Fani oburzeni nowym filmikiem z Jackiem Chanem.
Fani oburzeni nowym filmikiem z Jackiem Chanem. Fot. YouTube/ I mean

W sieci niedawno pojawiło się wzruszające wideo z Jackie Chanem. Gwiazdor kina akcji płacze na nim z aktorką, która gra jego córkę. Filmik początkowo spodobał się widzom, jednak później fani Chana przypomnieli, że swojej prawdziwej córki aktor nie chce znać. I się zaczęło.

REKLAMA

Jackie Chan skrytykowany za materiał promujący film "Ride On"

"Ride On" to najnowsza produkcja z Jackie Chanem, w którym (właściwie już były) gwiazdor kina kopanego wciela się w emerytowanego kaskadera. W internecie właśnie pojawiło się promujące film wideo, na którym Chan ogląda swoje stare filmowe akrobacje z córką. Jego popisy wzruszają ich do łez.

Początkowo filmik wzbudził entuzjazm, jednak szybko pojawiły się głosy dotyczące hipokryzji Chana. "On i jego córka nie mają kontaktu, a kobieta boryka się z problemami finansowymi" – wiele komentarzy o podobnej treści pojawiło się pod wideo.

Niestety są one prawdziwe. Co więcej, gwiazdor nawet nie poznał swojej córki Etty Ng Chok Lam, która była owocem jego pozamałżeńskiego romansu z królową piękności Elaine Ng Yi-lei. – Popełniłem błąd, który popełnia też wielu mężczyzn na świecie – przekazał po latach na konferencji prasowej zwołanej w tej sprawie.

Jego córka z kolei w gorzkich słowach wypowiedziała się na jego temat w 2015 roku w rozmowie z E!News. – Jest moim biologicznym ojcem, ale nie ma go w moim życiu. Nigdy nie uczestniczył w moim życiu. Nigdy nie uznam go za ojca. Dopóki mam przy sobie matkę, nie potrzebuję ojca – mówiła lata temu.

Niestety, kiedy Etta przyznała, że jest osobą homoseksualną, została opuszczona również przez matkę. Obecnie boryka się ze sporymi problemami finansowymi, a przez jakiś czas borykała się nawet z problemem bezdomności.

Steven Seagal odleciał na rosyjską stronę

Przypomnijmy, że inny były gwiazdor kina akcji nie ma w ostatnich latach najlepszej opinii. Chodzi oczywiście o Stevena Seagala, który od lat wspiera Władimira Putina oraz jego postępującą agresję w kierunku Ukrainy. Po wybuchu wojny rok temu totalnie odleciał.

Między innymi rok temu Seagal był gościem programu prowadzonego przez Władimira Sołowjowa na propagandowym kanale Rossija-1. Podzielił się wtedy z widzami wieloma "rewelacjami".

Seagal stwierdził m.in., że "w niektórych częściach Ukrainy są setki tysięcy nazistów", którzy są wierni ideałom Stepana Bandery oraz przekonywał, że z nimi rozmawiał. Gwiazdor poparł również słowa prowadzącego programu na temat ataku na obóz w Ołeniwce. Powiedział, że był na miejscu i widział ślady po pociskach HIMARS, które ukraińska armia otrzymała od Stanów Zjednoczonych.

– (...) fake newsy są bardziej niebezpieczne od pocisków atomowych. Chodzi mi o to, że jeśli fake newsy się rozmnożą do tego punktu, że obywatele nie będą wiedzieli, czym jest prawda, to ich serca i rozumy mogą być doprowadzone do czegokolwiek, do jakiegokolwiek konfliktu – powiedział także aktor.