
Trzy lata więzienia grozi 49-latkowi mieszkańcowi powiatu nowodworskiego, który rzucał trzema szczeniakami o drzewo, a następnie zakopał je żywcem na swojej posesji. O konsekwencjach dla sprawcy rozmawialiśmy z Grażyną Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
W piątek tj. 25 sierpnia o godzinie 19:00 dyżurny nowodworskiej Policji otrzymał zgłoszenie o tym, że na terenie jednej z miejscowości powiatu nowodworskiego 49-letni mężczyzna miał zakopać żywcem trzy szczeniaki.
Jak przekazała redakcji naTemat prokurator Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku "decyzję o przeprowadzeniu jednorazowego badania psychiatrycznego podejmuje się, gdy zachodzą uzasadnione przesłanki, a takie, jak wynika z informacji prokuratora w tej sprawie, nie zachodzą".
Rzucał szczeniakami o drzewo. Potem żywcem zakopał
Na miejsce od razu zostali skierowani policjanci, którzy dzięki świadkom bardzo szybko znaleźli miejsce, w którym zostały zakopane szczenięta. Policjanci odkopali szczeniaki, jednego z nich zdołali uratować, drugi już nie żył, a trzeciego najprawdopodobniej odkopała i przeniosła w inne miejsce ich matka – napisała w komunikacie prasowym mł.asp. Karolina Figiel.
Po wstępnym przesłuchaniu świadków funkcjonariusze ustalili, że właściciel psów, zanim je zakopał, miał rzucać nimi o drzewo. Policjanci zatrzymali podejrzanego o znęcanie nad zwierzętami mężczyznę, doprowadzili go do jednostki Policji. 49-latek został przesłuchany i ogłoszono mu zarzuty. Za przestępstwo, którego się dopuścił, grożą mu trzy lata pozbawienia wolności.
Matka szczeniaków i uratowany pies zostały przekazane pod opiekę jednego z członków rodziny, który zobowiązał się nimi zaopiekować. Ten jednak zmieniał zdanie, a pieski trafiły pod opiekę pracowników schroniska. Policjanci cały czas ustalają, jaki był motyw zachowania podejrzanego oraz dokładnie sprawdzają przebieg, oraz okoliczności tego zdarzenia. Prokurator zadecydował o zastosowaniu wobec mężczyzny środka zapobiegawczego w postaci dozoru policyjnego oraz zakazu opuszczania kraju. Zapytaliśmy, skąd takie decyzje, skoro mężczyzna może zorganizować sobie kolejne zwierzęta i się nad nimi znęcać.
– Czyn zarzucony podejrzanemu zagrożony jest karą do 3 lat pozbawienia wolności. W ocenie prokuratora w danej sprawie zastosowane wolnościowe środki zapobiegawcze w sposób wystarczający zabezpieczają prawidłowy tok postępowania – powiedziała nam prok. Grażyna Wawryniuk.
Jak przekazała prokurator, mężczyzna nie posiada innych zwierząt.
Skąd tyle złej woli w człowieku? Przykład idzie z góry
W 2022 roku w kwietniu Sąd Rejonowy w Kościerzynie uznał byłego senatora Prawa i Sprawiedliwości Waldemara Bonkowskiego za winnego zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyzna został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Ponadto sąd zakazał politykowi posiadania psów przez najbliższe 5 lat. Dodatkowo został na niego nałożony obowiązek składnia kuratorowi sprawozdań z odbywanej kary. W ramach nawiązki polityk miał zapłacić 20 tys. złotych.
Jednak w grudniu sąd uchylił ten wyrok. Sędzia Szczepan Stożyński w uzasadnieniu wskazywał, że taki werdykt nie jest korzystny ani niekorzystny dla oskarżonego. Sąd uznał, że opinia biegłych z zakresu weterynarii dotycząca przyczyn śmierci psa ma "wady", które wymagają wyjaśnienia. Mimo dowodów w postaci filmu sąd powątpiewał, w jaki sposób doszło do obrażeń i zgonu zwierzęcia.
– Opinia nie zawiera wskazań, czy do śmierci tego psa mogło tak naprawdę dojść w okolicznościach przedstawionych na tym materiale filmowym – powiedział sędzia cytowany przez "Radio Gdańsk".
Senator PiS już wcześniej katował swoje zwierzę. Podczas jednej z awantur rodzinnych przystawił Basi pistolet do serca. W dniu, kiedy psiak stracił życie Waldemar Bonkowski przywiązał swojego psa do samochodu i ciągnął na smyczy za rozpędzonym pojazdem. Na filmie widać, jak zwierze najpierw biegnie za samochodem, ale w końcu nie daje rady z tempem i jest żywcem ciągnięte po asfalcie.
Policja szybko ustaliła, że zwyrodnialec, który znęcał się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, to członek PiS. Na miejscu funkcjonariusze znaleźli dwa psy. Jednym z nich było truchło poległego zwierzęcia. Drugie zwierze było całe i zdrowie. Trafiło do schroniska.
Zobacz także
