Którym kibicom dane będzie oglądać mecze na EURO ze stadionu?
Którym kibicom dane będzie oglądać mecze na EURO ze stadionu? fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Czemu chętnych na losowanie biletów z puli PZPN-u jest teraz znacznie mniej? Może po obejrzeniu ostatnich występów reprezentacji Polski nasi rodacy stwierdzili, że lepiej zostać w domu, a może przekonały nas argumenty feministek, że to obrzydliwa zabawa tylko dla facetów ? Nic z tych rzeczy. Żeby w ogóle wziąć udział w dzisiejszym losowaniu PZPN-u trzeba było zapłacić 32 złote, za wyrobienie karty kibica… Ale marzenia o wylosowaniu biletów włóżmy między bajki. Ile realnie musi zapłacić za bilet kibic wybierający się na mecze, nie mający szczęścia w losowaniu i nie chcący wzbogacać kasy PZPN-u żeby tylko wziąć udział w losowaniu?

REKLAMA
- Nie będę owijał w bawełnę. Bilety kupiłem specjalnie po to, żeby je sprzedać. Potraktowałem to jak biznes. Mam 4 bilety na mecz ćwierćfinałowy w Warszawie, cena nominalna 150 euro za sztukę. Teraz chcę za jeden przynajmniej 300. - mówi Artur, 23-letni student. - Miałem szczęście w losowaniu, ale specjalnie też wybrałem bilety z najwyższej kategorii cenowej i nie brałem meczów Polski. Po co się napalać? - pyta. Nasz rozmówca, jak sam przyznaje, od razu zainteresował się też tym jak można sprzedać bilety. - Ja raczej będę próbował wśród bliższych czy dalszych znajomych. Ale są tacy którzy wylosowali tych biletów znacznie więcej i bawią się w aukcje internetowe. Jeśli chodzi o sprzedaż to wiem, że legalnie można je sprzedawać po cenie nominalnej - tłumaczy.

Tutaj przeczytacie o wartościach panujących na trybunach

Losowanie (serwis www.sport.pl)

PZPN zdecydował, że z puli biletów, jaką otrzymała każda federacja uczestnicząca w Euro 2012 (na mecze swojej drużyny), odda kibicom 38 proc. (czyli 8,7 tys. wejściówek). A konkretnie członkom Klubu Kibica Reprezentacji Polski, bo to jest warunek, żeby wziąć udział w losowaniu. - Osoby, które wylosują bilety, zostaną o tym poinformowane do 15 marca poprzez platformę UEFA. Termin płatności zostanie wskazany przez UEFA na platformie biletowej - wyjaśnia PZPN.

A jak "oszukuje się" UEFA i sprzedaje bilet tak, żeby jeszcze na tym zarobić ? Nasz rozmówca pokrótce to wyjaśnia: - Sam nawet dzwoniłem do paru ludzi z aukcji internetowych, żeby mi powiedzieli jak można to zrobić. Więc jest jedno, popularne wyjście. Po pierwsze wystawiamy bilet na aukcji po cenie nominalnej i potem naliczamy sobie prowizję za "załatwienie" biletu. Wszystko jest wtedy legalnie - tłumaczy. Ale są też inne wyjścia. Wchodzimy na allegro i widzimy, że istnieją aukcje, na których bilet można bez problemu kupić. Wystarczy, że ogłoszeniodawca poda cenę nominalną biletu, niektórzy dodają nawet klauzulę mówiącą, że aukcja nie narusza regulaminu allegro. Właśnie ze względu na podanie ceny nominalnej.
W praktyce wystarczy więc wystawić bilet na aukcji internetowej, podać numer telefonu i bez żadnych ograniczeń sprzedawać bilety? Nie do końca, jedno ograniczenie znajdujemy. Bilety mają być imienne i dzięki temu sprzedawać bilety ma być ciężej. Przynajmniej tak argumentowali to przedstawiciele UEFA... Tylko czy aby na pewno to ograniczenie w rzeczywistości funkcjonuje? - UEFA zastrzegła sobie co prawda możliwość wyegzekwowania tego, że na bilecie znajdą się dane imienne osoby która wylosowała bilet. Ale nie oszukujmy się, nie trzeba studiować logistyki, żeby wiedzieć, że to po prostu nierealne. Wylegitymować 50 tysięcy osób przed meczem, jeszcze w Polsce? Zejdźmy na ziemię… - mówi nasz rozmówca.

