
Do niebezpiecznej sytuacji doszło nad polskim morzem. Ratownicy we Władysławowie pomogli czwórce dzieci wyjść z Bałtyku. Dzieci nie były w stanie tego zrobić samodzielnie. Jedna z dziewczynek jest w bardzo ciężkim stanie. 11-latka, po wyniesieniu z wody, nie wykazywała czynności życiowych i była reanimowana aż przez 40 minut.
– Ratownicy usłyszeli krzyki dwóch dziewczyn, wbiegli do wody ze sprzętem ratowniczym, wyciągnęli na brzeg dwie dziewczynki, po czym zostali poinformowani o tym, że jeszcze jedna znajduje się pod wodą – powiedział w rozmowie z TVN24 Dariusz Tysper, ratownik z Fundacji DT Sport. Chłopiec wyszedł o własnych siłach.
Dramatyczna akcja ratunkowa nad Bałtykiem
Jak informuje w sobotę TVN24, po południu policja przekazała, że lekarze z Gdańska oceniają stan 11-latki jako bardzo ciężki. Stan dziewczynki w szpitalu Pucku jest dobry.
Przypomnijmy: do zdarzenia doszło w piątek we Władysławowie. Ratownicy pomogli czwórce dzieci z kolonii wyjść z Bałtyku. Nie były one w stanie tego same zrobić.
Już na miejscu było wiadomo, że z jedną dziewczynek nie jest dobrze. 11-latka nie wykazywała czynności życiowych i była reanimowana przez 40 minut. Potem została przetransportowana śmigłowcem LPR do szpitala. Opiekunowie kolonii byli trzeźwi.
Tymczasem w Polsce nadal pod wodą gnie wiele osób. Tylko od 1 kwietnia Komenda Główna Policji odnotowała 233 utonięcia.
W Polsce nadal topi się bardzo wiele osób, szczególnie w wakacje
W lipcu na ten temat nasza redakcja rozmawiała z Maciejem Rokusem, szefem Grupy Specjalnej Płetwonurków RP.
– Przyczyną utonięć są nasze błędy i beztroska. Nie mówię, że musimy wybierać tylko kąpieliska strzeżone. Natomiast ważne jest to, żeby wybrać właściwe miejsce i właściwie z niego korzystać – mówił naTemat.pl ekspert.
Rokus zastrzegł przy tym, że "mamy mniej utonięć niż kilkanaście lat temu, ale przy innych krajach, jak Holandia, czy Norwegia, pod względem statystyk wyglądamy słabo".
– Pierwszą przyczyną jest nasza mentalność. Polak jest osobą niesamowicie beztroską, wychodzi z założenia, że jeżeli coś się przydarzy, to każdemu, tylko nie mnie. Podejmuje różne zakłady i wyzwania, popisuje się przed kolegami, dziewczynami, to ryzyko, które czasami kończy się utonięciem – wyjaśnił. Więcej na ten temat jest pod tym linkiem.
Zobacz także