W lesie obok Żurawieńca znaleziono latający obiekt, przypominający balon meteorologiczny
W lesie obok Żurawieńca znaleziono latający obiekt, przypominający balon meteorologiczny. Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Piotr Hukalo / East News

W piątek popołudniu w lesie koło Żurawieńca w powiecie kolskim znaleziono balon. W środku latającego obiektu znajdowała się tajemnicza substancja. Sprawę bada Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

REKLAMA

Pod Żurawieńcem spadł latający obiekt, na miejscu działają służby

Jak podał RMF24, podejrzany obiekt został odnaleziony przez jednego z okolicznych mieszkańców. "Może to być balon wielkości piłki do gry z doczepioną metalową płytką. W płytce znajdują się między innymi układy scalone. Obiekt został zabezpieczony, a sprawa jest wyjaśniana" – donosi serwis.

Na ten moment nie wiadomo, czym jest znaleziony obiekt oraz do kogo należy. Eksperci przypominają jednak, że takie balony mogą być wykorzystywane nie tylko w celach militarnych, ale też do badań meteorologicznych.

W rozmowie z Polską Agencją Prasową rzecznik wielkopolskiej policji stwierdził, że z uwagi na dobro śledztwa służby nie będą ujawniać więcej informacji.

– Mogę powiedzieć jedynie, że w chwili znalezienia balon unosił się tuż nad ziemią. Obiekt został ujawniony przez spacerowicza, który przyniósł go do jednostki policji – powiedział Andrzej Borowiak.

W lesie na Dolnym Śląsku spadł wojskowy dron. MON ujawniło, do kogo należał

Przypomnijmy, w czwartek wieczorem służby porządkowe otrzymały zawiadomienie od mężczyzny, który podczas spaceru w lesie w okolicach Trzebienia pod Bolesławcem dostrzegł spadający mały samolot. O sprawie jako pierwszy poinformował serwis RMF24.

Obiekt został odnaleziony kilkaset metrów od drogi, w zalesionym terenie niedaleko stacji paliw. Jak ustalono, był to zwiadowczy dron wojskowy. – Potwierdzam, że uczestniczyliśmy w tych poszukiwaniach w czwartek wieczorem – powiedziała Wirtualnej Polsce asp. sztab. Anna Kublik-Rościszewska, oficer prasowa bolesławickiej policji. Sprawa została przekazana do wyjaśnienia wojsku.

Dział prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej został zapytany przez redakcję "Faktu" o pochodzenie drona zwiadowczego, który spadł w Trzebieniu koło Bolesławca. W odpowiedzi resort przekazał, że maszyna należy do żołnierzy USA, którzy stacjonują kilka kilometrów od miejsca zdarzenia. "Z pozyskanych informacji wynika, że podczas wykonywania lotu szkoleniowego przez żołnierzy USA utracono kontakt z dronem, który następnie spadł w terenie leśnym" – podało MON, cytowane przez "Fakt".

Natomiast jeden z pracowników Centrum Operacyjnego resortu w rozmowie z dziennikiem przyznał, że bezzałogowiec wrócił już do amerykańskich wojskowych. – Drona przejęła już strona USA, do której należy urządzenie – powiedział przedstawiciel jednostki.

Czytaj także: