
W piątek w miejscowości Trzebień na Dolnym Śląsku spadł wojskowy dron. Maszynę znalazł przechodzień, który spacerował w lesie. Ministerstwo Obrony Narodowej przekazało, czyj jest zwiadowczy bezzałogowiec odkryty pod Bolesławcem.
Pod Bolesławcem spadł dron wojskowy. MON ujawnia, do kogo należał
Dział prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej został zapytany przez redakcję "Faktu" o pochodzenie drona zwiadowczego, który spadł w Trzebieniu koło Bolesławca. W odpowiedzi resort przekazał, że maszyna należy do żołnierzy USA, którzy stacjonują kilka kilometrów od miejsca zdarzenia.
"Z pozyskanych informacji wynika, że podczas wykonywania lotu szkoleniowego przez żołnierzy USA utracono kontakt z dronem, który następnie spadł w terenie leśnym" – podało MON, cytowane przez "Fakt".
Natomiast jeden z pracowników Centrum Operacyjnego resortu w rozmowie z dziennikiem przyznał, że bezzałogowiec wrócił już do amerykańskich wojskowych. – Drona przejęła już strona USA, do której należy urządzenie – powiedział przedstawiciel jednostki.
Dron wojskowy spadł w lesie pod Bolesławcem. Alarm wszczął spacerowicz
Przypomnijmy, w czwartek wieczorem służby porządkowe otrzymały zawiadomienie od mężczyzny, który podczas spaceru w lesie w okolicach Trzebienia pod Bolesławcem dostrzegł spadający mały samolot. O sprawie jako pierwszy poinformował serwis RMF24.
Obiekt został odnaleziony kilkaset metrów od drogi, w zalesionym terenie niedaleko stacji paliw. Jak ustalono, był to zwiadowczy dron wojskowy. – Potwierdzam, że uczestniczyliśmy w tych poszukiwaniach w czwartek wieczorem – powiedziała Wirtualnej Polsce asp. sztab. Anna Kublik-Rościszewska, oficer prasowa bolesławickiej policji. Sprawa została przekazana do wyjaśnienia wojsku.
Do sprawy odniósł się również Stanisław Żaryn, sekretarz stanu w KPRM. "Dron znaleziony na Dolnym Śląsku został zabezpieczony przez właściwe do tego służby. Dotychczasowa analiza wykazała, że nie mamy do czynienia z wrogim bezzałogowym statkiem powietrznym. Sytuacja jest pod kontrolą i nie rodzi zagrożeń dla Polski" – przekazał za pośrednictwem Twittera. Z kolei przedstawiciel straży pożarnej podkreślił w rozmowie z RMF FM, że w zdarzeniu nie było osób poszkodowanych, nie było też eksplozji. Według relacji strażaków znaleziony obiekt miał ok. 8 metrów rozpiętości skrzydeł.
Nieoficjalnie reporter RMF FM ustalił, że znaleziony w Trzebieniu dron należał do amerykańskiej armii, która ćwiczyła na pobliskim poligonie. W sąsiadującym z Trzebieniem Świętoszowie stacjonuje 10 Brygada Kawalerii Pancernej im. gen. broni Stanisława Maczka. Maszyna miała podczas szkolenia "uciec" żołnierzom.
Zobacz także
