
16 października Katarzyna Warnke i Piotr Stramowski, którzy byli razem przez kilka lat i mają córeczkę, spotkali się w sądzie. Wówczas ich małżeństwo oficjalnie zostało zakończone. Aktorka, która nieraz mówiła powodach rozpadu ich relacji, po rozwodzie zorganizowała tzw. divorce party. W najnowszym wywiadzie artysta został zapytany o to, czy on też w podobny sposób świętował początek nowego etapu w życiu.
Piotr Stramowski komentuje imprezę rozwodową Warnke. "Nie zaprosiła mnie"
Katarzyna Warnke i Piotr Stramowski byli uznawani za jedno z najbardziej rozchwytywanych małżeństw w polskim show-biznesie. Para aktorów wzięła ślub w 2016 roku, dwa lata po swoim pierwszym spotkaniu. Ich córka Helena przyszła na świat w 2019 roku. Pomimo pozorów idealnego związku, ich małżeństwo ostatecznie się rozpadło.
W 2022 roku ogłosili, że się rozstają, a ich rozwód został sfinalizowany w październiku 2023 roku. Proces rozwodowy odbywał się za zamkniętymi drzwiami, bez udziału opinii publicznej. Po ustąpieniu emocji związanych z rozwodem aktorka zorganizowała przyjęcie dla swoich najbliższych.
Stramowski, który układa sobie życiu u boku nowej partnerki, Natalii, ostatnio udzielił wywiadu Plejadzie, w którym przyznał, że jego styl imprezowania nie wygląda jak kiedyś.
– Zdecydowanie lubię imprezować. Lubię się spotykać ze znajomymi, aczkolwiek przy dwójce dzieci nie jest już takie łatwe, więc czasami ten wieczór spędzony przed telewizorem, właśnie pod kocykiem z herbatką jest w pewnym sensie zbawieniem i też czymś przyjemnym, więc trochę się przestawiłem. Może trochę się starzeję – powiedział.
Aktor przyznał, że nie świętował zakończenia swojego małżeństwa. Skomentował też "divorce party" Warnke.
– Nie zaprosiła mnie, więc nie wiem. A tak na serio nie - nie zorganizowałem takiego przyjęcia – oznajmił. – W moim świecie mam inne powody do imprezowania niż rozwody. Są ciekawsze okazje – skwitował.
Warnke jakiś czas temu w rozmowie z Anną Pawelczyk-Bardygą otworzyła się na temat życia po rozstaniu. Wyjawiła, czy ma problem z tym, że aktualna partnerka Stramowskiego również ma kontakt z 4-letnią Helenką.
– Przede wszystkim rozumiem, że po rozstaniu to jest trudne, ale załóżmy, że dotyczy to osób, które rzeczywiście angażują się w życie dziecka, są dobrymi rodzicami. Jeżeli widzę, że mój partner jest dobrym tatą, to nie sądzę, żeby chciał skrzywdzić moje dziecko. Poza tym my się dogadujemy, jeżeli mamy jakieś kwestie sporne, to tak ustaliśmy na początku, że idziemy do psychologa i po prostu omawiamy tę sytuację i specjalista, któremu obydwoje ufamy, pomaga nam podjąć właściwą decyzję. I myślę, że to jest jakieś dobre rozwiązanie – tłumaczyła.
Aktorka zauważyła, że w relacji między rodzicami po rozstaniu istotne są wzajemne zaufanie oraz emocje, które nadal między nimi istnieją.
– Jeżeli jest trudna sytuacja między rodzicami, to jeżeli obydwoje są w stanie wybrać osobę, której obydwoje ufają, albo wybrać kogoś neutralnego, kto może im pomóc podejmować decyzję, to już jest duży sukces. Wcale nie trzeba się lubić, kochać. Wiadomo, że to zajmuje bardzo dużo czasu po rozstaniu, żeby emocje opadły, żeby się wszystko uspokoiło. Ale znowu mogłabym wrócić do jednej rzeczy. Jak się o siebie dba i jest się zadowolonym ze swojego życia, niekoniecznie od razu ma się partnera, tak jak ja jestem singielką z odzysku (śmiech), to też łagodnieje bolesność tych wszystkich spraw – dodała.
Kasia Warnke na Kanale Sportowym o rozwodzie
Warnke w październiku udzieliła wywiadu Małgorzacie Domagalik na Kanale Sportowym. Panie w programie "Niech gadają" poruszyły wiele tematów. Aktorka wspomniała o fotoreporterach, którzy przyszli do sądu.
– A drugi raz, teraz mieliśmy rozprawę rozwodową i panowie paparazzi szli... To, że byli przed sądem o 8:30, szli za mną potem po schodach. (...) Pani kierownik sądu na Płockiej, nie pozdrawiam tej pani, bo uważam, że to jest nie w porządku, wpuściła tych panów na korytarz, który jest bardzo wąski, niewiele przestrzeni – mówiła.
– Ja się schowałam w toalecie, to było takie małe upokorzenie. (...) Po prostu nie chciałam, żeby robiono nam zdjęcia, kiedy przeżywamy emocje związane z tą sytuacją. Potem musieliśmy się na sali rozpraw pożegnać, żeby to pożegnanie nie zostało sfotografowane przez tych panów, i po prostu rozejść się w dwie strony. Czyli coś tam dla siebie da się zachować jednak – dodała aktorka.
Zobacz także
