
– To, co się stało stawia pod znakiem zapytania nasze decyzje na przyszłość. Nie wiem, czy będziemy prosić obywateli o pomoc polskiej służbie zdrowia – mówił na antenie TVN24 Jerzy Owsiak. Szef WOŚP jest rozgoryczony po śmierci 2,5-letniej dziewczynki, do której – mimo poważnej choroby – nie przyjechało pogotowie. – Widzimy spadek poziomu etyki lekarskiej – dodał.
2,5-roczna Dominika od kilku dni przyjmowała antybiotyki. Choroba jednak nie ustępowała. Kiedy jej stan nagle się pogorszył – dziewczynka dostała drgawek i była osłabiona – rodzice chcieli wezwać pogotowie. Skierniewicki szpital odmówił wysłania karetki, wysyłając rodziców do placówki, która świadczy nocną pomoc lekarską. Według ustaleń prokuratury, na które powołuje się Gazeta.pl, w przychodni nakazano objawowe leczenie dziecka. Lekarz odmówił wizyty domowej. Wtedy rodzice ponownie wezwali karetkę. Dziewczynka w stanie krytycznym trafiła do łódzkiego Szpitala Klinicznego im. Marii Konopnickiej. Tam zmarła. Załoga szpitala złożyła doniesienie o popełnieniu przestępstwa. CZYTAJ WIĘCEJ
Szef WOŚP jest wstrząśnięty tragedią. W sobotę wieczorem, wraz z żoną wydał w tej sprawie oświadczenie. "Jako członkowie zarządu fundacji WOŚP stawiamy pod znakiem zapytania swoje dalsze działania na rzecz pomocy polskiej medycynie dziecięcej" – napisali. W niedzielę przed wyjazdem do Łodzi, komentowali te słowa na antenie TVN24.