Jeden z kibiców o UEFA

- UEFA zastrzega sobie prawo wyegzekwowania danych osobowych i umieszczenia ich na bilecie? To trochę tak jakby pogrozić palcem i powiedzieć, że nie wolno, a potem jak tchórz schować głowę w piasek.


- Co do samej dystrybucji i tej kwestii, że bilety są imienne to brzmi trochę jak żart. Przecież nikt nie będzie tego sprawdzał. Moi znajomi byli na poprzednich mistrzostwach i na cudzym bilecie weszli bez problemu. W czerwcu wszyscy chodzą w krótkim rękawku i często nie mają ze sobą dowodu osobistego. I co? Nie zostaną przez to wpuszczeni na mecz? - słyszymy w słuchawce po zadzwonieniu na jedno z ogłoszeń.
Ile zapłacimy

Ile w takim razie teraz tak naprawdę musimy zapłacić za bilety? Dzwonimy na jedno z internetowych ogłoszeń. - Nie powiem panu po ile "chodzą" bilety, ale powiem ile ja za nie chce. Mam na sprzedaż mecz Polska - Grecja za 3,5 tysiąca i mecz Polska - Rosja za 2,5. To są bilety z najwyższej kategorii cenowej. Bilet na półfinał sprzedam prawdopodobnie Niemcom, bo pewnie oni w nim zagrają, cena będzie spora. Czemu te ceny są tak wysokie? Sam jestem maniakiem piłkarskim i to jest takie wydarzenie, że jeżeli nie sprzedam tego po tej cenie to sam z przyjemnością pójdę. - powiedział nam ogłoszeniodawca.
Po wykonaniu krótkiego rozeznania wynika, że za bilety trzeba zapłacić około 100% "przebitki" w stosunku do ceny nominalnej. Więcej zapłacimy za mecze Polski, tutaj trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 1-3,5 tysiąca złotych. Bilety półfinałowe i finałowe większość naszych rozmówców planuje sprzedawać za granicą, ale jak dowiedzieliśmy się od jednego z pośredników sprzedaży biletów: - Mieliśmy bilet finałowy który nominalnie kosztował 1200 złotych. Za usługę zapłacono nam 2 tys. No i jeszcze podatek VAT, czyli w sumie ponad 3,5 tys.
Kibicom, którzy nie mieli szczęścia w losowaniu i których na dwa razy droższe bilety zwyczajnie nie stać pozostaje mieć nadzieję, że chociaż polska reprezentacja dobrze się spisze. A w gronie znajomych, w domu czy w pubie - będzie co świętować.
Oglądanie meczu np. w pubie też ma swoje uroki...

Mimo wszystko trochę jednak szkoda, że ci którzy nie mieli szczęścia w losowaniu nie mają też takiej samej szansy w sprzedaży "drugiego sortu". W końcu nie każdy chce płacić 32 zł, żeby wziąć udział w losowaniu (tym bardziej, że do wygrania nie mamy tutaj wielkiej kumulacji...), albo kilka tysięcy za bilet na wymarzony mecz. A może inaczej? Chce, ale nie może.
W takim wypadku chyba warto się zastanowić czy ostrzejsze egzekwowanie obowiązku posiadania danych na bilecie nie byłoby jakimś rozwiązaniem. Ale jak powiedział nam niedawno w rozmowie Mateusz Borek, komentator i ekspert:
Futbol dziś, to przede wszystkim biznes.