Szefowa Yahoo Marissa Mayer daje ultimatum zdalnym pracownikom: Przychodzicie do biura albo wylatujecie

Marissa Mayer, szefowa Yahoo chce, żeby wszyscy pracownicy przebywali w siedzibie firmy.
Marissa Mayer, szefowa Yahoo chce, żeby wszyscy pracownicy przebywali w siedzibie firmy. Fot. jolieodell / http://tinyurl.com/aocxcv2 / CC-BY http://tinyurl.com/b8zlpnh
Marissa Mayer szefuje Yahoo od niecałego roku. Po raz kolejny pokazała, że są to rządy twardej ręki. Do setek zdalnych pracowników Yahoo wysłano krótką notatkę, w której stawia się im dość twarde ultimatum: albo przyjdziecie pracować do biura, albo żegnacie się z pracą.

Marissa Mayer, która już na początku swojego szefowania przedstawiła najważniejsze zasady, mające przywrócić wyszukiwarce dawną świetność, teraz znów zdecydowała się na twarde i nieco zaskakujące posunięcie. Wszystkim pracownikom, którzy pracują w Yahoo zdalnie, postawiła stanowcze ultimatum: musicie zacząć przychodzić do biura albo wylatujecie. Obecnie w Yahoo jest kilkaset osób zatrudnionych w tym wymiarze – informuje BusinessInsider.

Zobacz: Marissa Mayer, była wiceprezes Google zdradza najważniejsze zasady innowacji

Są to pracownicy, którzy wolą pracować z domu lub mieszkają w miastach, w których nie ma aktualnie siedziby Yahoo. Nowe rozporządzenie dotyczy pracowników ze wszystkich działów: od obsługi klienta, przez marketing, na inżynierach i technikach kończąc. Niestety, większość z nich nie jest zachwycona tym posunięciem. Skarżą się, że byli zatrudniani na zasadach pozwalających na większą elastyczność i m.in. dlatego zdecydowali się na tę pracę.

BusinessInsider dotarł do osoby z otoczenia Marissy Mayer, która rzuca nieco światła na decyzję CEO Yahoo. Mayer miało nie podobać się to, że jej firma zatrudnia tak dużo osób, które nigdy nawet nie pokazały się w biurze. Często zdarza się, że tacy pracownicy są po prostu mniej produktywni. Poza tym osoby z kluczowych działów, np. inżynierowie powinni być na miejscu. Mayer stara się równać standardy pracy do innych gigantów z Doliny Krzemowej jak Google i Facebook. Tam w tak dużym zakresie nie praktykuje się pracy zdalnej.

Sprawdź: Marissa Mayer, szefowa Yahoo, urodziła dziecko. Do biura wróci za… dwa tygodnie

Jest także czysto ekonomiczny aspekt tego posunięcia. Mayer ma nadzieję, że część ze zdalnych pracowników nie będzie chciała przychodzić do biura, dzięki czemu zrezygnują z pracy, a co za tym idzie firmie uda się przyciąć koszty. CEO Yahoo od samego początku swojego urzędowania chce także odbudować potęgę Yahoo, które przez 15 lat stworzyło wokół siebie nieco przerośniętą strukturę.


– Tym posunięciem pokazała sporą odwagę. Bierze się za problemy, którymi nie chciał zajmować się nikt wcześniej – BusinessInsider cytuje źródło z otoczenia Marissy Mayer.

Szefostwo wyjaśnia, że bycie częścią Yahoo to nie tylko praca z dnia na dzień. "To także interakcje i doświadczenie, które można zdobyć tylko w biurze". BusinessInsider opublikował także "poufny" list, który wysłano do pracowników.

Przekonuje się w nim pracowników, że praca "biurko w biurko" jest istotna dla stworzenia dobrze prosperującej firmy. Spora część najlepszych decyzji lub pomysłów powstaje właśnie podczas wspólnych spotkań. "Niestety praca z domu wiąże się z utratą szybkości i jakości. Musimy pracować razem nie tylko mentalnie, ale i fizycznie" – czytamy. Dlatego od czerwca wszyscy, którzy pracują z domu, mają zacząć pojawiać się w biurze.

Przeczytaj: Marissa Mayer, nowa szefowa Yahoo jest w 6. miesiącu ciąży. W Krzemowej Dolinie łączenie kariery z rodziną to standard

Marissa Mayer szefuje Yahoo od lipca zeszłego roku. Jej wybór wzbudził zainteresowanie nie tylko dlatego, że przez kilkanaście lat pracowała dla Google. Była wtedy także w szóstym miesiącu ciąży, ale w Dolinie Krzemowej nikomu to nie przeszkadzało. Mayer sama się także nie oszczędzała, do pracy wróciła już dwa tygodnie po porodzie.

źródło: BusinessInsider
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Zapytali Szczerskiego, dlaczego Duda stał. [/b] "Zdjęcie miało pokazywać dynamikę"

Zapytali Szczerskiego, dlaczego Duda stał. "Zdjęcie miało pokazywać dynamikę"

Roman GiertychRoman Giertych

Oj, ciężko doradzić coś dobrego. Oj, ciężko. Ale trudno coś wymyślimy. A gdyby tak powiedzieć, że z Trumpem bawiliście się, kto pierwszy podpisze? Pan mu powiedział, że jest Pan mistrzem szybkiego podpisu, a on nie chciał dać wiary.