyznawców – twierdzi Skiba i przypomina, z jak wielkim oporem z ich strony spotkała się płyta nagrana przez Metallicę z Lou Reedem. To zresztą problem wielu zespołów. – W przypadku “Big Cyca” też słyszymy nieraz skargi, że nie gramy już jak na pierwszych płytach – śmieje się Skiba. Trudno odmówić mu racji. Doświadczenie uczy, że zawsze istnieje grupa zatwardziałych strażników ortodoksji, którzy nie pozwalają swoim idolom na artystyczne eksperymenty.
“Metallica skończyła się na 'Kill 'Em All' “ – to niemal komunał, którym zawsze warto rzucić, żeby pokazać, że się znamy, że wiemy o co chodzi, bo słuchaliśmy ich “zanim jeszcze byli modni” (warto przypomnieć, że w dokładnie ten sam sposób zagorzali znawcy warszawskiego folkloru biczowali w internecie muzyków z Projektu Warszawiak, którzy wzięli na tapetę i mocno przerobili kultowy utwór Grzesiuka “Nie masz cwaniaka nad warszawiaka”).
Czy można tykać muzycznych świętości?
Powstaje więc pytanie: czy artysta ma prawo do gry z oryginałem? Skiba twierdzi, że jak najbardziej. – Lepiej, kiedy w coverze jest jakaś wartość dodana, niż gdy wykonanie jest po prostu kopią. Bo po co mam słuchać Queen w aranżacji “Braci”, skoro wiem, że grają te kawałki tak samo, tylko gorzej? Bo, nic nie ujmując tym sympatycznym skądinąd chłopakom, nie są jednak muzykami na miarę Maya i Mercurego – mówi wokalista “Big Cyca”.
Trzeba przyznać, że jest to argument na korzyść Górniak, bo jej interpretacja rockowego klasyka, dobra czy zła, na pewno była od oryginału odmienna. Żyjemy przecież w kulturze remiksu i nie powinno nas dziwić, że w dyskotekach puszcza się przeróbki “The End” Doorsów, a zespół Travis na koncertach gra “Hit Me Baby One More Time” Britney Spears.
Komu można wybaczyć?
Karolina Korwin-Piotrowska tłumaczy jednak, że o ile wielu muzykom jesteśmy w stanie wybaczyć estetyczne wypady na terytorium wroga, o tyle akurat Górniak niejako sama prosi się o krytykę. – Gdyby to była Nosowska, to zapewne powiedzielibyśmy coś w stylu “Hmmm... bardzo ciekawa interpretacja”. Ale wizerunek i status Edyt Górniak w ostatnich sprawia, że publiczność jest dla niej bardziej surowa – mówi nasza blogerka.
Dlaczego tak się dzieje? W czym Górniak ustępuje Nosowskiej? – Chodzi o to, że Górniak nie wie do końca, czy jest piosenkarką, czy celebrytką. Jej medialna obecność wiąże się z tym, co powiedziała, z kim się pokazała, jak wygląda. Od dawna nie widzimy w niej już artystki, która nagrywa dobre albumy albo króluje na listach przebojów, tylko medialną gwiazdę – mówi Korwin-Piotrowska.
Obserwację Piotrowskiej można nieco rozszerzyć – nie da się ukryć, że nie tylko występ Górniak, ale i cała gala Miss Polonia, to przecież przede wszystkim wydarzenie właśnie medialne (i to specyficzne), a nie stricte muzyczne. Trzeba więc liczyć się ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu: popową formą, miłą oprawą, telewizyjnym blichtrem, wymuszonymi uśmiechami, itd.

Gdyby to była Nosowska, to zapewne powiedzielibyśmy coś w stylu “Hmmm... bardzo ciekawa interpretacja”.

Trudno w tej sytuacji oczekiwać, że muzyka Metalliki, z jej “oryginalnym”, “prawdziwym” przesłaniem, jakiego oczekują fani zespołu, będzie tu na pierwszym planie. Niestety trzeba też przyznać, że w tym kontekście Górniak nie podjęła realnego wysiłku, by było inaczej, by jej piosenki wybrzmiały mocniej. Zapominając słów, albo ewidentnie je przekręcając dała do ręki argument tym, którzy krytykowali ją za “brak uczucia” wkładanego w wykonywane utwory.
Ostatecznie jednak spór o to, jak oceniać występ Górniak, jest skazany na brak rozstrzygnięcia. Jedni zawsze będą bronić nienaruszalności “legendarnej ballady”, inni zaś usprawiedliwią ją perfekcyjnym technicznie wykonaniem i prawem do eksperymentu. Cóż więc pozostaje na koniec? Zacytuję jednego z naszych użytkowników, który napisał:
Tomasz

Ona ma prawo do własnej interpretacji, a my jako widzowie mamy prawo do tego, żeby ta interpretacja się nam nie podobała i już :)