Krystyna Kofta otrzymała nagrodę magazynu "Businesswoman & Life"
Krystyna Kofta otrzymała nagrodę magazynu "Businesswoman & Life" fot. Bruno Fidrych / Agencja Gazeta

Krystyna Kofta otrzymała nagrodę "Kobiecy Głos w Literaturze" przyznawaną przez magazyn "Businesswoman & Life". Redakcja postanowiła uhonorować jej dorobek literacki. Z naszą blogerką i laureatką rozmawiamy o kobietach w przestrzeni publicznej.

REKLAMA
Serdecznie gratuluję.
Krystyna Kofta: Mam statuetkę (śmiech). To dla mnie o tyle ciekawa nagroda, że przyznało mi ją środowisko biznesowe.

Czuje się pani jego przedstawicielką?

W książce "Gdyby zamilkły kobiety" pisałam o tym, że kobiety najpierw po wejściu do Unii, a teraz w czasach kryzysu, radzą sobie lepiej niż mężczyźni. Dotarłam do badań, z których wynikało, że rodzinne firmy prowadzone przez kobiety działają prężniej. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że to kobiety często dają pracę swoim rodzinom, a także wielu innym osobom. To niesamowity kapitał społeczny, o który trzeba dbać.
Bardzo lubię przebywać w otoczeniu kobiet – bizneswoman. Podczas gali, na której wręczano mi nagrodę rozmawiałam z wieloma z nich. Były zadbane, szczęśliwe i spełnione. Także jako matki i żony. Dla większości z nich to nie firma, a rodzina jest najważniejsza. One potrafią to wszystko pogodzić.
Magazyn "Businesswoman & Life" przyznał Pani nagrodę za "bycie głosem kobiet na arenie krajowej". Trudno było wywalczyć sobie je, rozpychając się między mężczyznami?
Kiedyś mi się zdarzyło, że tupnęłam na Tomasza Terlikowskiego, bo nie mogłam mu się wciąć w wypowiedź (śmiech). To trochę kosztuje, trzeba się tego nauczyć. Poza tym gra tu rolę upływ lat. Na mnie już chyba nie wypada agresywnie naskoczyć. Zresztą ja też staram się trzymać emocje na wodzy. Pozwalam sobie na blogu.
Czasami nawet pytają mnie, czy nie piszę za ostro, to się wydaje niekobiece. Ale uważam, że nie jestem za ostra, po prostu potrafię napiętnować to, co mi się nie podoba. Poza tym same kobiety lubią, jak się ostrzej coś napisze.
Zresztą, nie zajmuję się przecież tylko komentowaniem życia politycznego. Bardzo ważna jest dla mnie profilaktyka raka piersi. Ja byłam taka głupia, że się nie badałam, a teraz mówię szczerze o konsekwencjach, które mnie spotkały. Potrafię ostro przywalić, ale jestem też wrażliwa na to, co dzieje się z ludźmi.
Polska potrzebuje jeszcze więcej kobiet w życiu publicznym?
Myślę, że Polska bardzo potrzebuje silnych kobiet. Coraz mniej pań widać w programach publicystycznych. Weźmy dwa niedzielne programy w TVN24. Ani w "Kawie na Ławę", ani w "Loży prasowej" nie występuje wiele kobiet. Te, które są to zawsze te same twarze. Myślę, że te kobiety którym już udało się na stałe wejść do telewizji powinny zadbać o to, żeby dać głos innym kobietom.
Byłam na trzech Kongresach Kobiet i widziałam, że panie, które się tam zbierają chcą mieć głos i chcą działać. Nawet jeśli pochodzą z różnych środowisk. Kiedyś myślały, że nie będą wchodzić do polityki, bo to brudna gra. Teraz zrozumiały, że polityka nie będzie czystsza dlatego, że ich tam nie ma. Chcą być wysłuchane.
Mi także proponowano start w wyborach do Sejmu, do Senatu, do Europarlamentu, ale ja zawsze odmawiałam. Mam poczucie, że pisząc mogę zrobić więcej dla ludzi. Poza tym dyscyplina partyjna nie jest dla mnie. Trzeba umieć zająć się swoją robotą.
Zapraszamy na blog Krystyny Kofty