
"Nic tak nie jednoczy, jak wspólnota celów" – napisał w felietonie dla "Gazety Wyborczej" Wojciech Maziarski. Publicysta próbuje wyliczyć, co jego zdaniem łączy dziś Polaków. Jak się okazuje: proces dzieciobójczyni i kontrole wypłat premii dla urzędników.
A właściwie dlaczego urzędnicy z Wiejskiej mają się tłumaczyć z nagród, skoro nie tylko oni, ale cały naród pracujący na państwowym też dostaje nagrody? Urzędnicy wszystkich szczebli, nauczyciele, funkcjonariusze straży miejskich - cała budżetówka otrzymuje w Polsce, nie wiedzieć czemu, trzynaste pensje. To znaczy wiedzieć czemu: bo tak przewiduje ustawa. Czy się stoi, czy się leży, trzynastka się należy. A górnicy często jeszcze mają czternastkę, premię barbórkową, deputaty węglowe. No, ale budżetówka i górnicy to naród. Znaczy - My. A urzędnicy sejmowi to Oni. Czyli chyba nie naród. CZYTAJ WIĘCEJ
250 tysięcy złotych, które marszałek Sejmu Ewa Kopacz przeznaczyła na premie dla Prezydium Sejmu, było tematem rozmów wielu zbulwersowanych tą rozrzutnością Polaków. Nie mniejsze oburzenie zapanowało zresztą w Sejmie. Wicepremier Janusz Piechociński premie nazwał "bezwstydną chciwością", a w prezydium Ruchu Palikota próbował odwołać Wandę Nowicką ze stanowiska wicemarszałek Sejmu. Nowicka, Wenderlich i Kuchciński zapowiedzieli dziś, że pieniądze przekażą potrzebującym.

