
Nieporozumienia językowe na zagranicznych wakacjach zdarzają się dosyć często i zwykle kończą się co najwyżej śmiechem. Azerbejdżański turysta, który przebywał na wakacjach w Portugalii, nie miał jednak tyle szczęścia. Jego próba zamówienia soku z granatu skończyła się skuciem w kajdanki.
Jadąc za granicę, często zakładamy, że wystarczy nam umiejętność posługiwania się komunikatywnym angielskim, aby dogadać się w każdym miejscu. Co odważniejsi decydują się jednak na próby posługiwania się ojczystym językiem pracowników restauracji, czy sklepów, co czasem prowadzi do zabawnych nieporozumień.
Nie do śmiechu było jednak 36-letniemu turyście z Azerbejdżanu, który chciał zamówić sok z granatu w restauracji w Lizbonie.
Jak donosi portal Insider, mężczyzna, który posługiwał się językiem rosyjskim, chciał zamówić w restauracji sok, posługując się językiem portugalskim, jednak jako, że go nie znał, postanowił wspomóc się aplikacją w telefonie. Nie przypuszczał jednak, że technologia, której powierzył zadanie zamówienia soku, sprowadzi na niego kłopoty.
Podobnie jak w języku polskim, w rosyjskim granat oznacza zarówno owoc, jak i niebezpieczną broń. Niefortunnie, aplikacja, której użył mężczyzna, przetłumaczyła to słowo właśnie w kontekście broni. Niczego nieświadomy Azerbejdżanin próbował przez chwilę zamówić w ten sposób sok, a kelner pomyślał, że ten grozi mu, że posiada przy sobie broń.
Zaniepokojony pracownik restauracji natychmiast opuścił lokal i wezwał na miejsce policję. Ta dosyć szybko pojawiła się na miejscu zdarzenia i... skuła turystę w kajdanki. W trakcie, kiedy mężczyzna był skuty, służby przeprowadziły inspekcję lokalu, przejrzały, czy podejrzany znajduje się antyterrorystycznych bazach danych, a także przeszukały jego pokój hotelowy.
Na szczęście okazało się, że doszło jedynie do zwykłego językowego nieporozumienia. Lokalna policja tłumaczy, że do takich zgłoszeń podchodzi bardzo poważnie, stąd też ich zdecydowana i dosyć brawurowa akcja, w której udział wzięło aż pięciu funkcjonariuszy.
