Badania, które zlecił Kongres Kobiet potwierdziły, że w polskich programach publicystycznych kobiety występują zdecydowanie rzadziej od mężczyzn.
Badania, które zlecił Kongres Kobiet potwierdziły, że w polskich programach publicystycznych kobiety występują zdecydowanie rzadziej od mężczyzn. Becky Stares/Shutterstock.com

Badania potwierdzają słowa Magdaleny Środy, która zaatakowała polskie media za to, że nie dają wystarczająco dużo głosu polskim kobietom. Z przeprowadzonego dla Kongresu Kobiet badania wynika, że w programach publicystycznych na 1 zapraszaną kobietę przypada aż 6 mężczyzn.

REKLAMA

Prof. Magdalena Środa w felietonie w “Gazecie Wyborczej” ostro wypowiedziała się o polskich mediach. W swoim tekście nie tylko ganiła niskie standardy dziennikarstwa, ale skrytykowała również fakt, że w mediosferze jest niezwykle mało miejsca dla kobiet. Filozofce nie chodziło jednak o dziennikarzy, reporterów i publicystów, lecz o dobór gości i ekspertów, którzy są (albo właśnie nie są) zapraszani do programów, rozmów i debat.

Otwieram "Politykę" (29 października) i czytam o ważnej dyskusji redakcyjnej dotyczącej problemów demograficznych. Wśród uczestników wyłącznie mężczyźni (na zdjęciu). Ośmiu utytułowanych panów rozprawia o demograficznej awarii i konkluduje, że kobiety powinny więcej rodzić. Osiem głów to nie jedna, naczelny "Polityki" troszczy się o pluralizm, ale chyba nie rozumie, czym on naprawdę jest. CZYTAJ WIĘCEJ

Prof. Magdalena Środa

dla "Gazety Wyborczej"

Informacja o felietonie prof. Środy wywołała wśród naszych użytkowników wiele komentarzy.

Jak chce skończyć z patriarchalizmem w mediach, to niech sama założy telewizję albo gazetę. Kto jej broni?

Marcin

Wiele kobiet odpuszcza, bo czego innego się od nich oczekuje. Mają dzieci wobec których czują się zobowiązane. Zawsze w mediach będzie więcej facetów, z powodu większych chęci i mniejszej presji. A dla kobiet najgorsze są często inne kobiety, zazdrosne o sukces. Świat to bagno :-)

Urszula

Skąd się wziął taki stan rzeczy? :) Zapewniam, że nie z przyczyn obiektywnych, ani merytorycznych, przeczą temu badania i logika. Otóż to jest przykra rzeczywistość, której nie zmienimy, powołując się na aktualny, ewidentnie krzywdzący dla co najmniej połowy społeczeństwa, stan rzeczy. Kłaniam się.

Nina

O demografii bez udziału kobiet O zdanie w sprawie demograficznej debaty “Polityki”, w której udział brali sami mężczyźni, zapytałem jednego z jej uczestników, Jeremiego Mordasiewicza z PKPP Lewiatan. – To chyba nie była złośliwość ze strony organizatorów, tylko zwykły przypadek. Przecież wszyscy mamy świadomość, że w rozmowie o demografii warto wsłuchiwać się w głos kobiet. Może po prostu organizatorzy sięgali po osoby aktywne w przestrzeni publicznej, a wśród nich jest więcej mężczyzn? – zastanawia się Mordasiewicz. Dodaje, że zamiast niego z ramienia Lewiatana w panelu wziąć udział mogła równie dobrze Henryka Bochniarz, ale akurat w tym czasie była za granicą.

– Nawet gdyby panelistką była Henryka Bochniarz, to i tak byłaby tam jedyną kobietą. A akurat demografia to temat, w którym ekspertki mają dużo do powiedzenia i powinny być lepiej reprezentowane – ripostuje, Anna Dryjańska, socjolożka, członkini zespołu Fundacji Feminoteka i blogerka naTemat.pl. Dodaje też, że sprawa nie dotyczy tylko jednej debaty, ale tak, jak pisze prof. Magdalena Środa, całości polskich mediów.

