
Raper Filipek opublikował wpis na Twitterze, który wywołał masę kontrowersji. 28-latek chciał zjeść za darmo w lokalu w zamian za jego promocję na swoich social mediach. Internautom mocno nie spodobała się ta propozycja influencera.
Filip Marcinek, znany jako Filipek, to popularny raper, który rozgłos zyskał poprzez udział w bitwach freestyle'owych. "Dał się zapamiętać z charakterystycznego stylu walki, opartego w dużej mierze na obrażaniu dziewczyny oponenta" – czytamy w sieci. Ostatnio też zaistniał przez uczestnictwo w galach FAME MMA.
Filipek chciał zjeść w restauracji za promocję. Oberwał w komentarzach
Raper przy okazji wyjazdu do Gdyni na Open'era postanowił spróbować "załatwić" sobie obiad za promocję danej restauracji w mediach społecznościowych. Dodajmy, że wśród znanych osób nowością nie jest tzw. współpraca barterowa, czyli skorzystanie z usługi, płacąc za nią reklamą na profilu na przykład na Instagramie.
"Jako że cisnę na jeden dzień na Opener, w czwartek, chciałbym zapytać która trójmiejska knajpa, w zamian za storkę, chciałaby napchać brzuch temu przystojniakowi?" – napisał na Twitterze Filipek, załączając swoje zdjęcie.
W komentarzach internauci nie zostawili na nim suchej nitki. Zaczęli wyzywać go od "nierobów" i "żebrzących chłoptasiów". W odpowiedzi Filipek napisał, że "przecież to był tylko żart", a po chwili dodał:
"Ja pi*****lę. Człowiek chciał wypromować jakaś restauracje, bo ma zasięgi i rozpoznawalność, jest znany, przy okazji mógł zjeść porządnie przed Openerem, a banda starych twitterowych frustratów się sp***a. Żenada… wyp****am na TikToka" – stwierdził.
Swego czasu Ewa Chodakowska też tłumaczyła się z takiej propozycji
W 2020 roku podobna sytuacja spotkała Ewę Chodakowską. Trenerka poszukiwała fotografa, który za oznaczenie profilu na Instagramie, zrobiłby jej zdjęcia imprezie urodzinowej jej nastoletniej siostrzenicy, Vanessy. Do mediów wyciekł wówczas mail z ofertą współpracy: "Barter za komunikację w social media, tj. insta story na Instagramie z oznaczeniem Pana firmy w relacjach z wydarzenia, jak i w postach na profilu Ewy na Instagramie. Posiada 1,7 mln followersów, co przełoży się z pewnością na zasięgi. Jestem pewna, że o tej imprezie będzie mówiło całe Podkarpacie, jak i wszystkie social media". Sprawa też nie spodobała się wielu internautów, którzy skrytykowali formę zapłaty oferowaną przez celebrytkę. Kilka dni po nagłośnieniu "afery" Chodakowska wydała oświadczenie.
Ewa Chodakowska
Chodakowska przekonywała swoich fanów, że "usługa za promocje to nie jest współpraca za darmo".
"Każdy produkt, każda firma, każda osoba, która pojawia się u mnie na ścianie profilu, KORZYSTA Z MOICH ZASIĘGÓW i tym samym promuje siebie lub swoją usługę. Jeśli podejmuje się takiej współpracy, to ZA KAŻDYM RAZEM wartość moich działań promocyjnych znacznie przewyższa wartość usługi czy samego produktu. Co więcej? Od wczoraj jestem zasypywana propozycjami współpracy barterowej. To jak jest?! Od półtora miesiąca trwa festiwal hejtu na moją osobę. Mówiłam, że tak będzie. Mój kortyzol już dawno przekroczył bezpieczne limity...". – podsumowała.
Zobacz także
