
1 sierpnia 2023 r. media obiegła informacja o śmierci 25-letniego Angusa Clouda, który w serialu HBO "Euforia" wcielał się w postać Fezca, młodego dilera. Od śmierci aktora w mediach spekulowano, że mógł on sam zakończyć swoje życie. Wpis mamy Angusa rzucił nowe światło na sprawę. "Kiedy przytuliliśmy się na dobranoc, powiedzieliśmy, jak bardzo się kochamy, a on powiedział, że zobaczymy się rano" – napisała w emocjonalnym poście.
Matka Angusa Clouda o jego odejściu. "Położył głowę na biurku i zasnął"
Amerykański aktor, który zdobył popularność dzięki roli w serialu "Euphoria", miał zaledwie 25 lat. O śmierci gwiazdora produkcji HBO poinformowała rodzina.
W oświadczeniu opublikowanym na łamach portalu stacji CNN przekazano: "Z ciężkim sercem musieliśmy pożegnać dziś niesamowitego człowieka. Jako artysta, przyjaciel, brat i syn, Angus był dla nas wszystkich wyjątkowy pod wieloma względami".
Z komunikatu mogliśmy dowiedzieć się również, że niedawno Angus Cloud pochował swojego ojca. "Jedynym pocieszeniem, jakie mamy, jest świadomość, że Angus ponownie spotka się ze swoim tatą, który był jego najlepszym przyjacielem" – podano.
TMZ opublikował treść połączenia telefonicznego, które mama Angusa miała wykonać na numer alarmowy. Kobieta wezwała pomoc w poniedziałek około 11:30 lokalnego czasu (20:30 czasu polskiego). W rozmowie poinformowała dyspozytora o tym, że jej syn nie ma wyczuwalnego pulsu. Padły również słowa o "możliwym przedawkowaniu".
Lisa Cloud, mama Angusa zamieściła emocjonalny post na Facebooku kilka dni po odejściu ukochanego dziecka. Odniosła się do tego, że po jego śmierci w sieci zaczęto spekulować, że sam targnął się na swoje życie.
"Przyjaciele, chcę, abyście wszyscy wiedzieli, że doceniam waszą miłość do mojej rodziny w tym trudnym czasie. Chcę również, abyście wiedzieli, że chociaż mój syn był pogrążony w głębokim smutku z powodu przedwczesnej śmierci ojca, jego ostatni dzień był radosny. Reorganizował swój pokój i rozmieszczał przedmioty w domu z zamiarem pozostania przez jakiś czas w domu, który kochał. Mówił o swoim zamiarze pomocy swoim siostrom na studiach, a także pomocy emocjonalnej i finansowej swojej mamie. Nie zamierzał kończyć swojego życia" – zapewniła.
"Kiedy przytuliliśmy się na dobranoc, powiedzieliśmy, jak bardzo się kochamy, a on powiedział, że zobaczymy się rano. Nie wiem, czy lub co mógł potem spożyć. Wiem tylko, że położył głowę na biurku, przy którym pracował nad projektem artystycznym, zasnął i już się nie obudził" – wyjaśniła.
"Być może okaże się, że przedawkował przypadkowo i tragicznie, ale jest całkowicie jasne, że nie zamierzał opuścić tego świata. Jego zmagania były prawdziwe. Dał i otrzymał tak wiele miłości i wsparcia od swojego pokolenia. Jego praca w 'Euforii' stała się piorunochronem dla jego pokolenia i otworzyła rozmowę na temat współczucia, lojalności, akceptacji i miłości" – oznajmiła.
"Jego uraz głowy 10 lat temu cudem nie doprowadził do śmierci. Otrzymał 10 dodatkowych lat i wypełnił je kreatywnością i miłością" – dodała.
"Posty w mediach społecznościowych sugerują, że jego śmierć była celowa. Chcę, abyście wiedzieli, że tak nie jest. Aby uczcić jego pamięć, proszę, uczyńcie przypadkowe akty dobroci częścią swojego codziennego życia. Niech Bóg błogosławi wasze serca" – podsumowała chwytający za serce wpis.
Gwiazdy "Euforii" żegnają Angusa
Przypomnijmy, że głos w sprawie przykrych wieść zdążył już zabrać także reżyser "Euforii" i kontrowersyjnego "Idola", Sam Levinson.
"Nie było nikogo takiego jak Angus. Był zbyt wyjątkowy, zbyt utalentowany i zbyt młody, by tak szybko nas opuścić. Zmagał się też - jak wielu z nas - z uzależnieniem i depresją. Mam nadzieję, że wiedział, ile serc poruszył. Kochałem go. Zawsze będę. Spoczywaj w pokoju i niech Bóg błogosławi twoją rodzinę" – napisał filmowiec w oświadczeniu dla "The Hollywood Reporter".
"Spoczywaj, brachu" – dodał na Instagramie odtwórca roli młodszego brata Feza, Javon Walton. "Tak bardzo cię kocham. Będzie mi ciebie bardzo brakowało" – napisała zaś Barbie Ferreira, która w hicie HBO wcieliła się w postać Kat.
Poruszający wpis zamieściła także przyjaciółka Angusa, Zendaya. "Słowa nie są w stanie opisać nieskończonego piękna, jakim był Angus (Conor). Jestem bardzo wdzięczna, że miałam szansę poznać go w tym życiu, nazywać go bratem, widzieć jego ciepłe, życzliwe oczy i promienny uśmiech, słyszeć jego zaraźliwy chichot (właśnie uśmiecham się na samą myśl o tym)" – podkreśliła.
Cloud walczył z uzależnieniem
Diomo Cordero, który kiedyś pełnił rolę menadżera Angusa Clouda, wcześniej dzielił się informacjami o długotrwałej walce aktora z nałogiem narkotykowym. Cloud próbował przeciwstawić się swojemu uzależnieniu, udając się na terapię odwykową, jednakże zaledwie dwa dni po opuszczeniu ośrodka, znowu sięgnął po substancje psychoaktywne.
Agent mówił o pogarszaniu się stanu Clouda z każdym dniem, wskazując, że aktor całkowicie stracił kontrolę nad sobą. Współpraca między nimi dobiegła końca, kiedy pewnego razu Cordero znalazł się w sytuacji, w której musiał przeprowadzić reanimację swojego klienta.
Zmagasz się z kryzysem i potrzebujesz pomocy?
Zobacz także
