
Politycy SLD chcą, by samorządowcy mogli łączyć mandat burmistrza czy prezydenta miasta z mandatem senatora. Ich zdaniem pozwoli to na usamodzielnienie się izby wyższej polskiego Parlamentu. Jednak choć wszystkie partie mówią o potrzebie zmiany działania Senatu, po kolejnych wyborach nic się nie zmienia. Wiele wskazuje, że podobnie będzie i z tą propozycją.
Senat przestałby pełnić rolę izby, która przegłosowuje bez poprawek wszystko, co pilotuje rząd lub ewentualnie wprowadza to, czego w Sejmie rządowi nie udało się przeforsować. Poza tym wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast jako ludzie mający realną wiedzę o problemach samorządów mogliby inicjować takie przepisy, które tym samorządom, a tym samym i wszystkim mieszkańcom najlepiej by służyły. CZYTAJ WIĘCEJ
Jednak samorządowcy już próbowali podbić Senat – w wyborach w 2011 roku walczyli o głosy pod szyldem "Obywatele do Senatu", wtedy zdobyli tylko jedno miejsce. Losy tej inicjatywy mogłyby być zupełnie inne, gdyby kandydować mogli popularni prezydenci, tacy jak Rafał Dutkiewicz, Jacek Majchrowski czy Wojciech Szczurek. Zdaniem dra Jarosława Flisa pomysł by się nie sprawdził, bo okręgi wyborcze nie pokrywają się z miastami, więc prezydenci naraziliby się na zarzuty, że faworyzują tę część miasta, która wybrała ich do Senatu.

