
Zabetonowane auto z Łodzi królowało w sieci w ostatni weekend. Teraz okazuje się, że to nie jedyny pojazd, który ostatnio spotkał taki los. Do podobnego zdarzenia doszło w Drezdenku, w Lubuskiem. To tam między płytami na placu znalazła się koparka.
Nietypowy widok, który mogli obserwować mieszkańcy Łodzi, nie jest jedynym ostatnio w kraju. Do bardzo podobnego zdarzenia doszło w Drezdenku w województwie lubuskim, o czym poinformowała tamtejsza burmistrz.
Karolina Piotrowska opublikowała w swoich mediach społecznościowych post ze zdjęciami koparki. Ta zapadła się na placu służącym mieszkańcom podczas lokalnych imprez i uroczystości.
"Chce mi się wyć! Nasza piękna fontanna zniszczona. Głupota, brak wyobraźni, bezmyślność... Nie - nie pozazdrościliśmy Łodzi – napisała szefowa Drezdenka.
Do sprawy odniosła się w rozmowie z Interią, w której skomentowała: – To nowa przestrzeń, która powstała w 2018 roku. Bardzo lubiana przez mieszkańców – powiedziała i dodała, że do zniszczenia nawierzchni doszło 6 listopada podczas usuwania kwietników.
Usługę realizowała firma zewnętrzna, a operator koparki postanowił "ułatwić sobie zadanie". Przejechał przez środek placu, którego płyty zapadły się pod ciężarem maszyny.
Samochód z Łodzi zabetonowany podczas remontu
Burmistrz wprost powiedziała, że "nie pozazdrościli Łodzi", wskazując na podobieństwo do zdarzenia, z którego w weekend śmiano się w internecie i mediach. Chodzi o samochód amerykańskiej marki Scion xB, który został pozostawiony zaparkowany na ul. Legionów. Mimo ostrzeżeń o ruszającym remoncie kierowca go nie usunął.
Auto pozostało więc na placu budowy. Firma, która przeprowadzała remont, odgrodziła pojazd i wylała masę betonową wokół niego. Pod osłoną nocy auto w tajemniczych okolicznościach jednak zniknęło. Jak podawaliśmy w naTemat, ostatecznie znalazło się i auto, i właściciel auta.
Kiedy pojazd został przeparkowany na jedno z łódzkich osiedli, jego pojawienie się wywołało spore poruszenie. Z budynku wyszedł mężczyzna, który wyjaśnił obecnemu na miejscu dziennikarzowi Onetu, że właścicielką auta jest jego mama.
Zobacz także
Kobieta miała pożyczyć samochód znajomemu siostry, a o całym zamieszaniu rodzina dowiedziała się z sieci. – To jakaś absurdalna sytuacja – cytuje go portal.
Mężczyzna zapowiedział, że auto na razie pozostanie zaparkowane właśnie pod jego mieszkaniem, a odpowiedzialność za ewentualne problemy, które wywołało zamieszanie, spoczywa na kierowcy, który użytkował w tym czasie pojazd.
Zarówno kierowcę łódzkiego samochodu jak i koparki z Drezdenka czekają konsekwencje. Jakie? Decyzja należy do służb, ale jeśli wnioski o ukaranie nie zostaną przez odpowiedzialne osoby przyjęte, o karze zdecyduje sąd.
