
Radny Poddębic (woj. łódzkie) zginął w tragicznym wypadku Złotnikach. Dwie inne osoby zostały poważnie. Zdarzenia miało miejsce na niebezpiecznym odcinku trasy z Poddębic do Łodzi, gdzie w 1996 r. zginął prezydent Łodzi Grzegorz Palka.
Jak przekazał "Fakt" do śmiertelnego wypadku doszło w środę (29.11) po godz. 15 we wsi Złotniki (woj. łódzkie), na trasie między Poddębicami a Łodzią. Na prostej drodze zderzyły się dwa samochody osobowe, bmw i hyundai. Kierowcą bmw okazał się radny Poddębic Andrzej Twardowski.
Tragiczny wypadek w Złotnikach
Według lokalnego wydania "Dziennika Łódzkiego" pierwszej pomocy ofiarom wypadku udzielił lekarz, który akurat jechał tą trasą. Chwilę później dołączyli do niego strażacy. Łącznie, w akcji ratunkowej uczestniczyło sześć zastępów straży pożarnej i helikopter LPR.
Niestety, 65-letni kierowca bmw zginął na miejscu. Towarzysząca mu 58-letnia kobieta w ciężkim stanie została przetransportowana śmigłowcem do szpitala w Łodzi. Ranny został też kierowca hyundaia, który trafił do szpitala w Zgierzu.
Okoliczności wypadku bada poddębicka policja. Nim jednak udało się ostatecznie ustalić przyczyny tragedii, w mediach pojawiła się wiadomość, że w tragedii zginął miejscowy radny i społecznik Andrzej Twardowski.
Nie żyje radny Poddębic Andrzej Twardowski
"Z wielkim smutkiem przyjęliśmy informację o tragicznej śmierci Radnego Rady Miejskiej w Poddębicach Andrzeja Twardowskiego, który od lat był zaangażowany w działania samorządu oraz życie naszej małej Ojczyzny. Zawsze życzliwy, pomocny, otwarty na drugiego człowieka, oddany swojej pracy zawodowej i społecznej. Wspaniały Człowiek i świetny muzyk. Takiego Cię zapamiętamy, spoczywaj w pokoju Kolego!" – napisano na profilu Gminy Poddębice.
Po wpisie informacji burmistrza i radnych, w sieci zawrzało od komentarzy. Na zmarłego radnego wylała się fala hejtu. Internauci krytykowali rzekomą prędkość, z którą miał poruszać się polityk oraz fakt, że podróżował autem marki bmw.
"Dokąd się ludziska tak spieszą" – napisał jeden użytkownik.
"Do grobu." – odpisał mu natychmiast inny.
Córka Twardowskiego zabiera głos
Do sprawy odniosła się córka tragicznie zmarłego społecznika. Kobieta stanęła w obronie zmarłego ojca, zaznaczając, że polityk nie przekraczał prędkości i prosząc, aby nie ferować bezwiednie wyroków.
"Akurat w tym wypadku zginął mój tatuś, który jeździł wolno i to, że jechał BMW, nie znaczy, że był szatanem na drodze… bardzo proszę o niewydawanie żadnych wyroków, bo z tego, co wiem, to ktoś wjechał w mojego tatuśka i dlatego mój tatuś wypadł z drogi..." – napisała córka Twardowskiego.
Wypadek senatora KO na Pomorzu
Pod koniec listopada na Pomorzu, Senator KO Kazimierz Kleina przeżył poważnie wyglądający wypadek. Jego samochód wpadł do rowu i dachował. W samochodzie były jeszcze dwie inne osoby. Wszyscy trafili do szpitala w Lęborku.
Jak poinformowała lęborska policja, w piątek 24 listopada około godziny 9:18 do wpłynęło do strażaków zgłoszenie o wypadku drogowym w miejscowości Stęknica (woj. pomorskie). Wypadkowi uległ samochód osobowy marki Toyota Auris, którym podróżowały trzy osoby. By wydostać poszkodowanych trzeba było ciąć karoserię.
"Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oraz wykonania za pomocą narzędzi hydraulicznych dostępu do osób poszkodowanych, uwięzionych w pojeździe" – podali strażacy.
Szybko okazało się, że pojazd, który dachował należał do senatora KO Kazimierz Kleiny. W wywiadzie dla Radia Gdańsk polityk przyznał, że wpadł w poślizg i zjechał do rowu. Przekazał również, że nic poważnego się nie stało i na razie czuje się dobrze.
