
Spotykacie się, kiedy oboje już pracujecie. Macie własne mieszkania, zarabiacie. Macie pasje i przyzwyczajenia. Często także ugruntowany pogląd na temat posiadania (bądź nie) dzieci. Jak wypracować kompromis w związku długoletnich singli? Kiedy walczyć, a kiedy odpuścić?
Mieszkanie
– Mieszkam od zawsze w centrum. Nie lubię dojazdów, lubię być blisko wszystkich miejskich wydarzeń, klubów, kin, teatrów. Mieszkanie nie jest duże, ale przynajmniej mam miejsce garażowe na jeden samochód. Wszystko pięknie się układa. Wtedy poznaję A. – mówi Karolina, pracownica medialnej korporacji. – A. ma mieszkanie daleko od centrum, w spokojnej dzielnicy, duże, fajne. Jest tam superwygodnie, zwłaszcza że ma jeszcze zwierzaki. A. lubi spokój z dala od centrum. Nawet kosztem tego, że do pracy jedzie się trzy razy dłużej.
Dzieci
Mieszkaniowe kwestie nie należą jednak do najtrudniejszych (co najwyżej do takich, które przychodzą pierwsze). Meeg: "Mój facet nie chce mieć dziecka. W ogóle" – żali się na forum Kafeteria.pl. "Jesteśmy razem trzy lata. Bardzo się kochamy. Chcemy być razem. Przeżyłam szok, bo wcześniej nie było o niczym takim mowy. Nie lubił tego tematu, ale było powiedziane, że jedno dziecko będziemy mieć. Jestem po 30-stce, on jest o 10 lat starszy".
Pieniądze
"Dziwna jest finansowa rzeczywistość w związkach młodych Polaków. Żyją ze sobą, sypiają razem, ale gdy przychodzi do płacenia rachunków, zachowują się jak obcy sobie ludzie" – pisał w naTemat Jakub Noch. Nic dziwnego. Wieloletni single mają przecież ułożone życie, stałe wydatki, ulubione przyjemności. Z drugiej strony wspólne gospodarstwo domowe wymaga wspólnych wydatków. A wspólna przyszłość także ich długofalowego planowania. O tym, jak poważna jest kwestia wydatków, Michał Fal pisał: "Często jedynym trwałym połączeniem młodej pary jest... wspólny kredyt. Zaciągnięta wspólnie na długie lata pożyczka urasta do rangi najpoważniejszego gwaranta trwałości związków".
Znając średnią wysokość kosztów stałych i zmiennych, będziemy w stanie określić nasz wkład do domowego budżetu, proporcjonalnie do naszych zarobków. Brzmi to zagmatwanie, ale sprawa jest prosta: jeśli – przykładowo – nasze całkowite miesięczne koszty wynoszą 2000 złotych, ja zarabiam 3000, a Kasia 2000, to mój wkład wyniesie 1200, a Kasi 800 złotych. Wzór na obliczenie tych wartości jest banalny:
K = (koszty stałe + koszty zmienne) / (sumaryczne zarobki partnerów)
Wkład partnera = Zarobki * K
CZYTAJ WIĘCEJ
Rozwiązania
O to, jak dochodzić do kompromisów w najtrudniejszych kwestiach, zapytaliśmy psychologa i seksuologa Radosława Jerzego Utnika. – Najkrócej mówiąc: związek może utrzymać się, kiedy potencjalne korzyści z niego są większe niż potencjalne koszty. Jeśli na jego rzecz będziemy musieli zrezygnować z bardzo ważnych rzeczy, prawdopodobnie zrezygnujemy ze związku – mówi.

