
Rząd przygotowuje zmiany, które zniosą zakaz nadawania dziecku imienia zdrobniałego oraz niepozwalającego na odróżnienie płci. Pomysł budzi kontrowersje. Jak tłumaczą krytycy takiego rozwiązania, rodzice często nadają imiona bez namysłu i w ten sposób krzywdzą swoje pociechy.
Obecne prawo o aktach stanu cywilnego zakazuje nadawania dziecku imienia, które nie pozwala na łatwe odróżnienie płci – np. Fifi, Angel czy Szasza, które pojawiają się w Polsce coraz częściej. Niedopuszczalne są też zdrobnienia. W efekcie Kuba nie może zastąpić Jakuba, a Zosia – Zofii. CZYTAJ WIĘCEJ
Wygląda jednak na to, że nie obędzie się bez protestów. Jak mówi cytowany przez "Rz" adwokat Krzysztof Uczkiewicz, "rząd ulega presji środowisk genderowych, które podważają tradycyjne rozumienie płci". Podobnego zdania jest Tomasz Brzózka, prezes Stowarzyszenia Urzędników Stanu Cywilnego RP. "Decyzja o wyborze imienia jest podejmowana często pod wpływem emocji, chęci chwilowego zabłyśnięcia, dodania dziecku wątpliwej oryginalności. Jednak w przyszłości może być dla dziecka krzywdząca" – podkreśla.
Jestem za daleko idącą swobodą rodziców w nadawaniu imion, gdyż nie ma żadnych racji, by państwo ingerowało w tę sferę. Ku temu stanowisku przychyla się też Trybunał w Strasburgu CZYTAJ WIĘCEJ
Paloma, Sindi, Żyraf, Nestor – to tylko niewielka dawka imion, którymi kochani rodzice obdarzyli swoje dzieci w 2011 roku. – Rodzice chcą, żeby dziecko było oryginalne. Nadając mu imię, które odbiega od normy, mają pewność, że już na początku swojego życia tak się stanie – mówiła w rozmowie z naTemat Monika Perkowska, psycholog dziecięcy.

