
Nie cichną echa głośnej sprawy z filmem Agnieszki Holland "Zielona Granica". Tymczasem reżyser Stanisław Brejdygant napisał list do Andrzeja Dudy, w którym odniósł się do postawy prezydenta wobec twórczyni dzieła. Nie krył rozgoryczenia.
Stanisław Brejdygant postanowił przekazać Andrzejowi Dudzie wiadomość. Skłoniły go do tego słowa prezydenta, który porównał "Zieloną Granicę" Agnieszki Holland do propagandy hitlerowskiej.
Ceniony reżyser i aktor znany z takich produkcji jak "Lista Schindlera", "Kler" czy "Drogówka", a prywatnie ojciec Krzysztofa Zalewskiego i Igora Brejdyganta, nie przebierał w słowach.
Jego list do głowy naszego państwa ukazał się na stronie "Gazety Wyborczej".
Przypomnijmy, że dzieło Agnieszki Holland zostało docenione na arenie międzynarodowej. Podczas Festiwalu Filmowego w Wenecji "Zielona granica" otrzymało Nagrodę Specjalną Jury.
To film fabularny, który nawiązuje do kryzysu humanitarnego na granicy polsko-białoruskiej. Tematyka wywołała oburzenie szczególnie wśród polityków prawicy oraz ich zwolenników. Wiele osób jeszcze zanim obejrzało dzieło reżyserki, zaczęło je komentować.
Do tego grona zalicza się też Andrzej Duda. – To, że pani Holland pokazuje w ten sposób polskich funkcjonariuszy wykonujących swoje zadania dla polskiego społeczeństwa, dla bezpieczeństwa nas wszystkich, Rzeczpospolitej, to ja się nie dziwię, że funkcjonariusze Straży Granicznej, którzy zapoznali się z tym filmem, użyli tego hasła "Tylko świnie siedzą w kinie", znanego nam z czasów okupacji hitlerowskiej, kiedy w naszych kinach pokazywano propagandowe filmy hitlerowskie – powiedział na antenie TVP Info.
Lista Stanisława Brejdyganta do Andrzeja Dudy
Brejdygant, po tej wypowiedzi prezydenta, przyznał, że się za niego wstydzi.
"Kieruję te słowa do Pana Andrzeja Dudy, który wciąż, niestety – bo nieustannie fakt ten budzi mój moralny sprzeciw – ma prawo do używania tytułu Prezydenta Rzeczypospolitej. Wstyd za niego, za to, jak niegodnie sprawuje on swój urząd, wielokrotnie łamiąc konstytucję, na którą składał przysięgę, towarzyszy mi od początku trwania jego prezydentury i towarzyszyć będzie do końca" – zaczął.
Stanisław Brejdygant
W dalszej części zasugerował, co mogło być motywacją Dudy. "W taki oto karykaturalny sposób chciał Pan się przypodobać swemu prezesowi, dając do zrozumienia, że nie należy oglądać filmu, jak głosi pisowska propaganda, wrogiego nam, jakoby antypolskiego. Gdy tymczasem jest to film w obronie człowieczeństwa, film, który honor Polaków stara się ocalić" – czytamy.
To jednak tylko niektóre fragmenty z obszernego listu. Reżyser w zakończeniu dobitnie stwierdził:
"A Panu – te słowa kieruję do wciąż jeszcze, niestety, pełniącego najwyższy urząd – pozostaje jedynie wstyd. Będzie Pan się wstydził do końca swych dni. O uczuciach, które rządzą prezesem, nie jestem w stanie pisać. To przekracza moją wyobraźnię. Mogę jedynie zacytować słowa umierającego Kurtza z 'Apokalipsy' Coppoli i wcześniej 'Jądra ciemności' Conrada: GROZA…GROZA…".
Zobacz także
