Bąkiewicz chciał poświęcić Morawieckiego dla koalicji. PSL odpowiada.
Bąkiewicz chciał poświęcić Morawieckiego dla koalicji. PSL odpowiada. Fot. Wojciech Olkusnik/East News

PiS po wyborach nie ma szans na utworzenie rządu. Jednak były kandydat tej partii i skrajny narodowiec Robert Bąkiewicz nadal uważa, że to możliwe i proponuje koalicję PSL oraz rezygnację ze stanowiska premiera dla PiS. Bezbłędnie odpowiedział mu w tej sprawie jeden z czołowych polityków ludowców.

REKLAMA

"Powołanie rządu Obrony Polskiej Niepodległości jest warunkiem przetrwania suwerennego państwa polskiego. W przeciwnym razie staniemy się państwem mandatowym zarządzanym przez Berlin za pośrednictwem Brukseli" – tak zaczął swój wpis Robert Bąkiewicz.

Bąkiewicz poświęciłby Morawieckiego, aby PiS rządziło

W dalszej części przekonuje, że "trzeba powołać rząd, który skutecznie przeciwstawi się procesom likwidacji państw narodowych, w UE w tym państwa polskiego".

"Specjalna odpowiedzialność za powołanie tego rządu spoczywa na PiS, Konfederacji i PSL, czyli ugrupowaniach odwołujących się do polskiego patriotyzmu. Żadne partykularne interesy i partyjne animozje nie usprawiedliwiają uchylenia się od tego narodowego obowiązku" – napisał skrajny narodowiec.

Bąkiewicz, aby to osiągnąć, jest w stanie poświęcić stanowisko premiera dla przedstawiciela PiS.

"Dlatego wzywam, aby PiS zrezygnował z własnego kandydata na stanowisko premiera rządu, bo to roszczenie utrudni, jeśli nie uniemożliwi powołanie takiego rządu. Tym bardziej że polityka premiera Mateusza Morawieckiego przyczyniła się do znacznego ograniczenia polskiej niepodległości" – uważa były kandydat PiS, który startował z Radomia.

Według niego "upór PiS-u przy kandydaturze Morawieckiego może uniemożliwić powołanie rządu Obrony Polskiej Niepodległości". "Na czele rządu powinien stanąć polityk niepowiązany partyjnie na przykład prof. Tomasza Grosse z UW czy były marszałek Marek Jurek" – wskazał.

PSL już odpowiedziało na pomysł Bąkiewicza

Bąkiewicz nie musiał długo czekać na reakcję PSL. "Patriotyzmu nikogo z PSL nie będzie uczyła osoba, która próbowała zakrzyczeć wystąpienia powstańców warszawskich. Idź nosić swój „krużganek” oświaty na zebraniach PiS. Już niebawem skończy się polityczne dotowanie Twoich harców" – skwitował wymownie jego wywody rzecznik PSL Miłosz Motyka.

PSL już pierwszego dnia po wyborach przekazało, że nie ma mowy o koalicji z PiS. – Po naszym trupie. Nie będzie żadnej koalicji, z tymi którzy chcieli nas zniszczyć. Mamy sprzeczny program. My chcemy w Polsce praworządność przywrócić, a PiS chce ją łamać. My chcemy, żeby Polska była w Unii Europejskiej, a PiS nie – przekazał naTemat.pl 16 października Motyka.

Polityk PSL wskazał wówczas także na antydemokratyczny charakter Prawa i Sprawiedliwości. – Trudno realizować jakikolwiek program partii demokratycznej z partią antydemokratyczną. Partię antydemokratyczną trzeba rozliczać, a nie z nią współpracować – podsumował.