"Nie liczyłem na tylu naiwnych"– napisał do natemat.pl czytelnik, który podaje się za twórcę strony iPhone 5
"Nie liczyłem na tylu naiwnych"– napisał do natemat.pl czytelnik, który podaje się za twórcę strony iPhone 5 Zrzut ekranu nadesłany do redakcji naTemat.pl
Reklama.
Dziesiątki tysięcy użytkowników Facebooka dało się nabrać, że za pomocą jednego kliknięcia staną się właścicielami nowego modelu iPhone'a. Napisał do nas czytelnik, który podaje się za twórcę fanpage "rozdającego" telefony. I choć nie jesteśmy w stanie zweryfikować, czy pisze prawdę, to niektóre jego spostrzeżenia wydają się być godne uwagi. Być może sprawią one, że następnym razem więcej osób zastanowi się, zanim uwierzy, że w internecie rozdaje się cokolwiek za darmo, poza spamem i wirusami.
Fragment listu nadesłanego do naTemat.pl
Źródło: Osoba podająca się za twórce fanpagea "rozdającego" iPhone'y

Chciałbym krótko. Bardzo krótko. Siedzę w tym samym miejscu gdzie wczoraj. W zwykłym pokoju znajdującym się w domie rodzinnym [pisownia oryginalna]. W tym samym miejscu gdzie rok temu.  Zarówno rok temu jak i wczoraj to miejsce było źródłem burzy, która rozpętała się na polskich forach, stronach i facebooku. Powodem tej burzy był pomysł ( i różne jego odmiany), które zrodziły się w mojej głowie, chociaż przyznam że nie byłem pierwszy. Pomysły, które pozwoliłyby mi w niewielkiej części spełnić wewnętrzne potrzeby człowieka w moim wieku.


Autor listu stwierdza, że jego celem nie było zarabianie pieniędzy, sława czy też chęć oszukania kogokolwiek. Jak przekonuje, chciał być jedynie "źródłem dyskusji" i skłonić ludzi do działania. Nie bez znaczenia była też dla niego satysfakcja, którą dało mu przekonanie kilkudziesięciu tysięcy ludzi do zrobienia czegoś, co "całkowicie kłóci się z logiką zdrowego myślenia".
logo
Zdjęcie nadesłane do redakcji naTemat.pl

Fragment listu nadesłanego do naTemat.pl
Źródło: Osoba podająca się za twórce fanpagea "rozdającego" iPhone'y

Kilkoma linijkami tekstu i odpowiednim zdjęciem byłem w stanie przekonać ludzi, do zrobienia czegoś, co niezgodne jest z ich życiowym doświadczeniem i podstawowymi wartościami. Co nimi kierowało? Nie wiem. Jest to chyba szerokie pole do badań naukowych. Uznałem że kolejnym krokiem realizacji własnych potrzeb będzie napisanie tego tekstu. Napisanie go po to, byście przejrzeli na oczy.  Nie ma na swiecie rzeczy za darmo. Nie otrzymasz niczego bezinteresownie. Zwykła kalkulacja, o której podobno uczono w gimnazjum i zdrowy rozsądek powinny być wystarczającym sygnałem, że gadżety o wartości ponad milion złotych rozdawane nieznajomym osobom są zwykłą bójdą. [Pisownia oryginalna]


Internauta czuł, że pomimo absurdalności całego pomysłu, wiele osób uda się nabrać. Liczył jednak maksymalnie na kilka tysięcy fanów. Jak pisze, "niestety dla społeczeństwa", pomylił się. Nadawca listu do naTemat.pl jest przekonany o tym, że zostanie "zlinczowany publicznie" i znienawidzony za swoją prowokacyjną akcję. Wie jednak, że zrobią to przede wszystkim osoby, które dały się oszukać i będą chciały w ten sposób odreagować.
Fragment listu nadesłanego do naTemat.pl
Źródło: Osoba podająca się za twórce fanpagea "rozdającego" iPhone'y

Wszystkie takie konkursy są ściemą (nie licząc firm, które rozdają 2 czy 3 t-shirty z własnym logiem). Nie nabierajcie się na żadne darmowe WARTOŚCIOWE rzeczy. Zarówno w internecie jak w codziennym życiu.  Przyznam jedną rzecz. Śmieszne jest uczucie, gdy pół sieci huczy o Twoim wałku/pomyśle jakkolwiek chcecie to nazwać, a nawet przyjaciele nie wiedzą że to Ty.  Nie mogę tego nawet określić. I pewnie moja wypowiedź jest niespójna, tak jak niespójny jest dorastający 19 latek.