– Na panelu “Polityki” każdy z ekspertów zajmował się konkretnym obszarem, w którym się specjalizuje. Nie mam wrażenia, żeby była jakakolwiek różnica między ekspertem mężczyzną, a ekspertem kobietą, chodzi tylko o merytoryczne przygotowanie. Przecież nawet gdybyśmy rozmawiali o problemach młodych kobiet, lepszym rozmówcą będzie socjolog-mężczyzna, który zbadał to środowisko, niż pojedyncza kobieta należąca do tej społecznej kategorii – mówi z kolei Jeremi Mordasiewicz. Podkreśla też, że w jego organizacji jest bardzo dużo ekspertek, zajmujących się chociażby polityką społeczną. Dlaczego więc tak rzadko pojawiają się one w mediach?

Liczby nie kłamią Z monitoringu mediów przeprowadzonego na zlecenie Kongresu Kobiet wynika, że teza prof. Magdaleny Środy znajduje pełne potwierdzenie w liczbach. Badanie trwało 5 tygodni i objęło 5 stacji telewizyjnych i 4 stacje radiowe. Rezultat jest aż nadto wymowny: aż 85 proc. gości zapraszanych jako eksperci do programów publicystycznych to mężczyźni.

Do programów w sumie zaproszone zostały 885 osoby, w tym 129 kobiet oraz 756 mężczyzn. Kobiety stanowiły więc zaledwie 14,6% gości zaproszonych do wzięcia udziału w monitorowanych audycjach publicystycznych. Oznacza to, że średnio na 6 mężczyzn przypadała 1 kobieta.

POLSKIE MEDIA ZDOMINOWANE PRZEZ MĘŻCZYZN. RAPORT KONGRESU KOBIET

cytat

– Argument, że kobiet nie ma w mediach, ponieważ są niekompetentne, jest absurdalny. W Polsce jest bardzo wiele świetnych ekspertek, tylko mało kto o nich pamięta, bo łatwiej jest zapraszać do studia na okrągło tych samych mężczyzn. Nie twierdzę, że jest to świadome działanie dziennikarzy, tylko stereotypowe chodzenie na skróty – ocenia Dryjańska.

Na widok Brudzińskiego, który zagaduje Monikę Olejnik (po raz kolejny), Marcinkiewicza (ponowne narodziny gwiazdy), redaktora Wróblewskiego, Millera i kilku innych panów, którzy zawodowo komentują wszystko jak leci, wyłączam telewizor. I zapewne nie tylko ja, choć nie wykluczam, że panowie ci (ich język) mają swoich fanów. Ale fani zmienni są i może warto dostarczyć im czasem jakichś nowych twarzy i świeżych myśli niekoniecznie ujętych w męską perspektywę? CZYTAJ WIĘCEJ

Prof. Magdalena Środa

dla "Gazety Wyborczej"

Mówiąc o chodzeniu na skróty Dryjańska, podobnie jak Środa, dotyka szerszego problemu standardów panujących w mediach. – To niestety w dużym stopniu wina samych dziennikarzy, którzy najczęściej korzystają z jednego “zestawu” męskich ekspertów. Dlatego też Kongres Kobiet przygotował, na wzór organizacji z innych krajów, listę ekspertek z różnych dziedzin, z której dziennikarze mogą łatwo skorzystać – mówi Dryjańska. Okazuje się bowiem, że kwestie nadreprezentacji mężczyzn w mediach to nie tylko polski problem. Badania przeprowadzone w USA w czasie trwania kampanii prezydenckiej wykazały, że w mediach opinie mężczyzn przywoływane są od 4 do 7 razy częściej niż opinie kobiet.

Więcej kobiet na antenie to lepsze media Zarówno Anna Dryjańska, jak Jeremi Mordasiewicz wskazują, że w kwestii równouprawnienia dużo zależy też od samych zainteresowanych, które często po prostu godzą się na to, by ich głos był mniej znaczący. – W Komisji Trójstronnej środowisko nauczycieli, a więc w istotcie nauczycielek, bo to zawód zdominowany przez kobiety, reprezentują sami mężczyźni. A to przecież właśnie głosami kobiet zostali wybrani na te stanowiska – mówi Mordasiewicz.

Moi rozmówcy słusznie przypominają, że odpowiednia reprezentacja kobiet w mediach to nie tylko kwestia równouprawnienia, ale i szansa na to, aby podnieść poziom mediów i publicznej debaty. – Dopuszczenie w szerszym zakresie kobiet do głosu sprawi, że na wiele problemów spojrzymy z innej strony, ale także urozmaici wiele programów, w których od dawna słuchamy tych samych głosów. – pointuje Anna Dryjańska.