Sprawa katowanego przez policję Ukraińca. Szef MSWiA zabrał głos.
Sprawa katowanego przez policję Ukraińca. Szef MSWiA zabrał głos. Fot. Piotr Molecki/East News

Według doniesień medialnych starano się zatuszować dowody świadczące o katowaniu Ukraińca przez wrocławską policję. Mężczyzna nie żyje. Głos w tej sprawie zabrał właśnie szef MSWiA Mariusz Kamiński.

REKLAMA

Kamiński zabrał głos ws. skatowanego na śmierć Ukraińca

– Funkcjonariusze zostali zwolnieni dyscyplinarnie, postawiono im zarzuty i teraz staną przed sądem – poinformował na antenie Polsat News szef MSWiA Mariusz Kamiński, pytany o śmiertelne pobicie 26-letniego obywatela Ukrainy przez wrocławskich policjantów. Tragedia rozegrała się dwa lata temu.

Przypomnijmy: w środę rano Onet opublikował nagrania z interwencji w izbie wytrzeźwień we Wrocławiu, w czasie której zmarł Ukrainiec Dmytr Nikiforenko. Do tej doszło w lipcu 2021 roku, po przewiezieniu do ośrodka mężczyzny. Na nagraniach widać, że był on bity i podduszany przez funkcjonariuszy policji i pracowników. Na nagraniu widać także moment reanimacji mężczyzny.

Ukrainiec skatowany na śmierć przez policjantów

W artykule Onetu pojawiły się informacje, że działania wyjaśniające ws. skatowanego 25-latka ruszyły dopiero po tym, gdy "Gazeta Wyborcza" ujawniła kulisy brutalnego działania policjantów. Ponadto w publikacji przekazano, że pracownicy izby wytrzeźwień starali się zatuszować ślady przestępstwa.

W odpowiedzi na doniesienia Onetu KMP we Wrocławiu wydało oświadczenie. "W przypadku interwencji funkcjonariuszy, mającej miejsce w dniu 30 lipca 2021 roku, na polecenie Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu niezwłocznie zostały wszczęte czynności wyjaśniające. Wbrew twierdzeniom Autora zostały one wszczęte zanim pojawił się wówczas artykuł oraz doniesienia w lokalnych mediach. Zebrany w trakcie prowadzonych czynności materiał dał podstawy do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych wobec funkcjonariuszy biorących udział w interwencji" – czytamy w komunikacie policji. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.

Była zastępczyni RPO zwraca uwagę na coraz większą brutalność policji

O tych doniesieniach była już zastępczyni RPO Hanna Machińska zwróciła uwagę, że po interwencjach policji mamy wiele ofiar. "Postępowania są umarzane. Winnych nie ma. Wrocław, Grudziądz, Włocławek, Płock, Przecław, Szczecin, Gniezno, Piątek, Skarżysko Kamienna, Lubin i inne miasta. Tam dochodziło interwencji i śmierci osób zatrzymanych. Ostatnio obywatel Norwegii" – wyliczyła.

"To nieżywy 26-letni Dmytro. Wcześniej skuty, pobity, przyduszany, dociskany pałką przez wrocławskich policjantów. Za to, że zasnął w autobusie. Potem była zmowa milczenia i mataczenie. Ale nie było konferencji Kamińskiego i Szymczyka. Nawet żadnego przepraszam. Nic" – dodała do tego Kamila Gasiuk-Pihowicz z KO.

Przypomnijmy jeszcze sprawę wspomnianego Norwega. Pod koniec sierpnia, 28-letni obywatel Norwegii Leo K., zawodnik drużyny futbolu amerykańskiego Panthers Wrocław, zmarł podczas policyjnej interwencji. Szczegóły są w tym tekście.

Co więcej – także od 30 lipca do 6 sierpnia 2021 roku umarło trzech mężczyzn, wobec których interwencje podejmowali policjanci z Wrocławia, a we wrześniu tamtego roku kolejny. Wcześniej "Gazeta Wyborcza" ujawniła również okoliczności śmierci Bartosza Sokołowskiego, który stracił życie po interwencji funkcjonariuszy z Lubina.