
W Mezowie nieopodal Kartuz doszło w ostatnim tygodniu do tragicznego zdarzenia. Pociąg uderzył w znajdujący się na torach samochód osobowy. Za kierownicą skody siedziała Jolanta, która zgodnie z początkową wiedzą, miała zginąć w wyniku wypadku. Jak się później okazało, śledczy wzięli pod uwagę inny powód śmierci. Właśnie podjęli decyzję w sprawie podejrzanego o zabójstwo męża kobiety.
Ważna decyzja ws. śmierci Jolanty K. z Kartuz
Zwrot akcji w sprawie śmierci Jolanty K. z Kartuz nastąpił niecałą dobę od zdarzenia. Przypomnijmy, że do tragedii doszło w środę (10 stycznia) na przejeździe kolejowym w Mezowie w województwie pomorskim. Z początku śledczy brali pod uwagę wypadek, ponieważ ciało kobiety znaleziono na siedzeniu kierowcy w zniszczonym przez pociąg aucie. Później odkryli w bagażniku samochodu ślady krwi 31-latki.
W piątek (12 stycznia) w zakładzie medycyny sądowej przeprowadzono autopsję zwłok Jolanty K. – Obrażenia, które spowodowały śmierć kobiety, nie pochodziły z wypadku komunikacyjnego. To są obrażenia w obrębie głowy, zadane ręką obcą, narzędziem tępym – przekazała w rozmowie z portalem zawszepomorze.pl prokurator Grażyna Wawryniuk, która jest rzeczniczką prasową Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Podejrzenia w sprawie padły na 35-letniego męża Tomasza K., z którym ofiara miała być w trakcie rozwodu.
Jak podaje Fakt (powołując się na PAP), sąd podjął decyzję o aresztowaniu na trzy miesiące mężczyzny. – Podejrzany w celu ukrycia popełnienia czynu przewiózł kobietę w bagażniku i pozostawił w samochodzie na torowisku, w który następnie uderzył pociąg – mówiła PAP Wawryniuk.
Do zbrodni miało dojść na terenie salonu kosmetycznego. – W salonie śledczy zabezpieczali ślady całą noc, aż do godz. 4 nad ranem – poinformowała "Fakt" jedna z osób mieszkających obok salonu.
Tajemnicza śmierć Polaka w Holandii
Jak pisaliśmy wcześniej w naTemat, w parku miejskim w Leidschendam odkryto zwłoki 39-letniego Polaka. Holenderskie służby pod wodzą prokuratora próbują ustalić przyczynę śmierci mężczyzny, nie wykluczając, że doszło do morderstwa. Według świadka Polak miał zmasakrowaną twarz.
W listopadzie ubiegłego roku informowaliśmy o innej, tajemniczej śmierci naszego rodaka w Holandii. 40-letni Rafał zmarł w 3 listopada w holenderskim szpitalu, po tym jak jego stan zdrowia nagle się pogorszył.
