
Rząd przygotowuje zmiany, które zniosą zakaz nadawania dziecku imienia zdrobniałego oraz niepozwalającego na odróżnienie płci. Pomysł budzi kontrowersje. Jak tłumaczą krytycy takiego rozwiązania, rodzice często nadają imiona bez namysłu i w ten sposób krzywdzą swoje pociechy.
Jak tłumaczy cytowana przez "Rzeczpospolitą" Małgorzata Piotrak, dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich MSW, nowe przepisy są konieczne, bo w Polsce wzrasta liczba małżeństw z cudzoziemcami, a więc pojawiają się także nieznane w naszym kraju imiona.
"Rzeczpospolita"
Wygląda jednak na to, że nie obędzie się bez protestów. Jak mówi cytowany przez "Rz" adwokat Krzysztof Uczkiewicz, "rząd ulega presji środowisk genderowych, które podważają tradycyjne rozumienie płci". Podobnego zdania jest Tomasz Brzózka, prezes Stowarzyszenia Urzędników Stanu Cywilnego RP. "Decyzja o wyborze imienia jest podejmowana często pod wpływem emocji, chęci chwilowego zabłyśnięcia, dodania dziecku wątpliwej oryginalności. Jednak w przyszłości może być dla dziecka krzywdząca" – podkreśla.
dr Adam Bodnar
wiceprezes Fundacji Helsińskiej
Paloma, Sindi, Żyraf, Nestor – to tylko niewielka dawka imion, którymi kochani rodzice obdarzyli swoje dzieci w 2011 roku. – Rodzice chcą, żeby dziecko było oryginalne. Nadając mu imię, które odbiega od normy, mają pewność, że już na początku swojego życia tak się stanie – mówiła w rozmowie z naTemat Monika Perkowska, psycholog dziecięcy.
Źródło: "Rzeczpospolita"
